Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Gregor Sobisch wypływa na międzynarodowe wody

26 czerwca 2018

Z zagranicznych kontraktów Polimeksu-Mostostalu ma pochodzić 0,5 mld zł

Urodził się w 1960 r. w Polsce, wykształcił w Niemczech, mieszka na stałe w Anglii. - Prawdziwy Europejczyk - mówią o nim znajomi. Znakomicie wyedukowany. Jest absolwentem Uniwersytetu w Dortmundzie, gdzie ukończył zintegrowane studia obejmujące trzy dziedziny: architekturę i planowanie przestrzenne, inżynierię wodną i lądową w budownictwie oraz produkcję/ekonomikę budownictwa.

- Polimex-Mostostal to pomimo kłopotów finansowych porządna marka. Nie tylko w Polsce, lecz także na rynkach międzynarodowych - przekonuje Sobisch. Jest pewien, że z tej firmy można stworzyć perłę budownictwa. W eksporcie Sobisch zamierza postawić szczególnie na rynki niemiecki i skandynawski.

Stoją za nim nie tylko wiedza, lecz także doświadczenie. W latach 1990-2010 pracował w koncernie Bilfinger Berger w Niemczech oraz Polsce. W latach 1998-2007 był m.in. prezesem należącej do Bilfinger spółki Hydrobudowa-6.

Od lipca 2012 r. do końca kwietnia tego roku był związany z Pol-Aquą, w której był prezesem i dyrektorem generalnym.

Ma czworo dzieci, a z dwójką synów łączy go także wspólna pasja: piłka nożna. Często z nimi grywa. Można go również spotkać biegającego nad morzem. Ma też poczucie humoru. - Mój ulubiony zespół to Polonia Dortmund - żartuje.

Z takim człowiekiem Polimeksowi będzie łatwiej przetrwać na rynku - uważają eksperci.

Sobisch zastrzega jednak, że mimo iż sytuacja spółki nie jest kolorowa, to i tak nie zamierza walczyć o wszystkie kontrakty.

- Nie interesuje nas budownictwo mieszkaniowe i kubaturowe. Drogówkę tymczasem zamrażamy i będziemy obserwować. W tych sektorach jest za duża konkurencja i niskie marże. Chcemy być aktywni tam, gdzie realizowane są inwestycje technologiczne, takie jak np. budowa elektrowni - mówi Sobisch.

Tego typu kontrakty są o wiele bardziej rentowne. Umożliwiają maksymalizowanie zysków, a nie minimalizowanie strat. Liczą się tu szczególne kompetencje i fachowość.

- Kontrakty energetyczne są rentowne. W przyszłości dadzą one znaczące zyski, co pozytywnie odczują i z czego będą zadowoleni zarówno właściciele, jak i wierzyciele spółki - dodaje Sobisch.

Nie koncentruje się też na mało opłacalnych zleceniach podwykonawczych. Chce, żeby Polimex-Mostostal, także za granicą, grał pierwsze skrzypce.

- Skoro możemy w kraju budować elektrownie, to dlaczego nie możemy tego zrobić za granicą - pyta retorycznie.

Koledzy po fachu kibicują, ale na każdym kroku przypominają mu, że to trudne zadanie.

A on wtedy im odpowiada, że inni mają trudniej.

- Na przykład polskie oddziały Dragadosa, Ferrovialu czy Strabagu zostały powołane przez swoich właścicieli do pracy w Polsce. Dla nas rynki zagraniczne są otwarte - mówi Sobisch.

Sam zdaje sobie jednak sprawę z tego, że to pieśń przyszłości, a plany może pokrzyżować brutalna rzeczywistość. Nie jest tajemnicą, że spółce ciążą długi. Firma ma też problem z płynnością finansową, a brak środków na bieżące regulowanie należności rzutuje na możliwości pozyskiwania nowych kontraktów.

- Musimy tymczasem złapać oddech finansowy. Takim oddechem będzie sprzedaż oddziału produkcyjnego w Siedlcach - dodaje.

Do tego musi jednak przekonać wierzycieli, którzy uważnie przyglądają się spółce.

@RY1@i02/2013/150/i02.2013.150.000001600.803.jpg@RY2@

materiały prasowe

Sobisch: wykształcony, doświadczony, zdystansowany

Cezary Pytlos

cezary.pytlos@infor.pl

Sylwetki innych znanych przedsiębiorców

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.