Adrenalina nieźle nakręca biznes
Usługi firm z ofertą adventure cieszą się powodzeniem nawet w kryzysie. Może nie zarabia się na nich tyle, co jeszcze kilka lat wcześniej, ale ci, którzy wytrwali w biznesie, mają stałych klientów
Działają w sferze branży turystycznej, ale ich propozycje skierowane są głównie do firm. Są to wyjazdy typu incentive, eventy, team building. W Polsce i za granicą.
Na rodzimym gruncie
Takie firmy powinni prowadzić pasjonaci z kwalifikacjami i odpowiednimi predyspozycjami psychicznymi. - Samochodami terenowymi i survivalem zajmowałem się od zawsze - opowiada Piotr Orman, organizator imprez w ProFun Events. Biznes od 10 lat prowadzi jego żona, Anna Zębalska-Orman. - Otwierając działalność, korzystaliśmy wyłącznie z własnych funduszy, a nie unijnych, jak wielu, którzy próbowali w oparciu o nie rozwinąć firmy adventure. Przetrwali na rynku rok, a potem się po nich sprzęt wykupywało - mówi Piotr Orman. Dlaczego? Bo po prostu urzędnik zza biurka nie może prowadzić takiego interesu. Ona może wypalić tylko wtedy, gdy założyciel sam jest ekstremalny - do tego biznesu trzeba mieć dryg i pomysł - dodaje. W przypadku Ormanów atutami są lokalizacja na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i doskonała znajomość tego terenu - Piotr jest licencjonowanym przewodnikiem jurajskim PTTK. To pozwoliło mu stworzyć bardzo szeroką propozycję dla klientów. Każda atrakcja szyta jest na miarę, niezależnie czy chodzi o paintball czy może off road, quady albo wspinaczkę z linami. On sam, dzięki doświadczeniu i odpowiedniemu przygotowaniu może służyć radą. A jego pasje - militaria i historia I wojny światowej (pisał na ten temat wiele artykułów w prasie) stanowią dodatkowy atut, gdyż jego oferta jest po prostu niesztampowa, przygotowana z sercem. Dostosowywana jest ona również do możliwości finansowych zamawiającego. - Nie mam jednego cennika na wszystkie usługi, bo jest to obecnie niemożliwe - podkreśla Orman. - Za każdym razem kwota jest negocjowana, ponieważ nawet firmy stabilne finansowo powołują się na kryzys, starając się obniżać stawki. A jakiego rzędu kwoty wchodzą w rachubę? Całodzienna usługa przewodnicka to koszt 280 zł, a wypożyczenie na ten sam czas samochodu terenowego z możliwością prowadzenia - 1800 zł - dodaje. - Na imprezie zarabiamy od 15 proc. w przypadku małej grupy i 20-25 proc. przy dużej grupie - uzupełnia Anna Zębalska-Orman.
Do każdej imprezy zatrudniają firmy czy pojedyncze osoby, zazwyczaj na umowę-zlecenie. Wypracowali sobie przy tym sprawdzony zespół współpracowników, wśród których są byli komandosi czy kierowcy rajdowi, a więc osoby z dodatkowymi uprawnieniami, gwarantującymi rzetelność i bezpieczeństwo organizowanej imprezy. - Dlatego klienci, którzy wcześniej korzystali z naszych usług, wracają, bo choć wiele jest na rynku firm działających pod szyldem adventure, to sporo z nich jest nierzetelnych - stwierdza.
Jak się reklamować? - Najważniejsze są mimo wszystko oferta na własnej stronie internetowej, marketing szeptany i nasze ulotki w hotelach w regionie - podkreśla.
Cały świat
- Jesteśmy na rynku od 2007 r., a wyjazdy typu adventure organizujemy na życzenie w każdym zakątku świata - mówi Krzysztof Motycki, odpowiadający w firmie za incentivy właśnie za granicą. Sama firma, jak teraz większość jej podobnych, zatrudnia zaledwie kilka osób na umowy stałe lub zlecenia, ale dysponuje sporą bazą podwykonawców, z którymi współpracuje przy poszczególnych imprezach. Takie kontakty zdobywa się zazwyczaj na międzynarodowych targach turystycznych, od ITB Berlin począwszy, oraz workshopach. Oprócz wyjazdów typowo adrenalinowych, jak rafting w Pirenejach czy przeloty nad Himalajami, jest skłonna urządzać też spokojniejsze wydarzenia. I naturalnie przygotowuje indywidualny program dla każdego klienta, za każdorazowo ustaloną stawkę. - Atrakcje typu team building dla 30 osób bez zakwaterowania i wyżywienia możemy już zaoferować od 3-4 tys. zł - oblicza Motycki. - Off road dla 30-osobowej grupy - od 20 tys. zł.
W zależności od imprezy są większe lub mniejsze koszty dodatkowe: za pomoc w formalnościach wizowych łącznie z tłumaczeniem i zawiezieniem dokumentów do Berlina, w przypadku gdy w Polsce nie ma ambasady danego kraju, do którego grupa się wybiera. Za każdym razem do ceny doliczany jest koszt pilota z GAP (wszyscy mają uprawnienia) i miejscowego. W przypadku organizowania pierwszej imprezy w danym kraju poprzedza ją wizja lokalna przeprowadzona przez pracownika GAP, a to też mnoży koszty, podobnie jak dodatkowe ubezpieczenia medyczne w przypadku wyjazdów ekstremalnych. Do tego dochodzi konieczność uzyskania pozwoleń na organizację imprez w danym miejscu.
- Klient nie chce po raz dziesiąty grać w paintball, oczekuje od nas nowych pomysłów - zaznacza Motycki. Najlepiej, aby były świeże, inne niż u konkurencji. Poza coraz bardziej ekstremalnymi doznaniami, jakich oczekują młodzi biznesmeni, przeważnie należący do top managementu, trzeba też pomyśleć o szefach tych spółek, którzy nie są już tak sprawni i nie chcą sprawdzać swych sił poza pracą, a jedynie zrelaksować się. A zatem kreatywność, elastyczność w budowaniu oferty czy łączenie jej z typowo turystycznymi propozycjami jak zwykłe wyjazdy np. do spa czy na plażę. Dobrze jest pomyśleć też o rozszerzeniu oferty na Kowalskiego, rodziny czy grupy szkolne.
Niespodzianka z dreszczykiem
A może pójść jeszcze dalej, chociażby śladem firmy WyjątkowyPrezent.pl? Zgodnie z nazwą każdy może w niej wykupić prezent dla innej osoby (jest też oferta B2B) i to niebanalny, jak obiad w chmurach (przy stole zawieszonym nad dachami domów za pomocą specjalnego dźwigu), miesięczne szkolenie na średniowiecznego łucznika, ale i... degustację piwa albo wypoczynek na Mazurach. Tutaj cennik jest jawny i sztywny. 949 zł za swobodny lot w tunelu aerodynamicznym dla 1-5 osób, 149 za skok na bunjee, a 699 zł na spadochronie, 199 zł za pływanie pod wodą i latanie nad nią na flyboardzie, 3-osobowy lot helikopterem od 399 do 1499 zł. Liczba oferowanych atrakcji przekracza 800, z czego blisko połowa to te adrenalinowe, a są one skierowane do wszystkich: singli, par, rodzin, dzieci, grup oraz firm. - Nasza firma działa na rynku od 2007 r. System internetowy i zbudowanie sieci partnerów poprzez osobiste wyjazdy i kontakty wymagały inwestycji rzędu ponad 10 tys. euro - mówi Jakub Matuszewski, dyrektor zarządzający firmy WyjątkowyPrezent.pl. - Teraz mamy ponad 300 stałych partnerów oraz szeroko pojęty marketing - dodaje. Większościowym udziałowcem jest Litwin Linas Ceikus. Firma zadebiutowała najpierw w internecie, a teraz, oprócz dwóch punktów sprzedaży w Warszawie, sprzedaje też prezenty via empiki. - Co do marż, w przypadku produktów hotelowych jest ona niewielka, ale przy dobrach de luxe sięga nawet 40-50 proc. - wylicza Matuszewski. - Bardzo nam zależy na rozwijaniu sieci klientów biznesowych poprzez docieranie do działów kadr, marketingu poszczególnych podmiotów - dodaje. WyjątkowyPrezent.pl nie obawia się kryzysu, bo interes kręci się bardzo dobrze.
@RY1@i02/2013/151/i02.2013.151.13000020h.808.jpg@RY2@
Anna Kłossowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu