Kawalec: Rozproszyć akcjonariat banków
Finanse
Duży udział w naszym sektorze banków kontrolowanych przez zagraniczny kapitał rodzi poważne zagrożenia, dlatego należy ograniczyć go z obecnych niemal 70 proc. do 30-35 proc. - ocenia Stefan Kawalec, prezes firmy doradczej Capital Strategy, były wiceminister finansów. W poniedziałek prezentował on w Narodowym Banku Polskim swój raport na temat pożądanej struktury naszego sektora bankowego.
Zdaniem Kawalca dominacja kapitału zagranicznego w naszych bankach może doprowadzić np. do tego, że będziemy mieć kłopoty ze sfinansowaniem dużych inwestycji w energetyce. - Banki z krajów Unii Europejskiej i Norwegii niechętnie będą finansować wydobycie gazu łupkowego i elektrownie węglowe. Wątpliwe, by niemieckie, austriackie, holenderskie czy skandynawskie instytucje finansowe chciały kredytować energetykę jądrową. Z kolei francuskie nie będą jej finansować, o ile nie będziemy się opierać na francuskiej technologii - argumentował. Z tych krajów pochodzi duża część inwestorów strategicznych działających w naszym sektorze finansowym.
Zdaniem Kawalca należy doprowadzić do "udomowienia" banków. Miałoby ono polegać na wprowadzeniu modelu rozproszonego akcjonariatu i ograniczeniu w statutach banków prawa głosu pojedynczego akcjonariusza do 10 proc.
- Rozproszony akcjonariat może wcale nie ochronić nas przed brakiem finansowania energetyki jądrowej - ocenił jednak Ryszard Kokoszczyński z Instytutu Ekonomicznego NBP, były wiceprezes banku centralnego. Przypomniał, że w krajach zachodnich demonstracje i społeczne naciski powodowały, że zarządy banków wycofywały się z kontrowersyjnych projektów. Do takich należy np. energetyka atomowa.
Łukasz Wilkowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu