Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Rzucił wyzwanie importerom taniej chińskiej odzieży

30 czerwca 2018

Na polskim rynku zasypanym przez azjatycką produkcją Janusz Komorniczak znalazł niszę, której nikt do tej pory nie dostrzegał - odzież dla ciężarnych kobiet

Żona Janusza Komorniczaka - Joanna, będąc w ciąży potrzebowała odpowiednich ubrań dla siebie. Z przykrością stwierdziła, że w sklepach wybór dla przyszłych mam jest niewielki, a to co leży na półkach jest smutne i niepraktyczne. Czemu więc nie spróbować robić takich rzeczy samemu - zastanawiała się wspólnie z mężem Januszem. No i tak to się zaczęło.

A, że mąż pani Joanny amatorem nie był - absolwent CEMBA w Szkole Głównej Handlowej (SGH), przez wiele lat pracował jako dyrektor finansowy dla wielkich firm budowlanych, w tym dla Skanskiej - zabrali się do dzieła bardzo szybko i profesjonalnie. Komorniczak twierdzi, że jedynie pomaga i jest to budowa firmy "dla żony", wcześniej specjalistki od ubezpieczeń, ale od dawna marzącej o własnym przedsięwzięciu.

Profesjonalnie zbadał rynek odzieży dla kobiet w ciąży i młodych mam i stwierdził, że rzeczywiście na rynku jest nisza do zagospodarowania. Powołał wraz z żoną do życia markę My Tummy. I lawina ruszyła - znalezienie odpowiedniej dzianiny w Grecji, potem firmy szwalniczej i drukarni w Łodzi. Nie zawsze wybór był strzałem w dziesiątkę, po drodze były straty materiałów i czasu z powodu kiepskich kooperantów.

Ale dziś, po prawie dwóch latach od startu, Komorniczakowie mają już wszystko poukładane w swoim biznesie. A to oznacza znalezienie bardzo dobrych wykonawców dla wszystkich czynności, od zaprojektowania poczynając a na sprzedaży estetycznie i ekologicznie zadrukowanego T-shirta ciężarnej mamie skończywszy.

Wybór odpowiednich firm wykonawczych i partnerów biznesowych jest dla nich kluczem do sukcesu ponieważ Komorniczakowie mimo, że sprzedają odzież za 0,5 mln zł rocznie (plan minimum na ten rok), w zasadzie nie mają nic poza biurem i magazynem mieszczącym się w ich warszawskim domu. - Wszystko opiera się na zleceniach realizowanych przez podwykonawców. - My wszystko wymyślamy, planujemy, koordynujemy i trzymamy pod kontrolą - wyjaśnia Komorniczak. No i oczywiście pilnują finansów.

Drugą zasadą, poza opieraniem się na zewnętrznych wykonawcach, jakiej trzymają się Komorniczakowie, jest cash flow, czyli możliwie jak najszybszy przepływ pieniędzy w obie strony. Do tego stopnia, że firma szyjąca na zlecenie Igloo za wykonaną pracę otrzymuje pieniądze w ciągu trzech dni. - Dzięki takiemu układowi zrobią dla nas wszystko, i to jak najlepiej - tak tłumaczy trzymanie się nieco anachronicznej zasady.

Również z powodów finansowych firma nie współpracuje ze sklepami sieciowymi, które najczęściej płacą z 90-dniowym opóźnieniem lub chcą brać towar w komis. - To mnie nie interesuje, nie będę finansował sieciówek - mówi Komorniczak.

W tej chwili 70 proc. produkcji sprzedawana jest przez sklepy w całym kraju, które sami wynaleźli jeżdżąc po Polsce, a 30 proc. to sprzedaż internetowa.

Komorniczakowie idą cały czas za ciosem. Na ten rok planują trzy ważne posunięcia. Po pierwsze, ekspansję zagraniczną (sklepy w Finlandii, Estonii, Norwegii, Niemczech Słowacji oraz w Wielkiej Brytanii i Irlandii, gdzie już sprzedają). Planują też otwarcie sieci sklepów w pozostałych krajach europejskich i w Rosji. Po drugie, zamierzają rozszerzyć asortyment o bieliznę i ubrania dla dzieci. I po trzecie, planują zatrudnić 3-4 osoby, by zajęły się bieżącym prowadzeniem firmy, a sami chcą się skoncentrować na rozwijaniu biznesu, nowych przedsięwzięciach i planowaniu strategii.

Cały czas bardzo umiejętnie i skutecznie prowadzą działania reklamowe i marketingowe, wydając na to niewiele pieniędzy. Poza stroną internetową, obecnością na FB, Twitterze i YouTube dbają o aktualne katalogi dla sklepów i pojawianie się w mediach, w czym prym wiedzie pani Joanna. Po jej występie w programie "Dzień dobry TVN" firmowy serwer został sparaliżowany na parę godzin, z nadmiaru chętnych do kupna ich produktów.

Janusz Komorniczak rozkręcanie biznesu dla żony traktuje w swoim życiu zawodowym jako kolejny projekt do wykonania. Nie deklaruje czy i jak długo będzie się zajmował My Tummy. Nie wyklucza, że kiedyś wróci do roli finansisty, pracującego dla wielkiej korporacji. Dlatego cały czas się dokształca, kończąc kolejne wysoko specjalistyczne kursy dla finansistów.

Co Komorniczakowie mają z działalności na własny rachunek ? - Czas, żeby odprowadzić syna Adasia do przedszkola i zatroszczenie się o młodszego Jasia, oraz poczucie, że budujemy coś trwałego, inwestycję na dłuższy czas - odpowiada Komorniczak.

@RY1@i02/2012/079/i02.2012.079.21400020e.808.jpg@RY2@

Janusz Komorniczak, traktuje pracę nad marka My Tummy jak nad każdym innym biznesowym projektem. Nie wyklucza pozostawienia go odpowiednim rozwinięciu wyłącznie w gestii żony Joanny.

Kamienie milowe sukcesu

znalezienie niezagospodarowanej niszy

wysokiej jakości krajowa produkcja

marketing i reklama w internecie

doświadczenie z wielkich korporacji

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.