Na dzieciach nie oszczędzamy. Wakacje coraz częściej i coraz drożej
Wartość rynku turystyki młodzieżowej może osiągnąć w tym roku 570 mln zł. To jedyny segment, w którym nie widać stagnacji
Polska turystyka wyjazdowa od czterech lat jest pogrążona w kryzysie - wynika z raportu Polskiego Związku Organizatorów Turystyki. Tymczasem coraz lepiej idą oferty dla dzieci. W ub.r. ich sprzedaż wzrosła o ok. 15 proc. W tym roku też jest nieźle, bo firmy liczą na 10-proc. wzrost. I spodziewają się, że na zorganizowane przez nie obozy i kolonie wyjedzie 250-260 tys. najmłodszych. To - według szacunków branży - o kilkanaście tysięcy obozowiczów i kolonistów więcej niż przed rokiem.
- Przygotowaliśmy ok. 10 proc. więcej miejsc niż w 2012 r. Jak na razie notujemy 2-proc. wzrost sprzedaży. Ostatecznie spodziewamy się, że sięgnie on 6-8 proc. - informuje Kacper Domański z BTA Kompas. Firma ta, podobnie jak większość w tej branży, oferuje przede wszystkim wakacje w Polsce. Sprzedaż wyjazdów zagranicznych wśród touroperatorów nastawionych na najmłodszych stanowi ok. 30-40 proc.
Almatur spodziewa się wysłać na wakacje ok. 25 tys. dzieci, czyli również o około 10 proc. więcej niż w roku ubiegłym. Podobny plan ma Juwentur Koszalin specjalizujący się w wakacjach w kraju. - Przygotowaliśmy miejsca dla ok. tysiąca najmłodszych - informuje Danuta Stelmaszyk, dyrektor biura. I dodaje, że udało się już sprzedać ponad połowę imprez. Podobnie jest w Almaturze, który w ofercie ma także wyjazdy zagraniczne.
- Największym powodzeniem cieszą się najdroższe wyjazdy, wśród których dominują kursy językowe za granicą. Ich cena wynosi od 4 do nawet 16 tys. zł. Imprezy te sprzedają się o 15 proc. lepiej niż przed rokiem - wyjaśnia Mirosław Sikorski, prezes Almaturu.
Jednak wzrost tej części rynku turystycznego wynika w dużym stopniu z podwyżek cen. Zwiększyły się one średnio o 4-5 proc. - To także wynik zmiany przepisów o gwarancjach ubezpieczeniowych. Nasza wzrosła z 5,5 do 6,65 mln zł - wylicza Sikorski.
Podwyżki cen są najbardziej widoczne w przypadku zagranicznych wyjazdów. Kolonie i obozy w kraju można kupić po cenach ubiegłorocznych. Jak mówią niektórzy touroperatorzy, było to możliwe dzięki ograniczeniu marży. Dziś wynosi ona 15-17 proc., czyli średnio o 1-2 pkt proc. mniej niż w ub.r. Przed kryzysem marże przekraczały 20 proc. Nadal jednak ten sektor turystki jest bardziej zyskowny niż czarterowy. Rentowność oscyluje w nim na poziomie 3-4 proc., podczas gdy w zagranicznej turystyce wyjazdowej dla dorosłych to tylko 1-1,5 proc.
Obniżka marż powoduje, że niektóre biura spodziewają się stabilizacji zysków mimo zwiększonych przychodów. Podobnie było w roku ubiegłym.
- W 2012 r. nasze obroty zwiększyły się z 75 do 80 mln zł. Zysk z kolei utrzymał się na poziomie 1,3 mln zł - wymienia Mirosław Sokołowski z Almaturu.
Niestety to jedyne biuro, które podało nam pełne wyniki finansowe. BTA Kompas poinformował nas tylko o przychodach, które z 10 mln zł w 2011 r. wzrosły do blisko 13 mln zł. Pozostali gracze nie ujawnili swoich danych, na próżno też szukać ich wyników w KRS. Ostatnie dane w przypadku wielu biur są za 2009 r. i 2010 r.
Najdroższe, warte nawet 16 tys. zł, są wyjazdy językowe dla najmłodszych
@RY1@i02/2013/113/i02.2013.113.00000110a.803.jpg@RY2@
Rynek obozów i kolonii ciągle rośnie
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu