Po konsolidacji chemii czas na inwestycje
Petrochemia
Resort skarbu państwa ujawnił wczoraj trzy cele, jakie wyznaczył spółkom z branży chemicznej. Ich realizacja ma doprowadzić do zniwelowania gigantycznego, przekraczającego 8 mld euro deficytu w handlu chemikaliami (dla porównania w UE jest nadwyżka rzędu 22 mld euro). - Pierwsze kroki wykonaliśmy. Już nie sprzedajemy firm chemicznych, ale rozwijamy je przez konsolidację - tłumaczy Mikołaj Budzanowski, minister skarbu. Jak przekonuje, efekt jest widoczny: wartość połączonych aktywów Grupy Azoty i Zakładów Azotowych Puławy (ZAP) wzrosła w ostatnim roku o 40 proc.
Teraz spółki mają się skupić na kolejnych wyzwaniach. Pierwsze to zakończenie rozpoczętej w 2012 r. konsolidacji. Chodzi o scalenie znajdujących się w Grupie Azoty spółek z Tarnowa (Azoty Tarnów), Kędzierzyna (ZAK) i Polic (ZCh Police) z przejętymi ZAP w jeden organizm. Według Marka Mroczkowskiego, członka rady nadzorczej Azotów Tarnów, zadanie jest bardzo trudne. - W tym procesie trzeba pilnować, by nie przeważyły interesy żadnej z grup czy interesy lokalne. Należy zbudować spójny ośrodek decyzyjny - podkreśla. Minister Budzanowski liczy, że zarządy szybko dojdą do porozumienia. - Na pewno dojdzie do burzy, bo spieramy się o własne wizje rozwoju - twierdzi Jerzy Marciniak, prezes Grupy Azoty.
Analitycy pozytywnie oceniają fuzję. - Konsolidacja to krok w dobrą stronę, ale prawdziwym wyzwaniem jest dziś dostęp do tanich surowców. W USA takim magnesem dla firm chemicznych stał się gaz łupkowy - mówi Maciej Gierej, ekspert rynku, były prezes Nafty Polskiej.
W Polsce ma być podobnie. Dlatego drugim z priorytetów stawianych przez Skarb Państwa jest zagwarantowanie taniego surowca chemikom, głównie gazu, co poprawiłoby konkurencyjność polskich firm. - To zadanie jednak przede wszystkim dla PGNiG - tłumaczy Budzanowski.
Trzecim celem dla konsolidujących się firm ma być szukanie rentownych inwestycji. Pierwsza koncepcja już jest: budowa w Gdańsku wspólnie z Lotosem petrochemii. Produkcja miałaby trafiać głównie na rynek wewnętrzny oraz do Europy Północnej. To jednak nie koniec. Firmy miałyby przerabiać surowiec dostarczany z petrochemii i sprzedawać produkt finalny. Powstać będą musiały nowe fabryki (mapa chemicznych instalacji, które wykorzystają potencjał gdańskiego zakładu, ma być gotowa w III kwartale). Projekty miałyby być realizowane m.in. przez ZCh Police i ZA Kędzierzyn. W sumie chemiczne inwestycje mogłyby kosztować ok. 10 mld zł.
Michał Duszczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu