Sadownicy stają się niezależni
Rośnie liczba zakładów przetwarzających owoce
W zeszłym roku zarejestrowane zostały 92 firmy zajmujące się przetwórstwem owoców i warzyw. Działalność zakończyły 44 podmioty. Netto rynek powiększył się o 48 przedsiębiorstw, do 1492 - wynika z danych Bisnode Polska, przygotowanych na zlecenie DGP. - Zainteresowanie przedsiębiorców przetwarzaniem owoców i warzyw rośnie. W 2011 r. zarejestrowano 51 nowych zakładów, czyli o blisko połowę mniej niż w ubiegłym roku - mówi Tomasz Starzyk, analityk Dun & Bradsteet.
Na rozwój sektora, wielkości 2 mln ton owoców i warzyw rocznie, wpływ mają sadownicy, którzy postanowili uniezależnić się od zakładów przetwórczych. To one, jako główny odbiorca surowca, dyktowały ceny skupu często niekorzystne dla producentów. W efekcie większa część branży, na którą składa się ok. 200 tys. sadowników, znalazła się na skraju bankructwa. - Przez ostatnie 10 lat sadownicy głównie dokładali do swojego biznesu. W latach, w których zarabiali, ich rentowność sięgała 1-2 proc. - tłumaczy Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP i poseł z ramienia PSL.
W zakładach przetwórczych rentowność była przynajmniej dwukrotnie wyższa. Dlatego sadownicy postanowili łączyć się w grupy producenckie. Dzięki nim mogą uzyskać dofinansowanie na budowę chłodni, linii do sortowania owoców i warzyw czy magazynów, czyli rozwinąć własny przemysł. W sumie mogą liczyć na pomoc sięgającą 75 proc. kosztów inwestycji, która w 50 proc. pochodziła z dopłat UE, a w 25 proc. z pieniędzy Skarbu Państwa. - Grupy producenckie mogą starać się o pomoc od 2005 r. Dotychczas udzielono dofinansowania w wysokości 3 mld zł - wylicza Artur Krakowiak z ARiMR.
Niezależni sadownicy w ostatnich latach otworzyli przynajmniej kilkadziesiąt zakładów przetwórczych wyspecjalizowanych w wyciskaniu soku, produkcji suszu czy musu. - Z naszych informacji wynika, że zysk z 1 kg jabłek użytych do produkcji soku jest 2-3 razy wyższy, niż gdy te owoce sprzeda się zakładom przetwórczym - mówi Mirosław Maliszewski.
Potwierdzają to sadownicy. - Do niedawna byłem skazany na sprzedaż przetwórcom jabłek po 20-40 groszy za kilogram. To pozwalało mi osiągać rentowność na poziomie najwyżej 1-2 proc. Teraz produkuję sok mętny z własnych owoców i moja rentowność sięga nawet 4 proc. - podkreśla sadownik z dolnośląskiego.
Zdaniem ekspertów w kolejnych latach jeszcze wzrośnie liczba zakładów przetwórczych prowadzonych przez sadowników. Jednym z powodów jest moda na cydr. Na razie jego produkcją zajmuje się na skalę przemysłową jedynie trzech producentów. To niewiele, biorąc pod uwagę, że popyt na ten trunek rośnie o kilkadziesiąt procent w skali roku. Sprzedaje się go kilkadziesiąt tysięcy butelek miesięcznie.
Tymczasem rentowność produkcji cydru sięga nawet kilkunastu procent. Mało tego, duży popyt na cydr zgłaszają inne kraje europejskie. Jednak w Polsce produkcja wciąż jest zbyt mała i nawet w naszych sklepach łatwiej kupić ten trunek made in France.
@RY1@i02/2013/017/i02.2013.017.00000110b.802.jpg@RY2@
Rośnie eksport przetworów z owoców i warzyw
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu