Toyoty i hondy z poślizgiem
Dziś zamówienie i zaliczka, odbiór samochodu dopiero w sierpniu albo we wrześniu. Z takim problemem spotykają się klienci, którzy chcą kupić niektóre modele toyot, hond czy volkswagenów. Zwykle dostawa zajmowała maksimum kilka tygodni.
W przypadku japońskich marek powód jest zrozumiały: trzęsienie ziemi i tsunami zatrzymały produkcję w tym kraju i zagranicznych fabrykach, którym brakuje podzespołów do produkcji.
Najgorzej jest z popularnymi modelami Avensis i Auris. Zakłady w Wielkiej Brytanii, Francji i Turcji nie będą pracować od 21 kwietnia do 2 maja, bo brakuje części. Są problemy z dostawą modeli RAV4, Land Cruiser oraz Prius. Te auta były produkowane w Japonii.
Robert Mularczyk, rzecznik prasowy Toyota Motor Poland, twierdzi, że dilerzy na zapas informują klientów o długich terminach, choć wcale nie jest przesądzone, że dostawy będą trwać aż tyle czasu. Ale dopiero w ciągu 3 - 4 tygodni kierownictwo Toyoty zdecyduje, jak będą realizowane zamówienia w kolejnych miesiącach. Ponieważ polski rynek przez wielkie koncerny nie jest traktowany priorytetowo, nasi importerzy muszą czekać dłużej na dostawy niż niemieccy czy francuscy.
Kłopoty będą też w Hondzie z modelem Accord czy bardziej niszowymi, hybrydowymi Insight oraz CR-Z (coupe).
Problemy z dostawami mają też Volskswagen (Passat) i Kia (Cee’d). Choć one akurat z powodów, których można pozazdrościć. Popyt na ich modele jest tak duży, że dilerzy w Polsce dostają mniejsze przydziały. W przypadku Volkswagena powodem jest chłonność rynku chińskiego. Kia z kolei tłumaczy konieczność trzymiesięcznego oczekiwania niespodziewanie dużym popytem w zachodniej Europie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu