Przybywa sieciowych e-delikatesów
Handel
41 mln zł - takie obroty w ubiegłym roku odnotował sklep Piotr i Paweł ze sprzedaży internetowej. To ok. 2,3 proc. łącznej wartości wpływów sieci. Podobnie Alma - przychody e-sklepu w 2012 r. stanowiły zaledwie 6,2 proc. wszystkich wpływów. Generalnie rynek e-delikatesów ma zaledwie 0,1-0,2 proc. udziałów w polskim przemyśle spożywczym. Mimo to kolejne sieci uruchamiają sprzedaż przez internet. Między innymi dla oszczędności.
- Jeśli firma działa sieciowo, to może w ten sposób obniżyć koszty dostawy i koszty składu - tłumaczy Andrzej Faliński z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. - No i nie bez znaczenia jest fakt, że takie działania podejmuje konkurencja - dodaje.
Zdaniem specjalistów rynek internetowej sprzedaży może i jest niewielki, ale za to rośnie dynamicznie. - Spożywcze zakupy online to jedna z najszybciej rozwijających się w tej chwili kategorii e-handlu - przyznaje Grzegorz Wójcik, prezes Fundacji Rozwoju Gospodarki Elektronicznej. W 2012 r. 13 proc. Polaków kupiło artykuły spożywcze w sieci. To o ponad połowę więcej niż w 2011 r. - wynika z raportu "E-Commerce w Polsce 2012. Gemius dla e-Commerce Polska".
Zamówień przybywa także w tym roku. - Notujemy systematyczny wzrost liczby transakcji - w I kw. 2013 r. ich liczba wzrosła o blisko 35 proc. w stosunku do I kw. 2012 r. - wskazuje Aleksandra Budzińska z Almy Market. Obecnie sklep realizuje miesięcznie ponad 40 tys. transakcji.
- Parametry ilościowe rynku zadziwiają, wykazuje on od kilku lat ok. 30-proc. wzrosty - wskazuje Faliński. Dziś wartość całego rynku e-delikatesów wynosi już ok. 4 mld zł, podczas gdy 5-6 lat temu było to ok. 300 mln zł.
Martyna Węglewska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu