Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Prywatyzacja rodzimych koncernów chemicznych nabiera tempa

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 13 minut

Rosyjski Acron oraz należący do polskiego miliardera Synthos ogłosiły wezwania na akcje zakładów z Tarnowa i Puław. Sytuacja jest dynamiczna. Kontrwezwanie szykują pracownicy ZAP. Mówi się też o zainteresowaniu wielkich koncernów m.in. z USA i Niemiec

Po nieudanych próbach prywatyzacji polskich firm tzw. wielkiej chemii w ciągu kilku minionych lat, w końcu udało się z sukcesem doprowadzić do konsolidacji sektora. Budowa silnych grup - Azotów Tarnów (przejęcie Z.Ch. Police SA i ZAK SA) i Zakładów Azotowych Puławy (przejęcie gdańskich Fosforów i chorzowskiego Adipolu) - zakończona sukcesem sprawiła, że rodzimymi spółkami ponownie zainteresowali się inwestorzy. Podczas kilku ostatnich tygodni ogłoszone zostały wezwania na akcje obu firm. Kupcy wykładają w sumie ponad 4 mld zł. Co zrobi Skarb Państwa, główny akcjonariusz tarnowskich i puławskich zakładów?

Batalia o chemię

Rosjanie za Azoty Tarnów (AT) proponują około 2,3 mld zł. Powodzenie tego wezwania, które ruszyło 6 czerwca, jest nikłe. Ministerstwo Skarbu Państwa, dominujący akcjonariusz, odrzuciło już ofertę Acronu. Przeciwny wezwaniu jest też zarząd Azotów Tarnów. Władze spółki już wezwały swoich akcjonariuszy, by nie odpowiadali na rosyjską ofertę. Mimo to Acron po raz kolejny przedłużył wezwanie na AT (kończy się 6 lipca). Powód? Poprzednie wezwanie kończyło się 29 czerwca, a na połowę lipca zarząd Azotów Tarnów zwołał nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy, które ma uchwalić podniesienie kapitału spółki o trzy czwarte. Z oferty będą mogli skorzystać wyłącznie inwestorzy, którzy byli akcjonariuszami spółki 28 czerwca. Oznacza to zatem, że Acronowi może stopnieć wielkość pakietu akcji kupionych w wezwaniu, a ich wartość zmaleje.

- Jesteśmy w trakcie rozmów z akcjonariuszami AT w sprawie ich uczestnictwa w wezwaniu. Podczas spotkań często pojawia się temat projektów uchwał na nadzwyczajne walne zgromadzenie zaplanowane na 14 lipca 2012 r. Projekty te niosą ryzyko rozwodnienia kapitału dla obecnych akcjonariuszy spółki. Brak jest również informacji odnośnie do wysokości ceny emisyjnej. Dlatego też przedłużamy zapisy, by dać akcjonariuszom więcej czasu na przeanalizowanie obecnej sytuacji - napisał w oświadczeniu Władimir Kantor, wiceprezes grupy Acron.

Acron chce zebrać do 66 proc. akcji AT, płacąc 36 zł za jedną akcję (wezwanie odniesie powodzenie, jeśli rosyjski koncern zgromadzi kontrolny pakiet ponad 50 proc. akcji polskiej spółki). W AT twierdzą, że Acron oferuje za niską cenę.

Ponadto przejęcie przez rosyjskiego inwestora będzie niekorzystne dla własnych planów rozwoju polskiej firmy. Aleksander Grad, były minister skarbu, a obecnie poseł PO, twierdzi, że przesunięcie ośrodka, który decydowałby o funkcjonowaniu grupy, poza granice Polski, mogłoby podważyć sens realizacji podjętego już programu łupkowego.

- Branżą, która wykorzystuje dziś najwięcej gazu ziemnego, jest właśnie wielka synteza chemiczna. Grupa Azoty Tarnów zużyła w 2011 r. ponad 1,2 mld m sześc. tego paliwa. Z kolei ZA Puławy - blisko 1 mld m sześc. Łącznie to bez mała 20 proc. rocznego krajowego zużycia gazu ziemnego - tłumaczy.

Aktualnie ponad 10 mld m sześc. tego paliwa sprowadzamy z zagranicy. Jednak w 2020 r., dzięki programowi poszukiwań i wydobycia gazu niekonwencjonalnego, Polska miałby być samowystarczalna pod tym względem.

- Komu go jednak wtedy sprzedawać, jeśli polska chemia miałaby zagranicznych właścicieli? - zastanawia się były minister. Przedstawiciele Acronu deklarują, że są w stanie zapewnić grupie AT tańsze dostawy surowca.

Na szczęście chętnych na polską chemię jest więcej. Mówi się nie tylko o zainteresowaniu Azotami Tarnów, ale również ZA Puławy oraz Grupą Ciech. Wśród kupców wymienia się takich potentatów, jak niemiecki BASF, amerykański Dow Chemical czy skandynawską Yarę. Na razie najpoważniej o akwizycjach na rodzimym rynku chemicznym myśli jednak Michał Sołowow, jeden z najbogatszych Polaków. Jego Synthos na celownik wziął Puławy (ZAP), a już myśli o kolejnych inwestycjach. - W przyszłości kolejne przejęcia w sektorze chemicznym byłyby logiczną kontynuacją naszej strategii - wyjaśnia nam Tomasz Kalwat, prezes Synthosu. W tym kontekście rynek spekuluje m.in. właśnie o AT i Ciechu.

Synthos vs. pracownicy

Na razie Synthos ogłosił kilka tygodni temu wezwanie do sprzedaży 100 proc. akcji zakładów z Puław. Cel: minimum 80 proc. ZAP. Zapisy mają ruszyć 9 lipca i będą przyjmowane do 7 sierpnia. Synthosowi bardzo zależy na powodzeniu wezwania, dlatego zdecydował, że akcjonariusze, którzy podejmą decyzję o sprzedaży akcji w ciągu pierwszych dwóch tygodni trwania zapisów, dostaną 102,5 zł za papier. Potem cena odkupu spadnie do 98,77 zł. Szacowana wartość przejęcia może wynieść blisko 2 mld zł. Tomasz Kalwat nie przewiduje podniesienia ceny. Uważa, że zaproponowana cena jest atrakcyjna i uwzględnia nieuniknione obniżenie marż na sprzedaży produktów Puław w najbliższych latach. Kamil Kliszcz, analityk DI BRE Banku, potwierdza, że sytuacja na rynku w kolejnych kwartałach będzie się pogarszać i wezwanie można uznać za dobrą okazję do wyjścia z inwestycji w ZAP.

Zarząd Puław na razie nie chce publicznie oceniać tej oferty.

- Analizujemy warunki wezwania i nasze stanowisko przekażemy najpóźniej na dwa dni przed rozpoczęciem zapisów - zapewnia Grzegorz Kulik, rzecznik prasowy ZAP.

Nie jest jednak tajemnicą, że Puławy wcale nie uważają oferty Synthosu za atrakcyjną. Niektórzy eksperci wskazują, że optymizm analityków dotyczący wezwania na puławskie azoty jest jednak zbyt krótkowzroczny.

- Można go skwitować w ten sposób: Puławy w tym roku osiągną rekordowe wyniki, ale taka koniunktura nie utrzyma się w przyszłym roku, więc tylko na tej podstawie uznają, że cena wezwania jest właściwa - twierdzi przedstawiciel branży i podkreśla, że w dłuższej perspektywie wartość spółki będzie rosła.

Podobnie mówią zresztą związkowcy z Puław. Ich zdaniem zaproponowana przez chemiczną firmę Sołowowa cena nie odzwierciedla realnej wartości grupy z Puław. - Przejęcie spółki przez Synthos nie niesie wymiernych korzyści i inwestycji - przekonuje zarząd Spółki Pracowniczej Chemia-Puławy, która w ostatni piątek złożyła resortowi skarbu wstępną kontrofertę na akcji ZAP.

Pracownicy chcą odkupić udziały Skarbu Państwa. Płacą lepiej niż Synthos. Wiadomo, że oferowana cena za akcje przewyższać będzie 105 zł za akcję. - Ostateczna wartość jednostkowa oferty zostanie określona po uzgodnieniu sposobu płatności oraz ogłoszeniu wyników finansowych ZAP po zakończeniu roku obrotowego 2011/2012 - podała w komunikacie spółka Chemia-Puławy.

Leszek Lewicki, przewodniczący Społecznego Związku Zawodowego Zakładów Azotowych Puławy, przyznaje, że związki rozpatrują różne warianty finansowania inwestycji. W grę wchodzi m.in. poszukiwanie inwestorów strategicznych oraz kredytowanie. Pracownicy najchętniej sięgnęliby jednak po model dywidendowy, który już proponowali zresztą w listopadzie 2010 r. (Chemia-Puławy złożyła wtedy ofertę wiążącą na pakiet 50,67 proc. akcji ZAP, za który chciała płacić w rocznych ratach z dywidend spółki z kolejnych 10 lat; spółka miała wówczas oferować Skarbowi Państwa premię za możliwość spłaty w ratach).

Z kolei Synthos ma już pieniądze na zakupy - PKO BP pożyczy firmie maksymalnie 2 mld zł na okres do 72 miesięcy.

Polski znaczy lepszy

Ewentualne przejęcie ZAP przez Synthos zyskało przychylność ministra gospodarki. Waldemar Pawlak twierdzi, że to bardzo ciekawa propozycja, bo w odróżnieniu od wezwania Acronu na AT, Puławy pozostaną w rękach polskiego właściciela. - A taki scenariusz bardzo mi się podoba - mówił nam Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki.

Choć resort skarbu zastrzega, że teraz będzie analizował propozycję Synthosu, to nie wyklucza odpowiedzi na wezwanie. Według Pawła Tamborskiego, wiceministra skarbu, decyzja w sprawie ZAP powinna być łatwiejsza niż w przypadku AT. - Głównym wyznacznikiem będzie bowiem oferowana cena - zaznacza.

Tomasz Kalwat tłumaczy, że przejęcie ZAP pozwoli Synthosowi utworzyć silną chemiczną grupę kapitałową, która umocni pozycję firmy w Polsce oraz na rynkach europejskich. Problem w tym, że portfele produktów Synthosu i Puław się nie pokrywają. Według ekspertów jedyne synergie to wspólne zakupy gazu, energii i niektórych surowców. Potencjał w uzyskaniu oszczędności w tych segmentach jest jednak ograniczony.

- ZA Puławy mają interesujący portfel produktów, dobrze dopasowany do potrzeb europejskiego rynku oraz nowoczesny park technologiczny, zbliżony do najlepszych w branży. W sektorze nawozowym rynek oczekuje nie tylko produktów innowacyjnych, ale również produktów masowych, o bardzo dobrej jakości i sprzedawanych po atrakcyjnych cenach. W ZA Puławy dostrzegamy możliwości wzrostu i umacniania pozycji zakładu na mapie producentów nawozów w Europie - wyjaśnia DGP prezes Synthosu. Zapewnia przy tym, że obecny profil produktowy ZAP będzie kontynuowany i nie ma planów dywersyfikacji portfolio przynajmniej w krótkim okresie po powodzeniu transakcji. - W horyzoncie długoterminowym rozważamy rozwinięcie działalności w kierunku polimerów, w tym tworzyw inżynieryjnych - zaznacza nasz rozmówca.

Jak wyjaśnia, Synthos chce inwestować "w wydłużenie łańcucha wartości w segmencie chemii". - Byliśmy w stanie nabyć najbardziej rozwinięte na świecie technologie, takie jak polibutadien i SSBR, nie ma więc powodu, żeby nie udało nam się to i w Puławach - twierdzi Kalwat.

Synthos będzie prawdopodobnie chciał też kontynuować projekt budowy przez ZAP wspólnie z Azotami Tarnów fabryki kaprolaktamu w Chinach. - Jesteśmy znani z tego, że lubimy inwestować za granicą, a ten kierunek ekspansji właśnie w kaprolaktamie i poliamidach wydaje nam się bardzo interesujący - dodaje szef Synthosu.

@RY1@i02/2012/125/i02.2012.125.21400010f.802.jpg@RY2@

Struktura akcjonariatu kluczowych spółek chemicznych przeznaczonych do prywatyzacji

Budowa silnych grup - Azotów Tarnów i Zakładów Azotowych Puławy - zakończona sukcesem sprawiła, że rodzimymi spółkami ponownie zainteresowali się inwestorzy

Michał Duszczyk

michal.duszczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.