Dziennik Gazeta Prawana logo

Tradycyjne jedzenie z certyfikatem

27 czerwca 2018

Przybywa wytwórców produktów tradycyjnych i regionalnych. Na koniec 2013 r. działało ich w naszym kraju 385, o 55 więcej niż w 2012 r. i o prawie 170 więcej niż w 2010 r. Według wstępnych wyliczeń ekspertów w tym roku ich liczba przekroczy 400

Producentów przybywa wraz z rozszerzaniem się listy produktów tradycyjnych chronionych przez przepisy unijne. Obecnie obejmuje ona 37 pozycji. W tym roku do listy dołączył cebularz lubelski. Jak dowiedzieliśmy się w Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS), obecnie w stosunku do kilku producentów toczy się proces o przyznanie certyfikatu na jego wytwarzanie.

Coraz więcej firm zaczyna też doceniać korzyści wynikające z rejestracji produktu. Nie chodzi wyłącznie o to, że marka producenta staje się bardziej rozpoznawalna. Certyfikat przekłada się również na wzrost obrotów, co jest związane z tym, że przybywa konsumentów poszukujących towarów wytwarzanych według tradycyjnych lub regionalnych receptur. Na certyfikowane wyroby można też nałożyć wyższą cenę. Przykładem może być miód wrzosowy, za kilogram którego dziś trzeba zapłacić dwa razy więcej niż przed zarejestrowaniem go w UE, czyli ok. 50 zł.

Grad zamówień z kraju i ze świata

- Dopiero od trzech dni przyjmujemy zamówienia na rogale na Dzień Świętego Marcina, a już opiewają one na łącznie 400 kg. Z roku na rok chętnych na nie przybywa w całym kraju. Rogale kupują firmy, ale i klienci indywidualni. Z tego też względu zaoferowaliśmy możliwość przesyłania ich kurierem w dowolny zakątek Polski. Dziś zleceń od mieszkańców z innych województw mamy średnio po kilka dziennie - wyjaśnia pracownik Piekarni-Cukierni Natura. Z kolei Stanisław Butka, współwłaściciel firmy Anika, która już od 2008 r. produkuje rogale z certyfikatem, deklaruje przyrosty sprzedaży na poziomie 10-12 proc. rocznie. - Tak jest już od kilku lat, co tylko potwierdza, że warto zainwestować w certyfikat. Nadal oczywiście najwięcej rogali sprzedaje się przy okazji święta 11 listopada, ale nie można nie zauważyć, że sprzedaż rośnie również w pozostałych miesiącach - dodaje.

Producenci podkreślają, że inwestycja w certyfikat jest opłacalna także z innego powodu. Otwiera on dostęp do zagranicznych rynków. - Nasze rogale wysyłamy już do Niemiec, Szwecji i Francji - słyszymy w Piekarni-Cukierni Natura. Inni producenci wymieniają też Belgię oraz Wielką Brytanię. Wielu amatorów poza granicami mają też nasze tradycyjne wędliny, takie jak na przykład kiełbasa lisiecka.

Rogale świętomarcińskie to najpopularniejszy wśród wytwórców produkt z certyfikatem. Rocznie uprawnienia do ich produkcji przyznawane są ok. 100 podmiotom z Wielkopolski. Drugą liczną grupę stanowią producenci specjalizujący się w oscypkach. O certyfikat na ten produkt ubiega się co roku ok. 50 przedsiębiorców.

Dokument na trzy lata

Jak zauważają eksperci, oznaczenia geograficzne coraz skuteczniej wpływają także na popularność produktów nieprzetworzonych, takich jak truskawka kaszubska, fasola wrzawska, wiśnia nadwiślanka. Wynika to z coraz większej świadomości konsumentów szukających produktów dobrej jakości.

Certyfikacja pozwala chronić nazwę i miejsce pochodzenia. Rejestracja odbywa się na podstawie cech wynikających z warunków naturalnych, które występują na obszarze ich produkcji.

- Mam nadzieję, że zmiana przepisów w zakresie przyznawania certyfikatów zwiększy liczbę producentów. Od 1 maja tego roku jest on wydawany na rogale świętomarcińskie nie na rok, a na trzy lata. To obniża koszty z tym związane, które wynoszą 200 zł - wyjaśnia Stanisław Butka. I dodaje, że producenci dzięki temu nie mogą już tłumaczyć wysokimi kosztami braku certyfikatu. Podobne zasady obowiązują producentów m.in. oscypka, redykołki czy miodów pitnych.

- W ciągu trzech lat producenci, którzy otrzymali certyfikat, mogą spodziewać się jednak kontroli z naszej strony. Zwłaszcza ci, u których wcześniej zostały ujawnione jakieś uchybienia. Jeśli podczas takiej okresowej kontroli wykryjemy nieprawidłowości, wówczas jej koszt ponosi przedsiębiorca - informuje Izabella Kamińska, naczelnik wydziału produktów regionalnych i tradycyjnych w Głównym Inspektoracie Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.

Nowe zasady obejmują tylko te firmy, które o certyfikat wystąpiły po 1 maja tego roku. W stosunku do pozostałych producentów zastosowanie mają stare zasady, czyli certyfikat jest wydawany na 12 miesięcy. Co oznacza, że po tym okresie trzeba znowu wystąpić o dokument, a tym samym ponownie przejść pozytywnie kontrolę potwierdzającą to, że produkty są wytwarzane zgodnie ze specyfikacją wcześniej sporządzoną i zarejestrowaną przez grupę producencką (to ona występuje do UE o objęcie ochroną danego produktu).

Państwowe i prywatne

O certyfikat można się ubiegać w Inspekcji Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz w jednej z pięciu prywatnych jednostek certyfikujących. Różnica polega na tym, że koszt uzyskania dokumentu w państwowej jednostce jest o połowę mniejszy. Na przykład w przypadku kiełbasy lisieckiej za certyfikat w prywatnej jednostce trzeba zapłacić od 600 zł w górę, a w państwowej - ok. 350 zł. Podobne stawki obowiązują w przypadku oscypka. Przedstawiciele jednostek certyfikujących dodają, że wystawienie certyfikatu w obcym języku, który przyda się firmom, które planują ekspansję zagraniczną, jest dodatkowo płatne - ok. 100 zł.

Wybór organu certyfikującego powinien być w związku z tym poprzedzony dokładną analizą kosztów, które będą się z tym wiązały. Niestety nie wszystkie jednostki zamieszczają na swojej stronie cenniki usług. Kolejnym krokiem jest wystąpienie z wnioskiem o certyfikację i umówienie się na kontrolę. - Pod tym względem dopasowujemy się do możliwości producenta. Trzeba jednak przyjąć, że na załatwienie wszystkich formalności, wśród których jest też analiza pobranych próbek, wydanie decyzji dotyczącej certyfikacji potrzebny jest kwartał - słyszymy w spółce Cobico.

Przedstawiciele jednostek certyfikujących podkreślają, że każdy producent, który otrzyma certyfikat, może ubiegać się o zwrot poniesionych kosztów z ARiMR w ramach "uczestnictwa w systemach jakości żywności".

W IHARS słyszymy jednak, że obecnie dotyczy to tylko nowych producentów. Ci, którzy odnawiają certyfikat, nie mogą skorzystać już z takiej możliwości. Poza tym dopłaty przysługują tylko na produkty rolnicze. Pomoc obejmuje zwrot kosztów kontroli, po której wydaje się certyfikat. Maksymalny jej koszt to 3,2 tys. zł. Wnioski o pomoc składa się osobiście lub pocztą w oddziale regionalnym ARiMR właściwym ze względu na miejsce zamieszkania lub siedzibę. Jest na to czas do 31 grudnia.

Jak uzyskać wsparcie z ARiMR

uzyskanie przez rolnika potrzebnych certyfikatów lub świadectw jakości handlowej,

złożenie wniosku o pomoc,

produkcja zgodnie z wymaganiami dotyczącymi danego systemu jakości,

złożenie wniosku o płatność wraz z wymaganymi załącznikami (kopie certyfikatów/świadectw potwierdzających uczestnictwo w systemie jakości żywności oraz dowody księgowe poniesienia kosztów objętych refundacją).

@RY1@i02/2014/209/i02.2014.209.13000020b.802.jpg@RY2@

Produkty regionalne i tradycyjne w Europie

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.