Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Branża spedycyjna zmienia kierunek

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Lada miesiąc powstające w Serbii duże centra handlowe będą szukały dostawców. Ale tegorocznym hitem przewozów ma być słoma energetyczna

W transporcie jest słabo, ale ma być lepiej. Branża odczuwa skutki fatalnego dla niej ubiegłego roku. Przewoźnicy najpierw mieli kłopoty z uzyskaniem zezwoleń na świadczenie usług na terenie Rosji. Potem branżę dotknęło zamieszanie z wprowadzaniem elektronicznego poboru opłat, a w grudniu wszedł w życie niekorzystny, szczególnie dla małych podmiotów, wprowadzający tzw. licencje wspólnotowe pakiet ustaw transportowych. Do tego dochodzi stały od lat czynnik: rosnąca cena paliwa.

Mimo że próg rentowności branży transportowej wynosi ok. 2,30 zł za kilometr, spora część firm świadczyła w ubiegłym roku usługi za stawki nawet o 10 proc. niższe. W związku z tym co piąty przewoźnik miał kłopoty nawet z terminowym regulowaniem płatności za kupowane hurtowo (poza sieciami stacji benzynowych) paliwo. Opóźnienia sięgały nawet kilku miesięcy, a i tak część przewoźników płaciła jedynie połowę. Sporo firm musiało zawiesić, ograniczyć lub zlikwidować działalność, o czym świadczy znaczący wzrost podaży zestawów transportowych (ciągników i naczep) w komisach. Przewoźnicy, którzy utrzymali się na rynku, liczą obecnie na szczególnie korzystne w transporcie zagranicznym umocnienie złotego. Zagrożeniem jest globalny spadek wymiany towarowej, a wiec i popytu na usługi transportowe.

Wschodząca gwiazda

Ale wszystko wskazuje na to, że najgorsze, przynajmniej na razie, branża ma już za sobą. Pod względem ilości przewiezionych ładunków ubiegły rok był dobry. Krajowe firmy przetransportowały w sumie 155 mln ton, o ponad 22 proc. więcej niż w 2010 roku. W tym roku skala wzrostów także powinna być, jak prognozują eksperci, dwucyfrowa. - Mimo złych wieści z gospodarki Eurolandu zapotrzebowanie na usługi transportowe na naszym kontynencie utrzymuje się na wysokim poziomie - tłumaczy Aleksander Katar, analityk branży. - Firmy, którym mimo przeciwności udało się utrzymać na rynku, spadające stawki nadrabiają zwiększoną skalą działalności i wychodzą na swoje.

Otwierają się nowe obszary działalności. Wschodzącą gwiazdą na rynku logistycznym staje się Serbia. Nie jest to rynek tak wielki jak rosyjski, ale ma stosunkowo słabą infrastrukturę. Na terenie Serbii liczba sklepów wielkopowierzchniowych należy do najniższych w Europie. W tym roku ma się to radykalnie zmienić. Trwa budowa wielu galerii handlowych, które lada miesiąc będą potrzebować dostawców.

W Polsce, na którą nadal przypada gros krajowych przewozów, coraz więcej zleceń pochodzić będzie z firm prowadzących hurtownie i sklepy wielkopowierzchniowe w mniejszych miejscowościach. Według analityków to z tego kierunku będzie najszybciej przybywać zleceniodawców usług logistycznych i transportowych.

Tegorocznym hitem przewozów, jak twierdzą eksperci platformy Trans.eu, może okazać się słoma energetyczna, wykorzystywana jako biomasa. Dotychczas był to rzadko transportowany towar. Jednak obecnie, gdy weszła w życie unijna dyrektywa zalecająca producentom prądu zwiększenie udziału energetyki odnawialnej, liczba zamówień powinna znacząco wzrosnąć. Firmy, które zdobędą zamówienia na ten materiał, powinny sporo zarobić. Stawki nie będą wyższe niż za przewóz innych materiałów, ale transport może odbywać się bez plandeki wymaganej podczas przewozu ładunków wielkogabarytowych. Jest to materiał lekki, więc jego transport nie powoduje takiego zużycia sprzętu jak w przypadku innych, ciężkich ładunków i jest tańszy.

Kłopotliwe zatory

Eksperci nie mają jednak wątpliwości: w tym roku branżę nadal będzie trapić niewielka dochodowość, która wraz z rosnącymi cenami paliwa może spaść jeszcze bardziej. Średnia stawka za przewóz towarów na terenie kraju powinna zamknąć się w widełkach od 2,30 do 3,20 zł za kilometr. Nadal najbardziej dochodowe mają być przewozy specjalistyczne, takie jak choćby transport kruszywa. Zlecające go, pracujące głównie na wielkich budowach przedsiębiorstwa będą płacić od 3,5 do 3,7 zł. Ceny przewozów międzynarodowych mają być bardziej stabilne. Na imporcie będzie można zarobić ok. 0,70 eurocenta, stawki za wywóz towarów z kraju wyniosą natomiast ok. 1 euro za kilometr.

Przepływy finansowe mogą niestety spowolnić trapiące branżę, choć w coraz mniejszym stopniu, zatory płatnicze. Obecnie najlepszym pod tym względem zleceniodawcą, według zajmującej się ubezpieczeniem należności firmy Euler Hermes, jest branża elektroniki użytkowej oraz artykułów gospodarstwa domowego. Najbardziej kłopotliwe natomiast są rozliczenia z producentami napojów oraz hurtowniami materiałów budowlanych. Firmy przewożące tego typu towary na zapłatę zazwyczaj muszą czekać ponad miesiąc.

Na rynku jednak pojawiają się coraz bardziej skuteczne, wyspecjalizowane w windykacji należności wyłącznie na rzecz firm transportowych, platformy. W ubiegłym roku należący do Trans.eu dział Inkasso pośredniczył w 36 tys. spraw, dotyczących łącznie ponad 90 mln zł. Udało się odzyskać aż 79 mln zł.

Sytuację w branży stopniowo poprawiać ma proces wdrażania coraz bardziej przystępnych cenowo systemów komputerowych do zarządzania flotą i optymalizacji kosztów.

Przybywa optymistów

Ale są też poważniejsze zagrożenia. Producenci i odbiorcy towarów coraz częściej zlecają transport w ramach oszczędności tańszym ze względu na efekt skali prowadzonej działalności wielkim kompaniom spedycyjnym. Mniejszym firmom grozi zatem wypadnięcie z łańcucha dostawców lub świadczenie usług w charakterze podwykonawców dużych koncernów, co znacznie ograniczy im możliwości negocjacji stawek (taka sytuacja ma już miejsce w firmach pracujących na rzecz producentów i przetwórców mięsa).

Branżę, zdaniem specjalistów, czeka konsolidacja: mniejsze firmy transportowe będą wchłaniane przez spedycyjnych hegemonów.

Mimo tego właściciele firm transportowych ze stosunkowo dużym optymizmem patrzą w przyszłość. W ankiecie przeprowadzonej przez Trans.eu wśród zajmujących się spedycją przedsiębiorców blisko jedna trzecia (27,59 proc.) odpowiedziała, że w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy chce rozwinąć działalność. Zaledwie 7 proc. spodziewa się spadku zarówno liczby zleceń, jak i dochodów.

@RY1@i02/2012/038/i02.2012.038.13000030d.802.jpg@RY2@

Kondycja branży transportowej

Aleksandra Kozicka-Puch

mf dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.