Choć Erste chciałoby, to nie kupi banku w Polsce
Przy okazji ostatniej prezentacji wyników mówiliście o "potencjalnej ekspansji w Polsce", zarówno w bankowości detalicznej, jak i korporacyjnej. Czy są jakieś konkretne plany?
Zdajemy sobie sprawę z tego, że Polska byłaby doskonałym uzupełnieniem naszej działalności w Europie Środkowo-Wschodniej. Ale raczej mało prawdopodobne jest np. to, byśmy dokonali tu w najbliższym czasie jakieś akwizycji.
Dlaczego?
Z naszego punktu widzenia problem z polskimi bankami - podobnie jak np. z tureckimi - polega na tym, że są one bardzo wysoko wyceniane. Oczywiście, jest to uzasadnione wysokim tempem wzrostu gospodarczego czy potencjałem rozwoju. Ale ze względu na to, że wycena polskich banków odpowiada ich wartości księgowej, a w przypadku Erste Group jest o połowę niższa, nasz potencjał, jeśli chodzi o akwizycje, jest ograniczony.
Interesowaliście się polskimi bankami sprzedawanymi w ostatnich latach?
Bacznie przyglądamy się temu, co dzieje się w polskim sektorze bankowym.
A może wchodzi w grę budowa działalności w naszym kraju od podstaw?
Nie mamy na tym polu specjalnego doświadczenia. Poza tym jesteśmy bankiem detalicznym. W tym sektorze trzeba mieć odpowiednią skalę działania.
Jak dużą?
10 - 15 proc. rynku. Tworzenie banku od podstaw nie pozwala na szybkie osiągnięcie takich rozmiarów.
Jesteście jednak obecni w Polsce.
Jesteśmy aktywni na rynku kapitałowym w Polsce od 1995 r. Ostatnio zwiększamy zaangażowanie, jeśli chodzi o rynek długu. Byliśmy głównym współzarządzającym ostatniej emisji polskich euroobligacji. Wasz rynek jest dla nas również atrakcyjny, jeśli chodzi o plasowanie zagranicznych emisji.
Jak wygląda zainteresowanie polskimi aktywami wśród zagranicznych inwestorów?
Zawsze gdy wychodzimy z ofertą sprzedaży polskich, ale też np. czeskich papierów, nie mamy problemów ze znalezieniem nabywców. Jeszcze kilka lat temu było inaczej. Ale w efekcie kryzysu mamy w Europie takie kraje jak Niemcy, gdzie dług ma bardzo niską rentowność, i kraje peryferyjne, gdzie rentowność jest wysoka, ale bardzo duże jest ryzyko. Kraje Europy Środkowej na tym skorzystały - dochodowość jest wyższa niż na głównych rynkach, a ryzyko dużo niższe niż na peryferiach strefy euro.
@RY1@i02/2012/181/i02.2012.181.00000140c.802.jpg@RY2@
Materiały prasowe
Franz Hochstrasser wiceprezes Erste Group
Rozmawiał Łukasz Wilkowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu