Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Żurański nie zrezygnuje z walki o warszawski rynek

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Prezesowi Vectry, drugiego co do wielkości gracza na rynku kablowym, do szczęścia brakuje jeszcze tylko przejęcia dużej firmy, które otworzyłoby mu drogę do podboju stolicy

Tomasz Żurański ma dziś prawie wszystko. Kierowana przez niego firma to drugi gracz na rynku kablowym, dostarczający telewizję, internet i usługi telefoniczne do 770 tys. domostw. Spółka oferuje programy w HD, cyfrową nagrywarkę oraz internet o prędkości 120 Mb/s. Słowem ma wszystko, co powinien mieć nowoczesny operator. Do tego przychody rosną, a firma przynosi zyski. Żurański nie osiągnął tylko jednego: nie podbił warszawskiego rynku.

Nie chodzi tylko o to, że stołeczny rynek klientów telewizji, internetu czy telefonii jest najważniejszy i najbardziej prestiżowy. To tu o pieniądze i uwagę mediów walczą najwięksi: Telekomunikacja Polska, UPC Polska, Netia, Aster, Multimedia. Ale oprócz prestiżu jest też motywacja dość prozaiczna. Nazywa się ARPU - czyli średni dochód na głowę klienta. W stolicy jest po prostu największy.

Vectra ekspansję w Warszawie rozpoczęła w 2009 roku, przejmując małego operatora Spray. To jednak był tylko przyczółek, którego zdobycie miało być wstępem do prawdziwej inwazji - czyli kupna dużej, zbliżonej wielkością do samej Vectry firmy.

Szansa na takie przejęcie pojawiła się w drugiej połowie ubiegłego roku, gdy fundusz MID Europa Partners wystawił na sprzedaż Grupę Aster. Tomasz Żurański stanął do tego wyścigu z największymi graczami i funduszami na rynku. Wszedł nawet do samego finału, ale ostatecznie przegrał z większym rywalem. Aster kupiło UPC Polska, za którym stoi amerykański koncern Liberty Global.

Ale 43-letni szef Vectry to długodystansowiec z duchem walki wyrobionym przez zamiłowanie do sportu. Regularnie gra w tenisa, squasha, koszykówkę i uprawia jazdę konną, a także windsurfing. Dużo jak na zapracowanego prezesa, ale znajomi podkreślają, że dotychczas był to efekt braku rodziny (ożenił się dopiero niedawno).

Nic nie zapowiadało, że Żurański skończy jako menedżer w biznesie medialnym. Jest inżynierem po Wydziale Inżynierii Środowiska na Politechnice Gdańskiej. Ukończył też psychologię na gdańskim uniwersytecie. Potem były studia na uniwersytetach w Illinois i w Warszawie, gdzie zrobił MBA. Zanim trafił na rynek mediów, pierwsze kroki stawiał czternaście lat temu w Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów. Szybko jednak awansował, bo po roku zaczął już kierować marketingiem i sprzedażą RB Polish-American Company Ltd. Minął kolejny rok i Żurański już był na innym stanowisku - szefa kontrolingu Vectry. Tu zwrócił na niego uwagę Tomasz Węgrzyński, współtwórca sukcesów całej Grupy Vectra.

Przez lata jako szef firmy rozwijał ją i inwestował w nowe technologie. Osiem lat temu oddał bieżące zarządzanie spółką Żurańskiemu, by samemu poświęcać więcej czasu strategii dalszego rozwoju. Przedstawiciele branży podkreślają, że głownym architektem ekspansji Vectry i planów podboju Warszawy jest właśnie Tomasz Węgrzyński. Żurański natomiast niczym generał realizuje plan swojego mentora i stratega.

Ogłoszona w środę informacja, że Tomasz Żurański chce kupić od Multimediów "część mienia", od razu wywołała w branży komentarze, że niepowodzenie przy zakupie Vectry nie zniechęciło go, do dalszej walki o Warszawę. Obie firmy szybko wydały jednak oświadczenia, że o żadnej fuzji nie ma teraz mowy. Eksperci i konkurenci wiedzą jednak swoje: prędzej czy później do konsolidacji dojdzie, a szef Vectry będzie chciał odegrać w niej kluczową rolę.

To zaś oznacza, że w gabinecie Żurańskiego w gdańskiej siedzibie Vectry przy - nomen omen - alei Zwycięstwa przygotowania do wojny błyskawicznej w Warszawie wciąż trwają.

@RY1@i02/2011/004/i02.2011.004.000.016a.001.jpg@RY2@

Fot. Materiały prasowe

Tomasz Żurański, szef Vectry, gra m.in. w tenisa, squasha i koszykówkę. I ma jeszcze czas na planowanie przejęć w branży

Michał Fura

michal.fura@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.