Dziennik Gazeta Prawana logo

Amerykańska ofensywa na polski rynek lodów

27 czerwca 2018

KOLEJNA ZAGRANICZNA FIRMA chce wejść na rynek wart rocznie ponad 1,1 mld zł

Już w maju Polacy będą mogli skosztować lodów w nowej, niespotykanej dotąd u nas formie - malutkich kuleczek w plastikowych kubkach. Są one znakiem rozpoznawczym amerykańskiej marki Mini Melts, która z impetem zamierza wejść na polski rynek. To kolejny duży międzynarodowy koncern, który zaoferuje lody marki premium. Jest to związane z rosnącym zapotrzebowaniem na produkt dobrej jakości, robiony z naturalnych składników.

- Mamy kilkanaście kontraktów na uruchomienie lodziarni. Pierwsze punkty powstaną w Sopocie, Warszawie i Łodzi. Do końca roku chcemy otworzyć ich przynajmniej trzydzieści - zdradza Piotr Zawadzki z polskiego oddziału Mini Melts. Dodaje, że firma kończy budowę fabryki lodów w Długosiodle pod Warszawą. Będzie tam produkować 20 tys. litrów lodów dziennie.

Haagen Dazs, marka należąca do amerykańskiego koncernu General Mills, w tym roku otworzy w Polsce dwie lodziarnie, a do 2020 roku - kolejnych 15. Z kolei należąca do Unilevera francuska Carte dOr, kojarzona do tej pory wyłącznie z lodami paczkowanymi, do końca tego roku zamierza otworzyć 20 lodziarni pod własnym logo. Do 2015 roku ma ich być ponad 80.

Polscy producenci lodów przygotowują odwrotną taktykę i stawiają właśnie na lody paczkowane. Jak dowiedział się "DGP", firma Grycan w tym roku zamierza zadebiutować z tzw. produktem impulsowym. - Na razie jeszcze nie ujawniamy, jakie dokładnie będą to lody - na patyku, w rożku czy może jeszcze inne. Na pewno zaskoczymy klientów - mówi Zbigniew Grycan, właściciel marki. Ale oprócz tego warszawska firma, przeczuwając, że zachodnia konkurencja może odebrać jej udziały w rynku, zamierza uruchomić przynajmniej dziesięć nowych lodziarni. - Chcemy utrzymać dwucyfrowa dynamikę wzrostu odnotowaną w ubiegłym roku - zaznacza Grycan, zapewniając jednocześnie, że nie boi się konkurencji, bo siłą jego marki są produkty naturalne w 100 proc.

Lodowej ofensywy z Zachodu nie boją się także inni rodzimi wytwórcy. Koral, który jako jedyny polski producent znalazł się w pierwszej trójce największych graczy na rynku (zaraz za Algidą i Nestle), stawia na małe prowincjonalne sklepiki, do których międzynarodowe marki wciąż wchodzą niechętnie. Z kolei marka Ice-Mastry wyda 1,3 mln zł na zakup tysiąca lodówek, które wraz ze swoimi produktami wstawi do sklepów.

- Kupimy dwukrotnie więcej urządzeń niż rok temu - mówi Maria Ziębińska, właściciel firmy. Potwierdza jednak, że polskim producentom coraz trudniej działać na rynku, ponieważ Algida czy Nestle oferują pośrednikom nawet pięć złotych premii za każdy sprzedany karton lodów. - Tym samym rodzimi wytwórcy, którzy nie są w stanie zaoferować równie atrakcyjnych premii, nie mają wystarczającej siły przebicia w sklepach i dostępność ich produktów stale się kurczy - dodaje.

@RY1@i02/2011/047/i02.2011.047.000.007a.001.jpg@RY2@

Ile wydajemy na lody

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.