Banki nadal zajęte głównie sobą
W międzynarodowej bankowości ostatnie tygodnie stały pod znakiem informacji o zwiększaniu kapitału przez kolejnych międzynarodowych graczy. Pod koniec kwietnia emisji akcji o wartości blisko 3 mld euro dokonał Deutsche Bank. Jego lokalny konkurent z Frankfurtu - Commerzbank właśnie zakończył subskrypcję akcji o wartości 2,5 mld euro. Dużo? Niekoniecznie: grecki Piraeus Bank jest właśnie w trakcie oferty publicznej akcji o wartości ponad 7 mld euro.
Dlaczego banki tak zbierają te miliardy? Za kilka lat zaczną obowiązywać nowe wymogi, które nałożą na nie obowiązek posiadania - w relacji do skali prowadzonej działalności - kapitałów wyraźnie większych niż dotychczas. A do tego jest kryzys i trzeba pokrywać straty na kredytach udzielanych jeszcze w dobrych czasach (czy to zwykłym klientom indywidualnym, firmom, czy też rządom). Dla niektórych, jak dla Greków z Piraeus Banku, miliardy z nowej emisji mają pomóc odbudować zaufanie kontrahentów i pozwolić znów uczestniczyć w codziennych transakcjach na międzynarodowych rynkach. Wreszcie czasami nowa emisja to sposób, by zmniejszyć w swoim akcjonariacie znaczenie państwa - czy to spłacając mu otrzymaną kilka lat temu pomoc, czy to zwyczajnie ograniczając udział państwowego właściciela.
Nowa emisja to jednak przecież nie taka prosta ani szybka sprawa - trzeba zatrudnić doradców, którzy pomogą opracować ofertę, wybrać odpowiedni moment, by wejść z nią na rynek, a także zagwarantują jej powodzenie. Doradcy też mają ograniczone możliwości - jeśli zajmują się jednym klientem, to innemu muszą poświęcić mniej uwagi. Albo nawet odradzić sprzedaż nowych akcji - co prawda dzięki bilionom pompowanym w światowy system finansowy przez najważniejsze banki centralne pieniędzy do wydania na akcje jest całkiem sporo, ale jakieś ograniczenie jednak istnieje, więc skoro o portfele inwestorów konkurują banki, to możliwości pozyskania kapitału przez inne branże maleją. I na koniec - banki zajmują się same sobą, trudno więc, żeby jakoś szczególnie interesowały się tym, co dzieje się dokoła. Dowód? Z danych Europejskiego Banku Centralnego wynika, że akcja kredytowa w strefie euro praktycznie stoi w miejscu.
Dobrym przykładem może być to, co dzieje się w Wielkiej Brytanii. Bank centralny uruchomił tam specjalną preferencyjną linię kredytową dla banków komercyjnych - z założeniem, że te pozyskane pieniądze przeznaczą na kredyty, które ożywią gospodarkę. I co? W I kw. wartość kredytów w brytyjskim sektorze bankowym... spadła. Równocześnie brytyjskie banki muszą mocno kombinować, jak podnieść kapitał (w drugiej połowie maja dwie czołowe instytucje: RBS i Lloyds przedstawiły programy, jak pozyskają 30 mld euro - z tym że w perspektywie kilku lat).
Mamy więc coraz więcej dowodów, że dopóki banki nie uporają się same z sobą, o trwałej poprawie koniunktury nie ma mowy.
PS W trzech dużych ofertach na początku tego roku właściciele trzech naszych banków - PKO BP, Pekao i BZ WBK - sprzedali pakiety akcji o łącznej wartości blisko 14 mld zł.
@RY1@i02/2013/107/i02.2013.107.00000070d.802.jpg@RY2@
Łukasz Wilkowicz zastępca kierownika działu branże i firmy
Łukasz Wilkowicz
zastępca kierownika działu branże i firmy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu