Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Kozacka impreza, czyli jak Ukraińcy zarabiają na Euro

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Euro miało być dla Ukraińców wielką okazją do podreperowania finansów. Nic dziwnego, że wyniki meczów przyjmuje się ze... strachem. Odpadły już Polska i Rosja, na których fanów można było liczyć. Żegna się Szwecja, jedna z dwóch kadr, poza gospodarzami, które zdecydowały się zamieszkać na Wschodzie. Bliska pożegnania się z Euro jest sama Ukraina. Kto zostanie? Czesi? Grecy? Liczący cały czas pieniądze Hiszpanie? Dlatego gospodarze ze wszystkich sił trzymają kciuki za Niemców.

Czas na dokonywanie bilansów przyjdzie dopiero po mistrzostwach, ale media już dokonują pierwszych szacunków. Według nich każdy kibic, który przyjechał na Euro, codziennie odchudza swój portfel o 450 hrywien (190 zł), nie licząc noclegów. W branży gastronomicznej zwycięzcami będą głównie browary. Sprzedaż złocistego trunku w dniach meczów wzrasta co najmniej pięciokrotnie.

- W restauracjach jest wtedy cztery razy więcej klientów - przyznaje Denys Rynski, menedżer jednej z sieci gastronomicznych. Wykresy sprzedaży przypominają jednak elektrokardiogram - wyraźnie widać, kiedy rozgrywany był mecz. Gros kibiców przyjeżdża na Ukrainę tylko na kilkanaście godzin. W dużej mierze jest to wynik nawet kilkunastokrotnego zawyżania cen noclegów. Władze spotykały się nawet z hotelarzami, by skłonić ich do obniżki cen. - We Lwowie przyniosło to skutek dopiero tuż przed Euro. Za późno, mało kto szuka miejsc w ostatniej chwili - mówił mi urzędnik z ratusza.

Pod hotelarzy podłączyli się też właściciele pól namiotowych oferujących za 80 euro od osoby na dobę znaną w Polsce "chińską dwójkę", toalety, będące dziurą w ziemi, i prysznice, których jedyną osłonę stanowiły płyty z dykty.

Mistrzostwa w ukraińskim wydaniu są - w porównaniu z Euro sprzed czterech lat czy mundialem w Niemczech - mało gadżetowe. Slavko i Slavek urodą nie grzeszą, ale chyba nie tylko z tego powodu są niemal niewidoczni. Zdecydowanie popularniejsze jest kwiatowe logo. I droższe: koszulki z tym symbolem kosztują 300 hrywien (130 zł). - Myślałem, że będzie lepiej. Kibice przywieźli własne gadżety, czasami tylko coś kupują na pamiątkę - żalił się sprzedawca na stoisku we Lwowie. W dni meczowe nieźle zarabiały natomiast dziewczyny malujące kibicom twarze i farbujące im sprayem włosy. Taki zestaw kosztował 50 hrywien (20 zł).

Fani szukający oryginalnych pamiątek nie mają wielkiego wyboru. Hitem okazuje się matrioszka, która od rosyjskiej wersji różni się tym, że główną postacią jest Kozak, a kolejne, coraz mniejsze figurki mieszczące się w jego brzuchu przedstawiają jego żonę i trójkę kozackich dzieci.

- Mam nadzieję, że Euro 2012 okaże się inwestycją na lata i że wielu kibiców przyjedzie do nas w przyszłości - mówi mer Lwowa Andrij Sadowy. Na to samo liczą także w Kijowie, Charkowie i Doniecku. Jeśli tak się stanie, wówczas turniej zacznie procentować. A jeśli nie? No cóż, Euro u siebie ma się - zapewne - tylko raz w życiu.

Ukraińska część turnieju jest mało gadżetowa. Fani szukający pamiątek są skazani na matrioszki

Pięć miliardów wydatków

Przed rozpoczęciem mistrzostw Europy ukraińskie władze zapowiadały, że zyski z przeprowadzenia imprezy wyniosą najwyżej 1,5 mld dol. przy wydatkach szacowanych na 5 mld dol. W tej ostatniej kwocie gros kosztów - podobnie jak w przypadku Polski - stanowiły wydatki infrastrukturalne. Zmodernizowano część głównej arterii komunikacyjnej kraju - autostradę ze Lwowa przez Kijów do Charkowa i Doniecka, rozbudowano uprzednio wiecznie zatłoczone lotnisko w Kijowie, powstały liczne hotele i hostele średniej klasy, których do tej pory brakowało. Nie zabrakło przy tym skandali. Dla wielu urzędników i zbliżonych do władz biznesmenów impreza stała się świetną okazją do defraudacji państwowych pieniędzy. Z raportu Izby Rachunkowej (odpowiednik NIK) dotyczącej przebudowy stadionu w Charkowie wynika, że ogólny koszt został zawyżony o 230,2 mln hrywien (96,7 mln zł). mwp

Rafał Musioł

ze Lwowa

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.