LOT chce więcej pieniędzy z państwowej kasy
Linia, która w grudniu dostała z budżetu 400 mln zł, znów poprosi państwo o pomoc. A to dlatego, że strata netto narodowej linii zdecydowanie przekroczyła 200 mln zł, a nie jak wcześniej zapowiadano - 157,1 mln zł.
Wczoraj na posiedzeniu sejmowej komisji skarbu państwa prezes PLL LOT Sebastian Mikosz potwierdził informacje, o których pisaliśmy w DGP 22 kwietnia. Nie wykluczył też, że wystąpi do ministra skarbu o kolejną pożyczkę. Nie podał jednak dokładnej kwoty. Ostatecznie zdecyduje o niej audytor w ciągu 2-3 tygodni.
Sprawę finansowego wsparcia dla LOT-u bada już Komisja Europejska pod kątem unijnych przepisów o pomocy publicznej. Jeżeli przewoźnik oraz resort skarbu przekonają Brukselę, że pieniądze nie pójdą na marne, a linia przeżyje i będzie w stanie sama działać na rynku, to niewykluczone, że rządową pożyczkę zwróci w ciągu kilku lat. W przeciwnym razie trzeba będzie ją oddać natychmiast. A to oznacza murowane bankructwo linii.
By uniknąć czarnego scenariusza, potrzebny jest jednak mocny plan naprawczy. Tymczasem Rafał Baniak, wiceminister skarbu, nie kryje, że zarząd musi jeszcze sporo popracować nad procesem restrukturyzacji. Czasu na nowe pomysły jest niewiele. Dokument ma być w Brukseli 20 czerwca.
cez
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu