Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

W GTech Polak wie, potrafi i może

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Polska część amerykańskiego koncernu, którą od dwóch lat kieruje Wojciech Włodarczyk, stała się właśnie największym centrum technologicznym GTechu na świecie

300 project menedżerów i programistów zatrudnionych w naszym kraju to więcej, niż pracuje w amerykańskiej centrali - mówi Wojciech Włodarczyk, prezes polskiej filii amerykańskiego koncernu GTech. Mało znanego, a to firma, której działalność co kilka dni emocjonuje setki tysięcy Polaków. To ona zapewnia obsługę technologiczną Totalizatora Sportowego.

Teraz Włodarczyk chce wyciągnąć polską loterię z ogona rankingów światowych. Przypomina, że polski oddział GTech pracuje nie tylko na potrzeby Totalizatora, lecz także blisko 60 podobnych firm na świecie. - Naszą rolą jest pokazywać najlepsze rozwiązania zagraniczne, które Totalizator może wdrożyć z korzyścią dla siebie - mówi.

Bywa, że TS należy do pionierów. Włodarczyk przypomina, że wprowadzonej w zeszłym roku sprzedaży kuponów przy kasach w sieci Real nie powstydziliby się nawet Brytyjczycy. Z całej Europy tylko oni i Irlandczycy to zrobili.

- Chcę pokazać, że Polak wie, potrafi i może - mówi Włodarczyk.

Najpierw kariera, potem nauka

Z amerykańską firmą związany jest przez całe zawodowe życie. Ponad 20 lat temu, gdy jako ówczesny uczeń policealnego studium informatycznego poszedł na rozmowę w sprawie pracy, zrobił to raczej w celu sprawdzenia znajomości języka angielskiego. Wtedy amerykańska firma wchodziła na polski rynek, podpisując z Totalizatorem kontrakt na obsługę lottomatów. Włodarczyk wybrał się na rozmowę kwalifikacyjną, ale zatrudnienia nie brał pod uwagę, bo chciał studiować. Ale gdy oddzwonili do niego i zaproponowali angaż, nie zastanawiał się długo.

- Pomyślałem, że przestawię kolejność. Najpierw zrobię karierę, a potem skończę studia - mówi.

Plan został zrealizowany w 100 proc. W zeszłym roku skończył po latach Polsko-Japońską Wyższą Szkołę Technik Komputerowych. Prezesem polskiego GTechu został rok wcześniej.

Droga na szczyt wiodła przez międzynarodowe struktury firmy. Już na starcie, gdy zaproponowano mu pracę przy obsłudze systemu loteryjnego, postawiono sprawę jasno: zaczynasz w Polsce, ale świat stoi przed tobą otworem.

I tak było. W Polsce popracował rok, potem były Czechy, Irlandia, Finlandia. Dopiero w 2001 r. wrócił do kraju. Cztery lata później mianowano go na szefa spółki zależnej GTechu, która oferuje usługę Moje Rachunki pozwalającą na opłacanie zobowiązań w sklepach. Po czterech latach wrócił z Krakowa do Warszawy, by objąć stanowisko prezesa GTech w naszym kraju.

I już nie chce opuszczać Warszawy. - Teraz to niech z innych krajów przyjeżdżają do nas i się uczą - mówi.

Skoro pracuje, to nie oszukuje

Nie unika rozmów na drażliwe dla spółki tematy. Jak nie do końca przejrzyste procedury wyboru firmy w przetargach organizowanych w przeszłości przez Totalizator. GTech obsługuje polską loterię od 1991 r. Ale przetargi na obsługę lukratywnego kontraktu organizowano też w 2001 r. i w 2011 r.

Ten ostatni przetarg na operatora lottomatów był wyjątkowo spokojny, ale poprzedni, organizowany w 2001 r. w czasie rządów AWS, odbywał się atmosferze skandalu. Na rzecz startujących firm działało mnóstwo lobbystów podejrzanej proweniencji, a prokuratura prowadziła śledztwo w sprawie rzekomej korupcji, o której opowiadał ministrowi finansów Jarosławowi Baucowi były amerykański dyplomata pracujący dla AWI, jednej z amerykańskich firm. Przetarg wygrany przez GTech unieważnił resort skarbu. Po czym podpisano umowę z wolnej ręki, właśnie z GTechem. Śledztwo umorzono, bo prokuratura nie natrafiła na ślady korupcji.

- O wiele łatwiej jest napisać o skandalu, nawet jeżeli go nie ma, niż o pracy, która toczy się w zaciszu firmy. GTech jest naprawdę fajnym pracodawcą - zapewnia Włodarczyk.

Jest przeciwnikiem obostrzeń w zakresie hazardu. - Te sprawy zawsze najlepiej reguluje rynek - uważa. Podaje przykłady liberalnych w tym zakresie krajów, jak Czechy czy Włochy. W tych krajach każdy przedsiębiorca może wystąpić o koncesję, a po jej otrzymaniu może prowadzić taką działalność. - Od kontroli są komputery, niekoniecznie trzeba posiadać na wyłączność prowadzenie loterii - mówi Włodarczyk.

Ale skoro wszystko można kontrolować przez komputer, to czy GTech może ustalać kumulacje w Lotto?

- Kto myśli, że mając taką możliwość, jeszcze pracowałbym, ten ma mnie chyba za idiotę - mówi. Przypomina, że przez ostatnie 20 - 30 lat jeszcze się nie zdarzyło, żeby kogoś złapano na manipulowaniu wygranymi.

Wojciech Włodarczyk wie jednak, co zrobiłby, gdyby udało mu się wygrać. - Moim marzeniem jest zająć się renowacją starych samochodów. Poluje na Citroena DS19, którego wyprodukowano tylko w dwóch tysiącach egzemplarzy.

@RY1@i02/2012/175/i02.2012.175.00000160a.805.jpg@RY2@

Wojciech Włodarczyk nie musi uspokajać się, uprawiając jogę. Jest osobą wyjątkowo wyważoną

0,92 proc. przychodów Totalizatora, czyli około 40 mln zł rocznie, trafia do GTech

12 tys. terminali do gier obsługuje spółka w Polsce

3 mld euro wyniosły w 2011 r. przychody GTech i powiązanej z nim Lottomatiki

Cezary Pytlos

cezary.pytlos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.