Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Kiedy inwestycje znowu będą motorem polskiej gospodarki

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

SZANSE I BARIERY dla inwestycji w Polsce były tematem I Kongresu Inwestycyjnego "Dziennika Gazety Prawnej". Podstawowy wniosek dyskusji: rząd i jego agencje są optymistami, przedsiębiorcy studzą entuzjazm. Ich zdaniem sytuacja makroekonomiczna nie jest jeszcze na tyle stabilna, by móc odetchnąć z ulgą

Czy Polska jest dobrym miejscem dla inwestorów? Skąd brać pieniądze na inwestycje? Czy nasze prawo jest wystarczająco stałe i życzliwe przedsiębiorcom? Te pytania - by nie powiedzieć: wątpliwości - zajmowały uczestników kongresu.

Według podsekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa, który przedstawił rządowy punkt widzenia, inwestycje mają olbrzymią szansę, by być silnikiem polskiej gospodarki.

Dowodami na to są według wiceministra przede wszystkim nasze sukcesy w minionych 20 latach. Transformacja ustrojowo-gospodarcza się powiodła, wielkim sukcesem były przystąpienie Polski do Unii Europejskiej i stopień wykorzystania płynących z niej funduszy, które stały się dla naszej gospodarki niespotykanym w historii zastrzykiem środków na inwestycje. Potrafiliśmy sięgnąć po rekordowe w skali europejskiej fundusze z UE. Między innymi to pozwoliło nam wyjść bez większego szwanku z niedawnego - choć niektórzy twierdzą, że nie należy jeszcze mówić o nim w czasie przeszłym - kryzysu finansowego.

Efekt: jesteśmy na II miejscu w Unii Europejskiej w rankingu atrakcyjności krajów jako miejsca do inwestycji.

Co więc jest ważne, żeby wykorzystać szanse?

- Inwestycje mogą być prawdziwym motorem rozwoju, kiedy będą zgodne ze strategią, która powstała w 2009 roku - odpowiada minister Budzanowski.

Mowa o dokumencie "Polska 2030", który powstał pod kierunkiem ministra Michała Boniego.

Mikołaj Budzanowski widzi cztery zasadnicze perspektywy, w których należy oceniać polskie środowisko inwestycyjne. Pierwszą jest perspektywa prawno-administracyjna. W tym obszarze, zdaniem Budzanowskiego, władze mogłyby bardziej aktywnie brać udział w likwidowaniu barier. Podaje przykład terminalu LNG, bo dzięki przyjęciu specjalnej ustawy dotyczącej tej inwestycji i projektów z nią powiązanych usunięto przeszkody administracyjno-prawne i teraz trwają już konkretne prace nie tylko nad samym terminalem, ale też całą siecią, która będzie obsługiwać dystrybucję gazu, który dotrze do Polski tą drogą.

Drugi obszar to zagadnienia organizacyjne. Aby inwestycja odniosła pożądany skutek, powinna zostać przeprowadzona zgodnie ze strategią i ściśle przestrzeganymi harmonogramami.

- Było w Polsce wiele pomysłów, na których skorzystały tylko firmy konsultingowe, bo nigdy nie wprowadzono ich w życie - mówi Mikołaj Budzanowski. - A warto pamiętać, że piramidy w Egipcie powstały wyłącznie dzięki dobrej organizacji.

Co do perspektywy trzeciej - finansowej - minister nie widzi problemu. Wskazuje dwa wielkie źródła finansowania: Europejski Bank Inwestycyjny i Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, i dodaje, że warunkami uzyskania z nich pieniędzy są rzetelne przygotowanie wniosku i jego zgodność ze standardami Unii Europejskiej. Jego zdaniem niedoceniany jest czwarty filar - ludzki. Potrzeba kompetentnych menedżerów, którzy potrafią racjonalnie zarządzać ryzykiem.

Równie optymistycznie patrzy Piotr Grudzień z Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Jego zdaniem zagraniczni inwestorzy rzadko się skarżą, jeśli już, to - w zależności od doświadczeń - np. na długą procedurę zwrotu VAT. Jednak nie ma jakiejś jednej sprawy, o której załatwienie upominaliby się gremialnie. Nie jest nią też korupcja, o której często odruchowo myśli się jako o barierze w inwestowaniu w Polsce.

- Bywa wręcz odwrotnie, jedna z firm nie rozumiała, dlaczego miejscowy komendant policji nie przyjął bomboniery, którą wysłano w podziękowaniu za ochranianie uroczystości otwarcia fabryki - opowiada.

Przedsiębiorcy studzą optymizm przedstawicieli rządu i jego agencji.

- Nie jest najważniejsze, na którym miejscu będziemy w rankingach, tylko jakie faktycznie inwestycje płyną do Polski - odpowiada ministrowi Budzanowskiemu Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan.

- W Polsce poziom inwestycji nie przekracza 22 proc. PKB, co pozwala na średni roczny wzrost gospodarczy w okresie od początku transformacji na poziomie 4 proc. To zdecydowanie za mało. Potrzebne byłyby inwestycje przynajmniej 25 proc. PKB. Czechy zamiast finansować młodych emerytów, przeznaczały te pieniądze na rozwój, i dzisiaj to tam są autostrady - mówi.

Co do otoczenia regulacyjnego inwestycji, jesteśmy w europejskiej trzeciej dziesiątce. Problemami są sprawność działania instytucji i ryzyko, że w przypadku upadłości kontrahenta w Polsce wierzyciele odzyskują średnio 25 proc. środków, a w bardziej cywilizowanych krajach - czytaj: o lepszym prawodawstwie i sprawniejszym wymiarze sprawiedliwości - do 75 proc.

- Dlatego uważa się, że uczciwy przedsiębiorca nie może w Polsce swobodnie inwestować - dodaje Jeremi Mordasewicz.

Wtóruje mu Maciej Grelowski z BCC.

- Polscy przedsiębiorcy są źle traktowani, nie tylko nikt ich nie wspiera, jeśli inwestują za granicą, ale nawet u nas. Mamy 10, może 15 naprawdę zamożnych Polaków, którzy mogliby inwestować, ale są odsuwani z powodów politycznych albo wręcz emocjonalnych. Nie ma czegoś takiego jak polski kapitalizm - mówi.

Nie widzi również powodu do optymizmu, jeśli chodzi o napływ inwestycji zagranicznych. Sytuacja makroekonomiczna nadal nie sprzyja inwestowaniu i firmy nadal są raczej skłonne oszczędzać. Przypomina ostrzeżenie szefa MFW, który powiedział, że jeszcze jeden taki kataklizm jak w Japonii, a staniemy wobec kolejnego kryzysu.

Ostatnie dane Narodowego Banku Polskiego sugerują, że nastąpiło ożywienie inwestycyjne wśród polskich firm zaczynających uruchamiać środki, które do niedawna wolały trzymać bezpiecznie na kontach. Czy to znaczy, że nie obawiają się już ryzyka? Zdecydowanie za wcześnie na taką diagnozę, bo przepływy finansowe nie muszą oznaczać inwestycji.

@RY1@i02/2011/079/i02.2011.079.050.0001.001.jpg@RY2@

Fot. Marek Matusiak

Wiceminister Mikołaj Budzanowski na I Kongresie Inwestycyjnym "DGP": - Inwestycje mogą być prawdziwym motorem rozwoju, kiedy będą zgodne ze strategią "Polska 2030"

Karol Dominowski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.