Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Pośrednicy skupują szkody

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Ubezpieczyciele mają kolejny kłopot. Sądowe wojny toczą z nimi firmy, które odkupują roszczenia komunikacyjne od kierowców, a potem żądają wyższego odszkodowania. I wygrywają sprawy

Oferty odkupienia szkód zalały internet. - Towarzystwa zaniżają wartość szkód komunikacyjnych z polis OC - twierdzi Marcin Gaszka, właściciel takiej firmy. - To powszechna praktyka, bo ubezpieczyciele nie rozliczają cen części oryginalnych i przyjmują najniższą stawkę za naprawę - dodaje.

Marcin Gaszka podaje przykład klienta, któremu po szkodzie zakład ubezpieczeń wypłacił 6 tys. zł. Jako że firma Gaszki oszacowała koszty naprawy auta na 10 tys. zł, zaproponowała klientowi odkupienie roszczenia za dodatkowy 1 tys. zł. - W sądzie udało nam się wywalczyć całość kwoty, odzyskaliśmy też od ubezpieczyciela półtora tysiąca złotych, które musieliśmy wyłożyć na biegłego sądowego - zaznacza Gaszka. Firma na całej transakcji zarobiła 3 tys. zł. Właściciel "skupu odszkodowań" zdradza, że rocznie prowadzi kilkaset takich postępowań.

Augustyn Kasik z wrocławskiej firmy ABM, która także zajmuje się taką działalnością, twierdzi, że odszkodowania są zaniżane średnio o 60 proc. - Zajmujemy się skupywaniem szkód od 2007 r. Rzeczoznawcy zakładów przy wycenach powinni brać pod uwagę średnią cenę używanych części i średnią cenę robocizny - tłumaczy właściciel ABM. - Tyle że, jak wynika z naszych doświadczeń, jeśli średni koszt robocizny dla kraju wynosi 100 zł za godzinę, to rzeczoznawca liczy połowę tej kwoty - dodaje.

Potwierdza to jeden z byłych rzeczoznawców, który po 12 latach odszedł z towarzystwa i dziś również skupuje szkody. - Towarzystwo mogło sobie pozwolić na zaniżanie odszkodowań, bo ustawodawca nie sprecyzował, jak ma wyglądać wycena szkód. W rezultacie zakłady tylko proponują, ile mogą zapłacić - wyjaśnia. - Pod kosztorysem zamieszcza się klauzulę informującą klienta, że przysługuje mu 7 dni na odwołanie albo może wystąpić na drogę sądową. Z mojego doświadczenia wynika, że zaledwie 10-15 proc. poszkodowanych pisze odwołanie od kosztorysu, a połowa z tych, którzy się odwołują, decyduje się na wystąpienie na drogę sądową - twierdzi były rzeczoznawca.

Przedstawiciele firm skupujących szkody twierdzą, że zaniżanie wysokości odszkodowań wynika z polityki cenowej ubezpieczycieli.

- Jeśli ktoś drastycznie zaniża składkę od polisy OC i ustala ją na poziomie 30 procent poziomu, który gwarantuje wypłatę realnych odszkodowań, to potem musi również zaniżyć samo odszkodowanie - przekonuje Augustyn Kasik z ABM. - Zakłady liczą na to, że niewiele osób zdecyduje się na walkę w sądzie, wiedząc, że wiąże się to z wydatkiem na biegłego i innymi kosztami, a wartość spornej kwoty to 3-4 tys. zł.

Większość szkód, które przejmują pośrednicy, to przypadki starsze, w których klient dostał odszkodowanie od towarzystwa. Przypadków, w których klient zgłasza do sprzedaży szkodę jeszcze nierozpatrzoną przez firmę, jest znacznie mniej i dotyczą one często obcokrajowców, którzy mieli wypadek w Polsce, oraz Polaków, którzy zostali poszkodowani za granicą.

Zapytaliśmy ubezpieczycieli, jak bardzo takie firmy dają się im we znaki i ile mają tego typu spraw sądowych. Żaden nie chciał skomentować sprawy. Również Komisja Nadzoru Finansowego nie prowadzi statystyk dotyczących liczby spraw sądowych przeciw towarzystwom ubezpieczeniowym o odszkodowania.

Tylko 10-15 proc. klientów odwołuje się od kosztorysu naprawy auta

@RY1@i02/2013/242/i02.2013.242.00000140a.803.jpg@RY2@

Statystyka rynku ubezpieczeń komunikacyjnych

Elżbieta Glapiak

elzbieta.glapiak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.