Zaklastrowani
Coraz więcej polskich firm decyduje się na współpracę w ramach klastrów. I coraz bardziej to sobie chwalą
Klaster - słowo, które jeszcze na dobre nie zagościło w mowie potocznej. Jego polski odpowiednik brzmi jeszcze bardziej dziwacznie - zgęstek. Jednak kiedy wziąć pod uwagę, że te klastro-zgęstki są najdynamiczniej rozwijającymi się w ostatnim czasie organizacjami gospodarczymi, których wewnętrzna siła rażenia może przekroczyć (oby!) potencjał odgórnie tworzonych stref ekonomicznych, sprawa robi się poważna. Bo do ich powstawania nie potrzeba specjalnych ustaw, nie wymagają specjalnych zwolnień podatkowych, wyjątkowego traktowania. Jeszcze w zeszłym roku było ich w Polsce 212, dzisiaj liczba klastrów przekracza 250. To imponujący przyrost, zwłaszcza że odbywa się bez dźwięku fanfar. Ich cel jest prosty: pieniądze. Każda "zklastrowana" firma może zarobić więcej, niż gdyby działała sama. Ale jest jeszcze jeden mocny punkt ich istnienia: uczą współpracy. A to podnosi społeczny kapitał zaufania, którego wszystkim nam bardzo potrzeba.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.