Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Rynek obrotu wierzytelnościami ciągle na wznoszącej fali

27 czerwca 2018

Wierzyciele sprzedali w ubiegłym roku około 7-8 mld zł konsumenckich długów. W większości to niespłacane na czas kredyty bankowe. Rynek wierzytelności korporacyjnych jest o wiele mniejszy

Banki są głównym dostawcą wierzytelności konsumenckich. Ale wśród dużych sprzedających są też np. firmy telekomunikacyjne. Na sprzedaż trafiają całe "paczki" niezapłaconych rachunków za telefon, kablówkę czy internet.

Drogie długi konsumentów

Według danych z firm windykacyjnych podaż wierzytelności w tej części rynku dynamicznie rośnie od 2009 roku. Dlaczego? Właśnie wtedy banki zaczęły wypuszczać na rynek złe kredyty konsumpcyjne, których udzieliły około dwóch lat wcześniej - w czasie wyjątkowo dobrej gospodarczej koniunktury. W 2007 i w 2008 roku akcja kredytowa w segmencie tego typu kredytów niemal się podwoiła (wzrost z 68 mld zł na koniec 2006 roku do niemal 120 mld zł na koniec 2008 roku). Wielkość niespłacanych kredytów konsumenckich zaczęła zaś dynamicznie rosnąć na początku 2009 roku. Jeszcze w marcu wynosiła ponad 9 mld zł. Rok później było to już 17,3 mld zł.

Pokrywa się to ze wzrostem podaży wierzytelności. Według danych zbieranych przez firmę Kruk w 2009 roku było tego 2,7 mld zł. Rok później juz 3,5 mld zł. Ale wyjątkowo wzrostowy był rok 2011 r., kiedy to wartość wierzytelności sprzedanych wyniosła niemal 7 mld zł.

Ten wystrzał sprzed dwóch lat miał kilka przyczyn. Pierwsza - to naturalna konsekwencja boomu kredytowego z lat 2007-2008. Druga: ceny wierzytelności ostro poszły w górę, co dodatkowo skłoniło wahających się wierzycieli do wystawiania ich na sprzedaż. O ile jeszcze w 2010 r. średnia cena portfela wynosiła 12,3 proc. jego nominalnej wartości, o tyle w 2011 r. urosła do niemal 17 proc.

To właśnie ceny są jednym z głównych czynników, które zdecydują o kształcie rynku w kolejnych latach. Prognozy na ten rok są jeszcze dobre. Anna Gawęska, prezes Ultimo, ocenia, że podaż wierzytelności konsumenckich może w tym roku sięgnąć 8-10 mld zł. A jeśli banki wystawią na sprzedaż również kredyty hipoteczne, to może wzrosnąć do 16 mld zł.

Z cenami jest problem, bo im wyższe, tym niższa rentowność inwestycji w dług. Obecnie oscylują wokół 13-14 proc. wartości portfela. Niektóre firmy - jak Kredyt Inkaso - już z tego względu ograniczyły zakupy na rynku krajowym na początku roku i skupiają się na zagranicznej ekspansji, eksplorując rynek rumuński, gdzie długi są znacznie tańsze.

Drugi kłopot - przy wysokich cenach spółki windykacyjne będą musiały pozyskiwać więcej kapitału na inwestycje. A niektóre firmy - zwłaszcza mniejsze - są już same poważnie zadłużone. Windykacyjna hossa z 2011 roku w dużym stopniu sama była finansowana długiem w postaci emisji obligacji. Ich spłata może być teraz dla niektórych emitentów nie lada wyzwaniem. Piotr Krupa, prezes Kruka, mówił przy okazji prezentowania wyników za I kwartał 2013 r., że jednym z powodów zatrzymania się wzrostu cen może być utrudniony dostęp do finansowania. Według niego rokiem prawdy dla firm windykacyjnych pod tym względem będzie przyszły rok.

- Kruk ma w 2014 r. do wykupu obligacje warte 130 mln zł. Ale są spółki o wiele mniejsze od nas, które mają podobny dług do spłacenia. Rynek powie więc: sprawdzam - mówił Piotr Krupa.

Firmy chcą sprzedawać

Znacznie mniejszy od rynku wierzytelności konsumenckich jest rynek wierzytelności korporacyjnych. Jego szeroka definicja: to należności, jakie mają firmy wobec siebie i względem banków. Pierwsza cecha charakterystyczna segmentu B2B: w obrocie wtórnych najwięcej jest wierzytelności bankowych. To zrozumiałe - banki najczęściej stosują zabezpieczenia przy udzielaniu kredytów. Dla firmy windykacyjnej taki dług jest więc bardziej atrakcyjny niż np. niezapłacona faktura z tytułu sprzedanego towaru lub usługi.

Według szacunków firmy Kruk w 2012 roku nominalna łączna wielkość portfeli wierzytelności korporacyjnych (które Kruk rozumie właśnie jako zobowiązania przedsiębiorstw pochodzące głównie z niezapłaconych w terminie bankowych zobowiązań finansowych o wysokiej jednostkowej wartości nominalnej, często zabezpieczonych) we wtórnym obrocie wynosiła około 2 mld zł. To niemal dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Z danych, którymi dysponuje lider rynku, wynika także, że średnia cena portfela korporacyjnego wynosiła 5,5 proc. jego nominalnej wartości To oznacza wzrost względem poprzedniego roku, gdy za portfel płacono średnio 4,2 proc.

Rozdrobniony rynek

A co z resztą rynku? W sumie niewiele o nim wiadomo. Anna Paczuska, prezes EOS KSI, mówi, że polski rynek wierzytelności jest bardzo rozdrobniony i wyspecjalizowany.

- Są firmy, które np. kupują wierzytelności tylko z określonego sektora. Nie ma jednego wybijającego się gracza, stąd jest problem z jakimś generalnym scharakteryzowaniem rynku. Nie jest tak, jak na rynku wierzytelności konsumenckich, gdzie jest kilka dużych liczących się podmiotów. Spółki te są notowane na giełdzie, muszą więc wypełniać określone obowiązki informacyjne - przez to ten rynek jest bardziej przejrzysty - mówi Anna Paczuska.

Tomasz Boduszek, prezes spółki Pragma Inkaso, dodaje, że wśród firm windykacyjnych nabywanie portfeli B2B jest znacznie mniej popularne niż kupowanie wierzytelności B2C. Jak mówi, oprócz banków portfele swoich wierzytelności są jeszcze w stanie sprzedać niektórzy dostawcy usług masowych, jak firmy telekomunikacyjne.

- W pozostałych branżach dominuje usługa inkasa adresowana nie tyle do pakietów, ile do pojedynczych wierzytelności - mówi prezes.

Firmy windykacyjne nie chcą kupować długów firm, bo według szefa Pragma Inkaso jakość portfeli B2B jest najczęściej znacznie gorsza niż w przypadku długów konsumenckich, a ponadto możliwości prawidłowej wyceny niższe.

- Oprócz tego wpływy z pakietów bywają bardzo nieregularne i niższe - mówi Tomasz Boduszek. Jego firma na koniec I kwartału obsługiwała na zlecenie swoich klientów długi w wysokości 173,1 mln zł. W samym I kwartale spółka przyjęła do windykacji należności o wartości 16,4 mln zł.

To, że w segmencie B2B dominuje raczej usługa ściągania długów na zlecenie, potwierdzają dane z SAF - jednej z wiodących spółek z tego sektora. W pierwszych trzech miesiącach roku firma kupiła na swój rachunek wierzytelności warte 25 mln zł. A w obsłudze windykacyjnej były długi w wysokości 56 mln zł.

Marcin Gąszczak, prezes SAF, mówi, że rynek wierzytelności biznesowych zapewne będzie się nadal rozwijał, nie tylko w perspektywie tego roku. Coraz więcej firm ma problemy z nierzetelnymi płatnikami.

- Obserwując wzrostową tendencję poziomu zadłużenia, możemy przypuszczać, że sytuacja nagle się nie poprawi. Wciąż będzie rosła liczba spraw, które wierzyciele chcą sprzedać - ocenia prezes Gąszczak.

@RY1@i02/2013/101/i02.2013.101.05000030d.802.jpg@RY2@

Rynek wierzytelności

Marek Chądzyński

marek.chadzynski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.