LOT bez czarterów. Zyskuje Enter Air
Narodowy przewoźnik zmniejszył o połowę liczbę przewozów dla biur podróży
Do 2014 r. przestaniemy obsługiwać loty czarterowe - zapowiada Leszek Chorzewski, rzecznik prasowy PLL LOT. To efekt strategii firmy, która zakłada skoncentrowanie działalności tylko na lotach regularnych.
LOT wycofuje się powoli z tego interesu, wygaszając kontrakty z biurami podróży. Efekty widać już w danych o przewozach. W IV kw. 2011 r. linia przewiozła 14 tys. pasażerów - o 50 proc. mniej niż rok wcześniej. O połowę, do 262 tys. osób, zmniejszyły się też przewozy w całym 2011 r.
Opuszczany przez LOT segment rynku zagospodarowują inni gracze: Bingo Airways, OLT Express (dawne Yes Airways) i przede wszystkim Enter Air, który w niespełna dwa lata od startu jest już największym przewoźnikiem czarterowym w Polsce. W zeszłym roku linia obsłużyła ponad 900 tys. pasażerów. Rok wcześniej było to niespełna 200 tys. osób.
- Od początku pracujemy z tą samą grupą touroperatorów z Polski i zza granicy - mówi Grzegorz Polaniecki, szef Enter Air. Według niego LOT robi dobrze. - Myślę, że to słuszna decyzja. Rynek jest teraz bardzo trudny i linie specjalizujące się w danym obszarze osiągają lepszą efektywność niż te z tzw. szeroką specjalizacją - dodaje Polaniecki.
Tomasz Dziedzic z Instytutu Turystyki twierdzi, że ostateczna ocena decyzji narodowego przewoźnika uzależniona jest od mocy przerobowych linii i tego, co zapisane jest w kontraktach z touroperatorami. - Jeżeli w firmie nie mają samolotów do obsługi tych połączeń, to nie ma o czym dyskutować. Jeżeli samoloty są, to zapewne decydują wewnętrzne analizy rynku - mówi Dziedzic. Leszek Chorzewski twierdzi, że chodzi o pierwszą z przyczyn.
W branży nikt nie kryje, że przewozy czarterowe są bardzo trudnym zajęciem dla linii lotniczych. Nie chodzi nawet o dużą konkurencję na rynku, bo z nią radzić sobie trzeba też w przewozach regularnych. W czarterach występuje dodatkowo silna presja cenowa ze strony przewoźników z krajów arabskich, głównie z Egiptu. Wspierani przez tamtejsze rządy są oni w stanie zaoferować biurom podróży stawki na granicy progu rentowności dla naszych operatorów. W efekcie wzrost ruchu nie przekłada się na poprawę wyników finansowych w tej działalności.
Jak szacują w Instytucie Turystyki, w tym roku na wakacje samolotami poleci i przyleci do Polski ok. 3,2 mln pasażerów, czyli mniej więcej tyle samo lub nieco więcej niż w zeszłym roku.
Cezary Pytlos
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu