W de minimis nadzieja na pobudzenie pożyczek dla MSP
Po ponad dwóch miesiącach od wejścia gwarancji kredytowych pojawiają się pierwsze problemy klientów, którzy nie wiedzą, czy mogą je otrzymać i w jakiej wysokości
Kolejne banki dostrzegają sukces gwarancji de minimis i podpisują umowy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Jeszcze w maju zrobiły to Handlowy i Millennium, w tym miesiącu BGŻ, FM Bank i Invest-Bank. W sumie gwarancje są dostępne już w 19 instytucjach finansowych. Co więcej, banki poszerzają grono klientów, którzy mogą sięgnąć po produkt. Raiffeisen Polbank wkrótce udostępni je mikrofirmom - o obrotach rocznych poniżej 4 mln zł rocznie, co nie znaczy, że otrzymają je również start-upy, bo bank ten z zasady finansuje firmy, które na rynku przetrwały przynajmniej dwa lata.
Przedstawiciele instytucji finansowych nie ukrywają, że najbardziej ofertą interesują się małe firmy. Stanowią one od 60 do 70 proc. klientów. Można już także pokazać sektory, z których firmy bardziej aktywnie starają się o wsparcie. To sprzedaż hurtowa i detaliczna, sektor produkcyjny i budowlany.
Trudne pytania
Jednak wraz ze wzrostem popytu pojawiły się pierwsze problemy klientów.
- Najczęściej zadawanym pytaniem jest: czy kwalifikujemy się do objęcia pomocą de minimis? - mówi Tomasz Saulewicz, odpowiedzialny za program de minimis w Raiffeisen Polbank. - Każdego dnia spotykamy się z nowymi przypadkami działalności, którą musimy zweryfikować pod kątem udzielenia pomocy publicznej. Firmy, szczególnie małe, często nie dysponują zapleczem merytorycznym do weryfikacji definicji prawnych - przyznaje.
Z czego wniosek, że program gwarancji nie jest tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać. Zgodnie z informacjami zawartymi na stronie BGK i de minimis, nie mogą być one udzielane firmom zajmującym się wydobyciem węgla, rybołówstwem i akwakultura, produkcją rolną zarówno roślinną, jak i zwierzęcą.
- Przedsiębiorcy również bardzo często pytają czy pomoc, którą uzyskali jest pomocą de minimis. Faktycznie ciężko zdefiniować, czy dana zapomoga lub dotacja , którą wcześniej uzyskał przedsiębiorca, jest pomocą de minimis. Poza oświadczeniem, które jest wydawane firmie, brak jest jednoznacznych i publicznie dostępnych informacji na ten temat - podkreśla Tomasz Saulewicz.
Przepisy jasno mówią, że całkowita wartość pomocy de minimis dla jednego przedsiębiorcy nie może przekroczyć 200 tys. euro, a dla firm zajmujących się transportem drogowym 100 tys. euro. Każda wcześniejsza pomniejsza możliwość ubiegania się o kolejną. A do pomocy wliczane jest zarówno wsparcie z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, jak i zwolnienia podatkowe.
Bliżej małego biznesu
To jak na razie największe problemy klientów z tymi dotacjami. Bo trzeci najczęściej wymieniany przez bankowców jest już natury technicznej. Klienci ubiegający się o wsparcie muszą wypełnić wniosek. A w nim wymagany jest kod gminy, który, jak wszyscy zgodnie twierdzą, mógłby być zastąpiony powszechnie znanym i stosowanym kodem pocztowym. Na widok rubryki z kodem gminy klienci głupieją. Na szczęście przeszkoleni doradcy bankowi nie mają z tym problemów.
Pomimo tych potknięć w programie eksperci są zdania, że jest on potrzebny. Szczególnie biorąc pod uwagę, że w ostatnich miesiącach banki zacieśniały kryteria udzielania kredytów małym i średnim firmom. Nasi rozmówcy mają nadzieję, że de minimis uelastyczni instytucje finansowe i przyczyni się do wzrostu akcji kredytowej. Szczególnie, że do tej pory wiele MSP było praktycznie odciętych od finansowania.
Kto może się ubiegać
Gwarancje de minimis udzielane są ze środków będących w zarządzaniu BGK. W sumie bank może udzielić ich na 30 mld zł, co przekłada się na potencjalną akcję kredytową w wysokości niemal 50 mld zł. W tym roku zamierza na gwarancje wydać 5 mld zł, co potencjalnie może przełożyć się na zabezpieczenie 29 tys. kredytów.
O de minimis mogą się starać wyłącznie przedstawiciele mikro, małych i średnich firm, którzy nie mają odpowiednich zabezpieczeń kredytu lub gdy nie chcą/nie mogą zastawić majątku trwałego. Dzięki gwarancjom jeśli przedsiębiorca nie spłaca kredytu, wówczas zrobi to za niego BGK, zwracając bankowi należność wraz z odsetkami.
Nie oznacza to, że kredyt dostanie każda firma, bo zgodnie z zasadami pomocy de minimis musi mieć zdolność do obsługi zadłużenia. I banki to skrupulatnie sprawdzają. Jeśli nie ma, to musi znaleźć dodatkowe zabezpieczenie. Niektóre banki akceptują także przedstawione kontrakty, co pokazuje im, że firma ma partnerów i potencjalne dochody.
Gwarancja udzielana jest na maksymalnie 27 miesięcy, a jej wysokość nie może przekroczyć 3,5 mln zł i 60 proc. kredytu. W pierwszym roku przedsiębiorca w ogóle nic nie płaci za gwarancję, w drugim 0,5 proc. od jej wartości.
Nie dostanie jej firma, która już w jakiejś innej formie wykorzystała dopuszczalną pomoc de minimis. A pożyczek na preferencyjnych warunkach udzielają np. regionalne fundusze pożyczkowe i wspierające rozwój przedsiębiorczości w Polsce. Skorzystanie z tej formy pomocy pomniejsza pulę środków, o które może się ubiegać jeden beneficjent.
Przedsiębiorca ubiegający się o kredyt nie musi dodatkowo występować o gwarancje do BGK. Wystarczy, że razem z wnioskiem kredytowym złoży wniosek o przyznanie gwarancji. Decyzję podejmuje sam bank-kredytodawca i informację o jej udzieleniu przesyła do BGK.
@RY1@i02/2013/124/i02.2013.124.05000060j.809.jpg@RY2@
Wartość kredytów dla przedsiębiorstw
@RY1@i02/2013/124/i02.2013.124.05000060j.810.jpg@RY2@
Wojciech Kowalczyk podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów
Celem programu jest wyjście naprzeciw problemom sektora MSP z płynnością, stąd gwarancje de minimis dotyczą kredytów obrotowych. Program kierowany jest również do banków. Dzięki niemu będą mogły utrzymać akcję kredytową dla MSP w okresie spowolnienia. Taki jak nasz lub zbliżony projekt podjęły już Wielka Brytania, Holandia, Węgry.
Program gwarancji de minimis ma wiele zalet. Przede wszystkim szybkie i niezbiurokratyzowane procedury udzielania gwarancji. Po wtóre, przejrzystość i czytelność tych procedur, które BGK outsourcował do banków. W tym programie to na bankach komercyjnych bezpośrednio obsługujących firmy spoczywa ocena ryzyka kredytowego. I robią to bardzo sprawnie. Z drugiej strony banki otrzymują pieniądze z gwarancji już po 15 dniach, zatem znacznie szybciej, niż bywało przy innych programach gwarancji czy poręczeń.
@RY1@i02/2013/124/i02.2013.124.05000060j.811.jpg@RY2@
Piotr Jabłoński dyrektor departamentu bankowości korporacyjnej Raiffeisen Polbank
Rządowy program gwarancji de minimis jest pierwszym masowym programem tego typu. Już pierwsze miesiące jfunkcjonowania pokazały, że jego konstrukcja jest dobra. Jako bank obserwujemy, że dynamika akcji kredytowej dla MSP spada - aktualnie poziom finansowania wynosi około 160 mld zł. Jednocześnie mamy do czynienia z nadpłynnością sektora bankowego. Moim zdaniem wynika ona z relatywnie niskiego popytu na kredyty. A to jest pochodna spowolnienia gospodarczego i słabszej koniunktury. Uważam, że sukcesem programu będzie, jeśli w jego efekcie wzrośnie akcja kredytowa dla MSP. Realny pieniądz, który pojawi się w gospodarce, da szansę na poprawę koniunktury. Ale nasuwa się pytanie, a co z inwestycjami w MSP? Teraz wyraźnie stoją lub nawet kurczą się. Płynność finansowa sektora MSP jest ważna, ale potrzebne są też kredyty inwestycyjne.
@RY1@i02/2013/124/i02.2013.124.05000060j.812.jpg@RY2@
Marcin Nowacki dyrektor w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców
Obecnie 60-70 proc. firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw nie ma w ogóle ekspozycji kredytowej. Są dwie przyczyny tej sytuacji, z jednej strony brak zaufania do banków, z drugiej, sposób oceny małego biznesu przez sektor bankowy. Firmy nie mogą się pogodzić z procedurami oceny ich zdolności kredytowej przez banki, które są dla nich gorsze niż dla osób fizycznych. Do tej pory nie dorobiliśmy się procedur, które w inny, specjalny sposób oceniałyby zdolność kredytową małych firm. Cały czas sektor MSP wpada w korporacyjny model oceny zdolności kredytowej. Popyt na kredyty ze strony sektora małego i średniego biznesu jest duży, ale nie ma odpowiedniej podaży. Brakuje odpowiednich produktów bankowych. Teraz osoba fizyczna jest w stanie wziąć lepszy kredyt niż spółka, która przez trzy lata przynosiła zyski.
współpraca DS
Beata Tomaszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu