Certyfikat regionalny otwiera rynki
Popyt na tradycyjną polską żywność się zwiększa, co przyciąga kolejne firmy. Dodatkowym bodźcem jest wyższa marża
W Polsce już 385 firm specjalizuje się w produkcji produktów regionalnych. W zeszłym roku było ich 330. Wytwórców przybywa, bo wydłuża się lista tradycyjnych polskich produktów wywodzących się z poszczególnych regionów kraju (z ich nazw nie mogą korzystać producenci z innych państw). Obecnie liczy już 36 pozycji, co daje nam ósme miejsce pod tym względem w Europie. W 2011 r. zarejestrowanych było 29 polskich wyrobów, co plasowało nasz kraj na dziewiątej pozycji. Liderem niezmiennie pozostają Włochy z 261 chronionymi produktami.
Jak zauważa Izabella Kamińska, naczelnik wydziału produktów regionalnych i tradycyjnych w Głównym Inspektoracie Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, producentów przybywa także dlatego, że doceniają oni korzyści wynikające z rejestracji produktu. To zwiększa rozpoznawalność marki i popyt.
- W tym roku sprzedanych zostanie ok. 600 ton rogali świętomarcińskich. Dla porównania zanim produkt trafił na listę produktów chronionych, sprzedaż kształtowała się na poziomie ok. 400 ton - mówi Eugenia Budka, współwłaścicielka firmy "Anika" Stanisław Butka, która już od 2008 r. produkuje rogale z certyfikatem. Jak dodaje, w przypadku jej przedsiębiorstwa produkcja co roku wzrasta o ok. 10 proc.
O dużych wzrostach sprzedaży mówią producenci kiełbasy lisieckiej.
- W przypadku naszej firmy w ciągu trzech lat zwiększyła się ona o ponad 20 proc. Dziś produkujemy 200 ton kiełbasy lisieckiej rocznie - wyjaśnia Władysław Wolarek, właściciel firmy Wyrób Wędlin Tradycyjnych "Wolarek".
Na wzrosty sprzedaży wskazują też przedstawiciele innych branży. Producenci miodu wrzosowego z Borów Dolnośląskich przyznają, że nie nadążają z realizacją zamówień.
- W skali roku powstaje kilkadziesiąt kilogramów miodu. To dużo mniej, niż wynosi zapotrzebowanie. Niestety poziom produkcji nie zależy tylko od nas, ale i od natury - tłumaczy Emil Oberski z Dolnośląskiego Związku Pszczelarzy we Wrocławiu.
Producenci podkreślają, że zdobycie certyfikatu na wytwarzanie produktu chronionego otworzyło przed nimi również zagraniczne rynki. Rogale świętomarcińskie są dziś sprzedawane w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy na Cyprze. Polska kiełbasa lisiecka podbija Niemcy, Belgię czy Wielką Brytanię.
- W tej chwili notujemy kilkuprocentowe wzrosty w eksporcie. To zasługa nie tylko wejścia na nowe rynki, ale i większego popytu z krajów, z którymi już współpracujemy - dodaje Władysław Wolarek.
Jedną z zalet produktów regionalnych jest wyższa cena, jakiej mogą zażądać za nie producenci. Wspomniany już miód wrzosowy przed zarejestrowaniem go w UE był sprzedawany za 25-30 zł za 1 kg. Dziś cena sięga 40-50 zł.
Eksperci zauważają, że zainteresowanie konsumentów chronionymi unijnie produktami byłoby jeszcze większe, gdyby wytwórcy bardziej zadbali o promocję. Dobrym przykładem są producenci rogali świętomarcińskich, które wytwarza już 97 firm. Ich działania doprowadziły do tego, że produkt z regionalnego stał się ogólnopolski.
@RY1@i02/2013/245/i02.2013.245.000001300.802.jpg@RY2@
Janek SkarŻynski/AFP/East News
Rośnie liczba producentów wyrobów tradycyjnych
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu