Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Konto nie da zarobić

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Oprocentowanie i programy lojalnościowe nie gwarantują zbilansowania prowizji oraz opłat płaconych w bankach przez klientów

Klienci banków muszą przyzwyczaić się do tego, że opłaty i prowizje za podstawowe usługi, takie jak prowadzenie konta czy użytkowanie karty, będą rosły. Niektóre instytucje pozwalają jednak koszty te zmniejszyć. Sprawdziliśmy, na ile to się klientom opłaca.

Założyliśmy, że posiadacz konta będzie przelewał na nie pensję w wysokości 4 tys. zł miesięcznie. Każdego miesiąca wykonywać będzie osiem przelewów internetowych na łączną kwotę 2 tys. zł, opłacając w ten sposób wszystkie rachunki. Co tydzień będzie wybierał z bankomatu swojego banku 200 zł, a raz w miesiącu weźmie 100 zł z bankomatu obcej sieci. Co drugi dzień zapłaci również za zakupy w sklepie ok. 70 zł (połowę wyda w supermarkecie i na stacjach benzynowych). W sumie da to ok. 4 tys. zł wydatków.

Większość banków zwalnia z wszelkich opłat i prowizji osoby tak aktywnie korzystające z konta. Mowa tu np. o ING Banku Śląskim, Millennium czy Pekao SA. W kilku innych opłaty będą symboliczne.

Ale część instytucji w zamian za przelewanie dużych kwot na rachunek albo częste używanie debetówki wypłaca klientom premię. Tego rodzaju rozwiązania zazwyczaj polegają na zwrocie części należności regulowanych kartą, np. Millennium i BZ WBK. W tym pierwszym banku klienci odzyskują 3 proc. transakcji w supermarketach i na stacjach benzynowych. Natomiast klienci BZ WBK dostają z powrotem 1 proc. wszystkich wydatków kartami. Zysk z premii ograniczają górne limity, wynoszące zwykle 50 zł miesięcznie.

Inny model premii finansowej stosuje BGŻ, który dopłaca aktywnym klientom 1 proc. najwyższego wpływu na rachunek, np. pensji, maksymalnie 50 zł miesięcznie. Dwie instytucje - Kredyt Bank i Toyota Bank - rekompensują klientom koszty prowizji, proponując wysokie oprocentowanie środków na koncie. Pierwszy daje aż 7 proc. rocznie, ale tylko dla salda do 3 tys. zł. Toyota płaci mniej, bo jedynie 2,75 proc., ale oprocentowanie dotyczy wszystkich pieniędzy na rachunku, niezależnie od salda.

Z wyliczeń DGP wynika, że nasz przykładowy klient najlepiej wyjdzie na założeniu konta w BGŻ. Zapłaci wprawdzie za używanie karty 5 zł, ale otrzyma od banku premię w wysokości 40 zł. Miesięcznie będzie więc 35 zł na plusie. W Millennium dostanie 16,5 zł zwrotu wydatków kartowych, ale ponieważ nie będzie musiał płacić żadnych prowizji, więc całość premii może potraktować jako swój zysk. Premia z BZ WBK w wysokości 11 zł pozwoliłaby mu na zrekompensowanie opłat i osiągnięcie niewielkiego, 2-złotowego zysku. Natomiast korzyści z wysokiego oprocentowania w Kredyt Banku i Toyota Banku przy tak niskich kwotach nie pozwolą pokryć kosztów użytkowania rachunku. W tym pierwszym nasz klient dołoży 5 zł miesięcznie, w drugim - 9,5 zł.

@RY1@i02/2012/162/i02.2012.162.00000140b.101.jpg@RY2@

Za co płacą użytkownicy kont

Jacek Uryniuk

jacek.uryniuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.