Azjatycka wojna o Stary Kontynent
Haier to kolejny azjatycki producent, który uruchomi w Polsce produkcję AGD. Będzie walczyć o rynek europejski, ale nasz kraj na tej batalii skorzysta. Włączą się do niej także europejscy producenci
Haier już od co najmniej kilku lat zapowiadał, że w planach ma podbicie europejskiego, w tym też polskiego, rynku AGD. Konkurencja, choć nie wątpiła w słowa i możliwości tego producenta, to podchodziła do nich z dużą rezerwą. A to dlatego, że realizacja strategii Haiera każdego roku kończyła się na zapowiedziach. Dowodem jest jego znikomy, bo nieprzekraczający 2 proc. udział w sprzedaży sprzętu gospodarstwa domowego na polskim rynku. W ubiegłym roku firma znalazła się na szarym końcu wśród producentów obecnych w naszym kraju.
Wszystko się jednak zmieniło, gdy na początku września Haier ogłosił stworzenie spółki join venture z FagorMastercook, która ma nadzorować budowę nowej fabryki chłodziarko-zamrażarek we Wrocławiu. Inwestycja, która będzie łącznie kosztować 70 mln euro, ma ruszyć w czerwcu 2014 r. Założono, że początkowo w zakładzie produkowanych będzie 500 tys. urządzeń rocznie. W ciągu pięciu lat jednak liczba ta ma zostać podwojona. Tym samym Haier dowiódł, że nie rzuca słów na wiatr, a to, że nie uruchamiał do tej pory produkcji w Europie, było po prostu spowodowane oczekiwaniem na najlepszą okazję. Zresztą pierwszym sygnałem świadczącym o tym, że ten azjatycki producent poważnie myśli o europejskiej ekspansji, było otwarcie w kwietniu tego roku oddziału w Warszawie, a wcześniej lokalnej siedziby w Paryżu. - Ambicją firmy jest znalezienie się w pierwszej piątce firm w Europie w sektorze sprzętu wolno stojącego do 2016 r. - mówi Rene Aubertin, prezes oddziału Haier w Europie. - Dotychczas udało nam się zdobyć znaczące udziały w czterech największych rynkach Starego Kontynentu. Mowa o Francji, Włoszech, Hiszpanii i Niemczech.
Firma od czterech lat utrzymuje się też na pozycji światowego lidera wśród producentów dużego AGD. Według Euromonitor International w 2012 r. jej udziały na globalnym rynku wyniosły 8,6 proc. Grupa osiągnęła już czołową pozycję w kilku kategoriach produktów, m.in. w urządzeniach chłodniczych, w których ma 16,6 proc. udziałów, zamrażarkach - 18,8 proc., pralnictwie - 12,2, proc. - oraz chłodziarek na wino - 15,3 proc. To sprawia, że z roku na rok osiąga coraz lepsze wyniki finansowe. W 2012 r. jej obroty wyniosły 25,8 mld dol. Dla porównania w 2009 r. było to 18,2 mld dol. Rosną też zyski firmy, które w zeszłym roku osiągnęły poziom 1,42 mld dol. Haier ma więc pieniądze na dalszą ekspansję i podbój zagranicznych rynków. Ale nie tylko to jest mocną stroną tego producenta. Z roku na rok oferuje coraz bardziej innowacyjne urządzenia. W związku z tym odnosi coraz większe sukcesy w rywalizacji o klienta na Starym Kontynencie. Staje do wyścigu z największymi europejskimi firmami, które do tej pory wiodły tu prym. Mowa na przykład o koncernie Bosch/Siemens, który uchodzi za symbol wysokiej jakości i innowacyjności.
- Co roku firma inwestuje w badania i rozwój 4 proc. swoich obrotów. Za cel stawiamy sobie utrzymanie poziomu doskonałości i dostarczenie konsumentom coraz to nowych, dostosowanych do ich potrzeb rozwiązań - komentuje Rene Aubertin.
W efekcie Haier w 2012 r. uplasował się na ósmej pozycji listy najbardziej innowacyjnych przedsiębiorstw przygotowanej przez Boston Consulting Group. Wyprzedziły ją takie firmy, jak Apple, Google, Samsung, Microsoft, Facebook, IMB i Sony. W tyle pozostały zaś m.in. Amazon i Hyundai.
Azja - Azja
Jednak Haier ma mocnych rywali w Azji, którzy także obrali sobie za cel podbój europejskiego i polskiego rynku AGD. Mowa oczywiście o LG i Samsungu. Wszystko wygląda więc na to, że czeka nas wielka azjatycka wojna o Stary Kontynent. Będzie trudna. Z jednej strony LG i Samsung, które przystąpiły do realizacji swojego planu kilka lat wcześniej, z drugiej Haier, bardzo zdeterminowany i nastawiony na osiągnięcie założonego wyniku.
LG jako pierwsza z azjatyckich firm dostrzegła potencjał Polski, a dokładnie jej strategiczne położenie, dogodne do podboju europejskiego rynku. Dlatego stworzyła tu swój przyczółek, uruchamiając we Wrocławiu fabrykę pralek i lodówek. W 2011 r. zakład przeszedł rozbudowę, dzięki czemu zwiększył moce do ok. 2 mln sztuk urządzeń rocznie. Według zapowiedzi koncernu ma to mu zapewnić do 2015 r. pierwsze miejsce na rynku pralek i lodówek w Europie.
Jednak w kręgu zainteresowań firmy jest też sama Polska. Tu LG również chce uplasować się na pozycji. Jak powiedział Zbigniew Zduleczny, dyrektor ds. sprzedaży elektroniki użytkowej w LG Electronics Polska, o tym, że plan jest możliwy do wykonania, świadczyć może pozycja firmy na innych rynkach, gdzie plasuje się już ona w czołówce graczy.
Taki sam cel, czyli podbicie europejskiego oraz polskiego rynku, przyświeca Samsungowi. Firma zresztą od wielu lat już zapowiada, że chce być w gronie liderów w każdej kategorii, w której jest obecna. Jak na razie z sukcesem realizuje swoje założenia w segmencie telewizorów czy telefonów, i to nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Na przykład jeszcze dwa lata temu liderami światowego rynku telewizorów Smart TV były firmy Sony i Sharp. Straciły one jednak swoją pozycję na rzecz Samsunga, który w I kw. tego roku sprzedał najwięcej takich odbiorników, notując 26 proc. udziałów w rynku. Od wicelidera, którym jest LG, dzieli ją już 10 pkt proc., bo drugi z azjatyckich graczy ma 16 proc. w tym rynku. Także w Polsce Samsung jest czołowym graczem na rynku telewizorów i to już od kilku lat. Udziały firmy po tym, jak w 2012 r. umocniły się o 6 pkt proc., wynoszą obecnie 38 proc. Sukcesy odnoszone w sektorze elektroniki użytkowej niewątpliwie zachęciły ją do wypróbowania sił w kategorii sprzętu gospodarstwa domowego. W tym celu w 2010 r. kupiła od Amiki za ok. 200 mln zł fabryki pralek i lodówek we Wronkach. W 2012 r. wyprodukowała w nich ok. 880 tys. sztuk urządzeń. W tym roku moce produkcyjne mają się zwiększyć.
- Docelowo na koniec roku produkcja w naszych fabrykach ma wynosić już 2,5 mln sztuk - mówi Tobiasz Kowalczyk z Samsunga we Wronkach.
W przyszłym roku, jak dowiedział się DGP, przewidywana jest dalsza rozbudowa mocy. Co więcej, zdaniem ekspertów należy się spodziewać, że Samsung ruszy w naszym kraju z produkcją kolejnych urządzeń. Szczególnie że we Wronkach jest miejsce pod budowę kolejnych fabryk. A dotychczasowe pozwalają firmie realizować obrany cel. W 2012 r. Samsung znalazł się wśród tych krajów, którym udało się umocnić pozycję na rynku AGD w naszym kraju. Z ósmego miejsca producent wskoczył na szóstą pozycję, zwiększając udziały pod względem wartości sprzedaży o 2,5 pkt proc., do 8,5 proc. Jeśli firma będzie w kolejnych latach rosła w takim tempie, jak w ostatnim roku, ma szansę w kilka lat zbliżyć się do czołówki graczy. Od największego producenta - koncernu Bosch/Siemens - dzieli ją niecałe 10 pkt proc. By zrównać się z trzecim graczem rynkowym - Amiką - wystarczy Samsungowi umocnić udziały o ok. 4 pkt proc.
Warto dodać, że konkurencja nie zamierza tracić swojej pozycji. Dlatego aktywnie uczestniczy w wojnie o polski i europejski rynek. A dowodem na to jest stała rozbudowa ich mocy produkcyjnych w Polsce, a tym samym dostarczanie coraz większej liczby urządzeń. Przykładem może być Bosch/Siemens, który kupił w tym roku polskiego Zelmera, a wraz z nim jego fabrykę w Rogoźnicy pod Rzeszowem, gdzie ruszył z produkcją urządzeń pod własną marką. Jest nim też Indesit, który zamierza zwiększyć moce przerobowe swoich fabryk o ok. 5 proc. w tym roku. Obecnie firma wytwarza ok. 4 mln sztuk urządzeń.
Na wojnie o europejski, a w tym i polski, rynek AGD nasz kraj tylko zyskuje. Przez to, że na uruchomienie fabryk decydują się nowi producenci, a dotychczasowi stawiają na rozbudowę, umacnia się pozycja Polski w gronie największych producentów dużego AGD w Europie. Włochy, do niedawna gracz numer jeden pod tym względem, coraz bardziej zostaje więc w tyle.
Azja - Europa
Jak wynika z danych CEDC, zrzeszenia producentów AGD, w 2011 r. w naszym kraju powstało 12 mln sztuk dużego AGD. W 2012 r. liczba ta wzrosła już do 13 mln sztuk, a w tym roku ma szansę urosnąć o kolejny 1 mln sztuk, podobnie jak w latach kolejnych. Zdaniem ekspertów Haier zapewne nie poprzestanie tylko na budowie jednej fabryki w Polsce. By osiągnąć pozycję liczącego się gracza, trzeba produkować na miejscu szeroką gamę produktów. Taki krok pozwoli bowiem firmie szybciej reagować na potrzeby klientów. Do tego dzięki walce Haiera z konkurencją Polsce udało jej się ściągnąć do siebie prawie wszystkich liczących się producentów w kategorii AGD. Swoje fabryki otworzyli u nas jak dotąd m.in. Electrolux i Indesit (mają po pięć fabryk), Fagor (cztery fabryki), BSH (Bosch, Siemens) i Whirlpool (po trzy fabryki), Samsung (dwie fabryki), LG (dwie fabryki), Amica (jedna fabryka).
Jest jeszcze jedna korzystna konsekwencja tej walki. Polska wyrasta na lidera w produkcji sprzętu chłodniczego. Dotychczas wyprzedzały nas pod tym względem Włochy. Co więcej, w kolejnych latach nasz kraj może umocnić się w tej kategorii. Samsung ma przecież w planach dalszy rozwój produkcji sprzętu chłodniczego.
@RY1@i02/2013/191/i02.2013.191.00000110a.803.jpg@RY2@
Haier, tak jak inne znane marki, stawia na Polskę
Patrycja Otto
OPINIA
Polska zyskuje w oczach inwestorów
@RY1@i02/2013/191/i02.2013.191.00000110a.804.jpg@RY2@
mat. prasowe
Wojciech Konecki dyrektor generalny CECED, zrzeszenia producentów AGD
Dlaczego producenci AGD tak chętnie lokalizują swoje fabryki w Polsce?
Na początku transformacji widoczna była dywersyfikacja mocy produkcyjnych u czołowych producentów. Obecnie dążą oni do koncentracji zakładów w jednym miejscu - w Polsce. Nasz kraj cechuje stabilność polityczna, ale nie tylko to przyciąga inwestorów. Innym powodem jest dobry dostęp do kadry nie tylko tej podstawowej, ale i inżynierskiej oraz stały rozwój infrastruktury drogowej i kolejowej. Wreszcie decyduje lokalizacja. Polska jest położona blisko zarówno głównego rynku zachodniej Europy, czyli Niemiec, jak i rynków wschodnich, na których bardzo dynamicznie rośnie popyt na urządzenia gospodarstwa domowego.
Czy walorem Polski jest też tania siła robocza?
Nie jest ona już tak ważna jak kilka lat temu. Dziś zapewne bardziej opłacalna byłaby produkcja w np. w Rumunii. Jednak z tego kraju dużo kosztowniejsze byłoby dostarczanie sprzętu na główne rynki europejskie. Atutem polskich fabryk jest natomiast wysoka jakość pracy i zarządzania. Poziom jest tak dobry, że zlokalizowane w naszym kraju zakłady potrafią wygrywać, w ramach oczywiście koncernu, z fabrykami położonymi w innych regionach Europy. Nie bez znaczenia jest jednak to, że są one nowsze, a przez to i bardziej nowoczesne. Warto dodać, że w Polsce jest dużo łatwej niż kiedyś otrzymać pozwolenie na nową inwestycję. To też skłania producentów, by właśnie w naszym kraju otwierali nowe zakłady.
Czy na rozwoju produkcji AGD zyskiwać będzie eksport z Polski?
Dane za pierwsze pięć miesięcy tego roku wskazują na 1-proc. spadek w eksporcie pod względem wartości. Za granicę sprzedano bowiem urządzenia za kwotę 1,272 mld euro. Dla porównania w takim samym czasie roku ubiegłego wyniósł on 1,285 mld euro. Uważam jednak, że jest to chwilowe załamanie lub raczej zmiana trendu spowodowana nasileniem się spowolnienia gospodarczego na rynkach europejskich, a w rezultacie spadku konsumpcji. W kolejnych miesiącach i latach należy spodziewać się wzrostu w eksporcie AGD z Polski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu