Następcę trzeba sobie wychować
Rozmowa z Leszkiem Niemyckim, wiceprezesem Deutsche Bank Polska
Kiedy założyciel firmy powinien zacząć myśleć o sukcesji? Zwlekanie z tym do późnego wieku chyba nie jest dobrym pomysłem?
Zdecydowanie. Moim zdaniem po raz pierwszy właściciel firmy powinien zacząć się nad tym zastanawiać, gdy dostrzeże, że jego przedsiębiorstwo ma szansę przetrwać dłużej niż on sam. Innym momentem skłaniającym do przemyśleń na temat sukcesji może być etap podejmowania strategicznych decyzji co do rozwoju przedsiębiorstwa. Jeżeli właściciel czy właściciele zdecydują, że w celu znalezienia kapitału potrzebnego do ekspansji przekształcą firmę w spółkę akcyjną i wpuszczą do niej inwestora strategicznego lub finansowego, albo nawet, co także się zdarza, wprowadzą ją na giełdę, to temat sukcesji przestaje mieć znaczenie.
Pozostańmy wśród firm, których temat sukcesji dotyka. W jaki sposób założyciel biznesu powinien szukać sukcesora?
Powinien sobie następców wychować i niekoniecznie szukać ich wśród bliższej czy dalszej rodziny. Przymus rodzinny często bywa złym pomysłem. Zdarza się, że dzieci chcą się realizować w zupełnie innej dziedzinie, niż działa firma rodziców, a następców można znaleźć także wśród kadry menedżerskiej. Ważne jednak, żeby ewentualny następca nie starał się za wszelką cenę być lepszą czy gorszą kopią właściciela firmy, tylko żeby miał własną wizję rozwoju przedsiębiorstwa. Natomiast założyciel biznesu powinien tę wizję rozumieć i ją akceptować. No i oczywiście powinien mieć zaufanie do swojego sukcesora. Im dłużej proces wychowywania trwa, tym zaufanie międzypokoleniowe będzie większe i tym decyzja o sukcesji będzie prostsza.
A kto sprawdza się lepiej w roli sukcesora, członek rodziny czy ktoś spoza niej?
Nie dysponuję badaniami, które mogłyby to potwierdzić, ale wydaje mi się, że zarówno jedno, jak i drugie rozwiązanie jest dobre, a w całej populacji firm podlegających sukcesji mniej więcej w połowie kończy się oddaniem władzy członkom rodziny, a w drugiej połowie - komuś spoza niej. Założyciele przedsiębiorstw często znajdują się w takiej sytuacji, że potencjalnych następców w rodzinie po prostu nie ma. Nie tylko dlatego, że dzieci nigdy się nie pojawiły, ale także dlatego, że wybierają inne ścieżki kariery. Albo po prostu widząc, jak rodzice przez całe życie ciężko pracowali, szukają łatwiejszej drogi. Poza tym, co to znaczy sukcesja rodzinna? Czy tylko z ojca czy matki na syna lub córkę? Znam przypadki, gdy sukcesor znajdował się w dalszej rodzinie.
Bywa tak, że właściciele traktują swoje firmy jak kolejne dziecko i bronią się przed oddaniem władzy w nich młodszym. Jakie przesłanki nimi kierują?
Z mojego punktu widzenia jako bankowca wynika to z faktu, że właściciele firm mocno stąpają po ziemi i zdają sobie sprawę, jak wąska jest granica między sukcesem a porażką ich biznesu. Wiedzą, że trzeba cały czas zachowywać czujność i pilnować, czy w którymś elemencie biznes nie schodzi na złą drogę. Bo wystarczy kilka drobnych błędów, by sukces finansowy zamienić w straty. Im dłużej prowadzą swoją firmę, tym lepiej to rozumieją i coraz trudniej im wyobrazić sobie, że ktoś inny oprócz nich będzie w stanie błędów się ustrzec.
@RY1@i02/2014/196/i02.2014.196.05000040i.802.jpg@RY2@
Leszek Niemycki, wiceprezes Deutsche Bank Polska
Rozmawiał Jacek Uryniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu