Kryzys przenosi się do sądów
I mamy kolejną sądową odsłonę kryzysu. Akcjonariusze amerykańskich agencji działających na rynku hipotecznym domagają się od rządu odszkodowania za nacjonalizację firm. Kwota? Zadowolą się 40 mld dol.
Z polskiej perspektywy może to wydawać się nieco zaskakujące, ale obie agencje Freddie Mac i Fannie Mae, choć działają na zlecenie rządu (w związku z tym przed kryzysem mówiło się powszechnie, że mają dorozumiane gwarancje rządowe), miały prywatnych akcjonariuszy, a ich akcje były notowane na giełdzie. Działalność agencji polega na zbieraniu w paczki kredytów hipotecznych udzielanych przez banki i emitowaniu pod zastaw bankowych należności papierów dłużnych. W ten sposób do banków wraca gotówka na udzielanie kolejnych kredytów i interes się kręci.
A właściwie kręcił się do momentu, w którym w USA doszło do wybuchu kryzysu na rynku nieruchomości i finansów. Duża część kredytów nie była spłacana na czas. Ludzie tracili domy. Banki traciły miliardy dolarów. Miliardy potraciły też Freddie Mac i Fannie Mae. Żeby ratować, co się da, we wrześniu 2008 r. w obu firmach wprowadzono zarząd komisaryczny, a później ich głównym właścicielem stał się rząd.
Minęło kilka lat, agencje zrestrukturyzowano, sytuacja na rynku nieruchomości nieco się poprawiła i okazało się, że obie firmy nie toną już w stratach, ale przynoszą zupełnie godziwe zyski. Jak policzyli dziennikarze agencji Bloomberga, Fannie Mae zarobiła w ubiegłym roku ponad 17 mld dol. (najwięcej w swojej historii), zostawiając za sobą tak znane firmy, jak należące do jednego z najbardziej rozpoznawalnych inwestorów Warrena Buffetta Berkshire Hathaway, działającą na całym świecie korporację General Electric czy największą sieć handlową w USA - Wal-Mart Stores. Zyski mniejszego Freddie Mac za ubiegły rok to "jedynie" 11 mld dol.
Nic dziwnego, że inwestorzy z Wall Street spodziewają się, iż w najbliższym czasie obie firmy znów staną się w pełni prywatne. I najbardziej znane fundusze zaczęły kupować akcje Fannie i Freddie, licząc na sowity zarobek.
W tej sytuacji trudno się też dziwić, że o swoich spółkach przypomnieli sobie przedkryzysowi akcjonariusze (wśród nich są np. Washington Federal - bank z Seattle czy też policyjny fundusz emerytalny z Austin). Nie chcą wiele - wspomniane 40 mld dol. to jedynie różnica między wyceną rynkową Fannie i Freddie dzień przed ustanowieniem zarządu komisarycznego i dzień po nim blisko pięć lat temu. Argumentacja? Stojący za pozwem przyznają, że rządowa akcja była słuszna z punktu widzenia stabilności rynku mieszkaniowego i całej gospodarki, ale równocześnie wskazują, że całkowicie pogwałciła ich prawo własności.
Co dalej? Dla jednego z byłych menedżerów Fannie Mae, cytowanego przez Bloomberga, sprawa wydaje się oczywista: skoro firmy są znów dochodowe, to zupełnie racjonalne jest oczekiwanie, że pozwy takie jak ten będą się mnożyć.
@RY1@i02/2013/112/i02.2013.112.00000060b.802.jpg@RY2@
Łukasz Wilkowicz zastępca kierownika działu branże i firmy
Łukasz Wilkowicz
zastępca kierownika działu branże i firmy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu