Internetowa rewolucja na polskim rynku pracy
FIRMY MASOWO POSZUKUJĄ PRACOWNIKÓW znających się na sieci. Od e-sprzedawców po administratorów serwisów. Studenci pracujący jako programiści dostają 5 tys. zł na rękę
ystarczy być aktywnym członkiem portalu społecznościowego czy sprawnym sprzedawcą na Allegro, by dzięki tym umiejętnościom zacząć zarabiać pieniądze.
Sprzedawców wyrywają sobie wszyscy, którzy handlują w sieci - od niewielkich e-sklepów po hipermarkety. Sklepy internetowe uruchamiają lub rozbudowują m.in.: Ikea, Office Depot, Bomi, Piotr i Paweł czy Real. Za kilka miesięcy w ich ślady pójdą Tesco i Leroy Merlin. Boom na ekspertów z tej branży powoduje, że w sieci płaci się lepiej niż w tradycyjnym handlu. Pracownik, który potrafi zorganizować sprzedaż przez internet, może dostać nawet 5 - 9 tys. zł brutto, a kierownik e-sklepu 12 - 15 tys. zł. Sprzedawca w tradycyjnym sklepie zarabia ok. 1,5 - 3,1 tys. zł, a kierownik 5,5 - 8,5 tys.
Najbardziej cenieni są programiści, którzy potrafią tworzyć przejrzyste i sprawnie działające systemy sprzedaży w sieci.
- Zapotrzebowanie jest tak duże, że poszukujemy ich nawet wśród studentów pierwszych lat - mówi Jaga Sokolnicka z HR Consulting.
Na starcie otrzymują oni 5 tys. zł netto, czyli dwa razy więcej, niż wynosi średnia krajowa. Czas pracy jest dostosowany do ich zajęć na uczelni.
Rosnące znaczenie znajomości internetu na rynku pracy potwierdza ostatnia prognoza firmy Sedlak & Sedlak. Wynika z niej, że oprócz specjalistów z branży budowlanej oraz produkcyjnej na największe podwyżki będą mogli liczyć w tym roku specjaliści ds. social mediów (osoby odpowiedzialne za wizerunek firm w serwisach społecznościowych), infobrokerzy, czyli specjaliści od wyszukiwania informacji, administratorzy serwisów internetowych, specjaliści ds. bezpieczeństwa danych oraz eksperci od sprzedaży i reklamy w sieci.
- Ich zarobki powinny rosnąć w tempie kilkunastu procent rocznie, czyli co najmniej 2 - 3 razy szybciej niż średnie wynagrodzenie w kraju - mówi Kazimierz Sedlak z firmy Sedlak & Sedlak.
Eksperci obecną sytuację porównują z boomem na rynku pracy z pierwszej połowy lat 90. Tyle tylko że czynnikiem decydującym o awansie zawodowym jest nie - jak kiedyś - znajomość angielskiego, ale umiejętność poruszania się w internecie.
Ewa Wesołowska
Beata Tomaszkiewicz
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu