Uwaga! Teraz państwo chce naprawić handel
RZĄD szykuje nam kosztowny eksperyment: urzędnicy mają ingerować w umowy pomiędzy sklepami i ich dostawcami
Zakaz ściągania od dostawców opłat za promocję towaru chce sieciom handlowym zafundować rząd. Projektem zajmie się Międzyresortowy Zespół ds. Zwiększenia Przejrzystości Rynku Artykułów Rolno-Spożywczych i Poprawy Funkcjonowania Łańcucha Żywnościowego, czyli MZdsZPRARSiPFŁŻ.
Powołany ponad rok temu z inicjatywy ministra rolnictwa Marka Sawickiego zespół do końca kwietnia ma zgłosić poprawki do ustawy o cenach oraz o ochronie konkurencji i konsumentów. Propozycje trafią do konsultacji, potem na obrady rządu.
Jak zapewnia Kazimierz Plocke, wiceminister rolnictwa i szef MZdsZPRARSiPFŁŻ, rządowi zależy na eliminacji nieuczciwych praktyk handlowych. Sposobem na to ma być uregulowanie relacji między dostawcami towarów i sieciami handlowymi. A tutaj kością niezgody są opłaty pobierane przez hipermarkety - np. za wprowadzenie towaru na półki czy ich promocję w sklepowych gazetkach.
Obie strony mają swoje argumenty: dostawcy twierdzą, że opłaty to haracz, są za wysokie i nie przynoszą korzyści. Hipermarkety kontrują, że działają na niskich marżach, nawet 3 proc., i nie stać ich na darmową promocję produktów.
MZdsZPRARSiPFŁŻ zamierza zlikwidować problem. - Nie chcemy ingerować w gospodarkę rynkową - zapewnia minister Plocke. Jednak jak się dowiedzieliśmy, wzorcem dla polskich rozwiązań są przepisy wprowadzone w Czechach, na Węgrzech i na Słowacji. A to generalnie zakazy: opłat półkowych, marketingowych czy wyższych rabatów.
Problem w tym, że skutek obowiązywania tych ustaw był dla rynku w tych krajach opłakany. Ceny w sieciach handlowych wzrosły średnio o 5 proc., bo nie mogąc zrobić nic innego, hipermarkety podniosły marże. W dodatku zaczęły masowo sprowadzać towary z zagranicy, m.in. z Polski, gdyż zagranicznych dostawców lokalne prawo nie obowiązywało. Efekt? Czesi i Słowacy wycofują się z tych regulacji, na Węgrzech zajmuje się nimi trybunał konstytucyjny.
Nie zniechęca to jednak MZdsZPRARSiPFŁŻ. Entuzjazmu do kontroli handlu nie studzi też postawa znacznej części dostawców, którzy w hipermarketowych opłatach nie widzą wielkiego problemu. - Im mniej jest ustawowych regulacji, tym jest prościej działać. Można skupić się na biznesie - mówi Marian Owerko, prezes firmy Bakalland handlującej bakaliami.
Patrycja Otto
patrycja.otto@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu