Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Chcę zostać prezesem także na następną kadencję

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Zamierzam wprowadzić PZU na nowe obszary działalności, choćby rozwinąć gałąź zdrowotną - mówi Andrzej Klesyk, prezes PZU

Dlaczego PZU zmieniło politykę dywidendową - czy z powodu nacisków głównego akcjonariusza, czyli Skarbu Państwa?

Zmiana była zapowiedziana jakiś czas temu. Oczekiwali jej wszyscy akcjonariusze, domagając się zwrotu nadwyżki kapitału. Obiecaliśmy wówczas, że jeśli nic nadzwyczajnego się nie wydarzy, przeprowadzimy restrukturyzację kapitału. Cały świat to robi, nie ma w tym niczego nadzwyczajnego. To tylko zastąpienie części kapitału kapitałem dłużnym.

PZU posiada obecnie czterokrotnie wyższy kapitał, niż jest nam potrzebny z punktu widzenia regulatora. Inne działające w Europie firmy podobnej wielkości dysponują kapitałem dwa i pół razy wyższym niż wymagany. Jednak my m.in. z racji koncentracji działalności na rynku polskim staraliśmy się utrzymywać większą rezerwę. Teraz zdecydowaliśmy się jedną czwartą kapitału oddać akcjonariuszom i nie ma na to wpływu Skarb Państwa. Były oczywiście konsultacje, ale nie można nazwać ich naciskami.

Ale przyzna pan, że moment dla szefa resortu finansów jest wymarzony - właśnie szuka w budżecie kilku miliardów złotych.

Minister finansów nie może nas do niczego zmusić. To proces zainicjowany kilka miesięcy temu. Składa się na niego m.in. przekazanie dywidendy z PZU Życie do PZU SA, przeprowadzenie audytu, to wszystko trwa. I tak się składa, że to było zaplanowane jesienią ubiegłego roku, nie przeprowadzamy wypłaty dywidendy pod wpływem chwili. Z całej przekazanej do wypłaty kwoty Skarb Państwa dostanie w tym roku tylko 600 mln zł, 1,1 mld zł trafi do pozostałych akcjonariuszy. Kolejne transze wypłat nastąpią, jeśli uda nam się wyemitować dług spełniający warunki kapitału. Poza tym cała akcja ma na celu poprawę wskaźników w spółce, dzięki jej przeprowadzeniu zwiększy się nasz zwrot na kapitale z 25 do ponad 30 proc. przy obecnie zakładanym poziomie zysków.

Po co firma wypłaca dywidendę i jednocześnie się zadłuża?

To bardzo skomplikowany zabieg. Banki czy firmy emitują obligacje, aby zwiększyć swoją płynność. My mamy prawie 14 mld zł płynnych aktywów. Wypuszczamy więc obligacje wyłącznie po to, aby zamienić droższy kapitał na tańszy. A jest nam on potrzebny na sfinansowanie ewentualnych inwestycji.

Jakie to będą przedsięwzięcia?

Chcielibyśmy np. zaistnieć w obszarze zdrowia. Czekamy na zmianę regulacji, aby móc mocno wejść w ten obszar działalności. Dzięki emisji obligacji będziemy mieli tańszy kapitał, który będziemy mogli przeznaczyć na inwestycje, gdy już będzie to możliwe.

Czy może pan zdradzić, w co dokładnie chcecie inwestować?

Liczyliśmy na zmianę sposobu finansowania NFZ albo nowe przepisy dotyczące ubezpieczeń zdrowotnych. To się dotychczas nie wydarzyło. Dlatego negocjowaliśmy z firmą EMC posiadającą sieć szpitali. Udało się objąć 25 proc. udziałów w firmie. Chciałbym przejąć w całości operatora placówek szpitalnych. Problem polega na tym, że na rynku nic takiego nie istnieje.

A czy w obszarze zainteresowania PZU leży przejęcie nowej spółki poza granicami naszego kraju?

Rynek Europy Środkowo-Wschodniej jest dla nas interesujący, przyglądamy się mu uważnie. Ale musimy sobie otwarcie powiedzieć, że PZU jest spóźnione, jeśli chodzi o prywatyzację w naszym regionie, o jakieś 15 lat. Nigdzie tutaj nie ma firmy o przychodach powyżej 50 mln zł, która byłaby na sprzedaż.

To wróćmy do działalności podstawowej PZU. Od nowego roku ma wejść w życie likwidacja bezpośrednia, czyli likwidacja szkody u własnego ubezpieczyciela. Czy nie boicie się, że to wam przysporzy więcej pracy, a potem będą problemy z odzyskaniem pieniędzy?

Bezpośrednia likwidacja wreszcie spowoduje, że ludzie zaczną się kierować przy wyborze polisy nie ceną, ale jakością obsługi. Naszą likwidację szkód cechuje najwyższa jakość. Nie należymy do firm, które sprzedają ubezpieczenia przez telefon, a gdy przychodzi do wypłaty odszkodowania, mówią klientowi - słyszałem taki dowcip - aby sobie "słuchawką wyklepał błotnik". Jeśli na nas spadnie więcej pracy, damy się poznać jako rzetelna firma i tym samym zjednamy sobie ludzi, zdobędziemy więcej klientów.

Dużo się ostatnio mówi o wymianie kadr. Jak to wygląda w PZU?

Nie mam żadnych planów, aby wystąpić do rady nadzorczej o zmiany w składzie zarządu.

A pana skromna osoba?

Jest w rękach rady nadzorczej. Już jestem najdłużej urzędującym prezesem tej firmy i mam zamiar jeszcze zwiększyć ten staż. Chcę walczyć o następną kadencję w PZU. Od momentu gdy wszedłem do spółki, odnotowuje ona wiele sukcesów. Stała się jednym spójnym organizmem, weszła na giełdę, nie nękają jej spory między akcjonariuszami. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, teraz chcę doprowadzić do wprowadzenia PZU w nowe obszary działalności - rozwój gałęzi zdrowotnej. Mam też inne nowe projekty i pomysły i chcę je realizować. Bardzo lubię swoją pracę i chcę ją nadal wykonywać, choć oczywiście nie jestem prezesem przyspawanym do fotela.

@RY1@i02/2013/171/i02.2013.171.000001100.802.jpg@RY2@

Wojtek Górski

Andrzej Klesyk, prezes PZU SA

Rozmawiali Elżbieta Glapiak,

Paweł Sołtys Program Trzeci Polskiego Radia

Cały wywiad na

Wywiad jest zapisem rozmowy z cyklu: Salon Ekonomiczny Trójki i Dziennika Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.