Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Zarobić na zdrowiu, smaku i zapachu

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Do 2020 roku wydatki Polaków na artykuły ekologiczne mają rosnąć o 20-25 proc. rocznie. Sprzyjać temu będą znacząca obniżka cen tego typu produktów i spadek kosztów logistycznych

Na razie nasz rynek certyfikowanych produktów ekologicznych, wytwarzanych tradycyjną metodą naturalną, jest mikroskopijny. Jak szacują specjaliści, jego wartość w Polsce wynosi obecnie 600-650 mln zł rocznie, co stanowi zaledwie 0,3 proc. sprzedaży konwencjonalnych artykułów spożywczych. W ub. roku przeciętny Polak na bioprodukty przeznaczył nieco ponad 3 euro (ok. 15 zł) - wynika z szacunków niemieckiego Instytutu Badań nad Rolnictwem Ekologicznym (FiBL). Tymczasem w Niemczech, w których wartość rynku produktów eko w ub. roku została oszacowana na ok. 10 mld euro, wydatki wyniosły 80 euro (360 zł), a w Szwajcarii - 185 euro (ok. 830 zł). Nawet w krajach Europy Środkowej, w Czechach i na Węgrzech, wydatki są dwa, trzy razy większe niż u nas.

Jednym z powodów jest wciąż cena bardzo wysoka w stosunku do artykułów konwencjonalnych. Jak wynika z analizy FiBL w Polsce, różnica wynosi od 50 do 150 proc. W krajach Europy Zachodniej jest także spora, ale już nie tak odczuwalna, bo kształtuje się na poziomie od 30 do 70 proc. Jednak, jak prognozuje spółka BioPlanet, lider konfekcjonowania i dystrybucji tego rodzaju produktów, do 2020 r. wydatki Polaków na certyfikowane artykuły ze znakiem bio rosnąć będą w tempie 20-25 proc. rocznie. Już obecnie ceny niektórych produktów nie różnią się od wartości detalicznej konwencjonalnych. Cały rynek natomiast znajduje się pod presją bardzo szybko rosnącej konkurencji. Obecnie obsługiwany jest przez ok. 600 specjalistycznych sklepów oraz ponad 1,5 tys. tzw. wysp handlowych w super- i hipermarketach, jak również spadających kosztów logistycznych, związanych z dystrybucją. Dzięki temu, jak uważają analitycy, w najbliższych latach różnica w cenie powinna spaść do akceptowalnego przez rynek poziomu 40-80 proc.

- Miesięcznie otwieranych jest 5-6 placówek handlujących tego rodzaju produktami - informuje Sylwester Strużyna, prezes BioPlanet. - Z naszych rozmów ze sprzedawcami wynika, że każdy klient w ciągu miesiąca przyprowadza dwóch, trzech nowych. Popyt więc powinien być coraz większy.

Certyfikowany producent

Wytwarzanie produktów ekologicznych nie jest jednak łatwe. Podczas uprawy nie mogą być używane chemiczne środki ochrony roślin ani nawozy sztuczne. Można stosować nawożenia, ale wyłącznie naturalne (m.in. minerały dostępne w przyrodzie, kompost czy obornik). Tylko mechanicznie można dokonywać odchwaszczenia. W żywieniu zwierząt natomiast dozwolona jest jedynie pasza z własnego gospodarstwa. Świnie, kury czy krowy muszą mieć zapewniony ruch na świeżym powietrzu, a w budynkach dostateczną wielkość stanowiska, stały dostęp do wody i paszy, wystarczającą ilość światła i naturalną ściółkę.

- Ekoartykuły spożywcze nie mogą zawierać ponadto sztucznych barwników, środków zapachowych, smakowych ani konserwujących - informuje dr Urszula Sołtysiak ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Już samo przestawienie konwencjonalnego gospodarstwa na produkcję ekologiczną jest praco- i czasochłonne. Wyjałowiona środkami chemicznymi gleba budzi się do naturalnego życia w ciągu dwóch, trzech lat. W tym czasie rozkładają się w niej pozostałości po wcześniej stosowanych środkach agrochemicznych. Dopiero po ich całkowitej biodegradacji gospodarstwo uzyskuje certyfikat, a produkty mogą być sprzedawane jako ekologiczne. Ich jakość jednak nadal jest pod ścisłą ochroną. Co najmniej raz w roku gospodarstwa są kontrolowane przez specjalne jednostki certyfikujące.

Powierzchnia ekogospodarstw bardzo szybko rośnie. Pod koniec ub. roku, według danych Ministerstwa Rolnictwa, w Polsce funkcjonowało 26,6 tys. tego rodzaju ośrodków zajmujących w sumie 670 tys. ha (po Włoszech i Hiszpanii trzecie miejsce w Unii Europejskiej). Od 2003 r. zarówno liczba, jak i powierzchnia wzrosły jedenastokrotnie. - Rozwój sektora obrazuje również liczba przetwórni i asortyment dostępnych na rynku produktów - zauważa Sołtysik. - Obecnie funkcjonuje w Polsce ok. 400 firm przetwórczych, a w handlu znajduje się ok. 2 tys. rodzajów artykułów z biocertyfikatem.

Ekologiczna mapa

W Niemczech specjalistyczne placówki handlowe w ogóle nie mogą prowadzić sprzedaży innych produktów niż ekologiczne, w Holandii, we Francji, Włoszech i w Hiszpanii ich udział musi wynosić co najmniej 95 proc. W Polsce nie ma takiego standardu, co sprawia, że w sklepach określających się jako ekologiczne ich udział wynosi od 30 do 95 proc. Resztę stanowią np. produkty regionalne.

Jakość produktów jest jednak coraz lepsza. Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła 50 instytucji zaangażowanych w nadzorowanie oraz promowanie rolnictwa ekologicznego. Wyniki przeszły najśmielsze oczekiwania. Okazało się, że na 712 próbek jedynie 4, czyli 0,6 proc., wzbudziły zastrzeżenia (w żadnej nie stwierdzono na przykład występowania organizmów modyfikowanych genetycznie).

Czy popyt jest na wszystko, co jest oznaczone jako ekologiczne? Nie. W Polsce najzybciej znajdują nabywców proste produkty spożywcze, takie jak różnego rodzaju kasze jaglane, gryczane, suszone owoce, a także produkty strączkowe, takie jak ciecierzyce i soczewice. Duży udział mają również oleje, szczególnie kokosowy.

Jak twierdzą analitycy FiBL, po produkty eko najczęściej sięgają mieszkańcy dużych miast. Ale coraz chętniej na zakup decydują się osoby starsze oraz grupy tzw. ukierunkowane medycznie, czyli na przykład matki karmiące czy osoby na specjalistycznych dietach.

Rosnąca popularność zdrowej żywności, zdaniem analityków, jest także konsekwencją obecnej w mediach edukacji w zakresie dbania o środowisko naturalne. - Konsumenci stają się nieufni wobec konwencjonalnej żywności ze względu na stosowanie przy jej produkcji chemicznych środków ochrony roślin czy genetycznych modyfikacji - mówi Strużyna. - Na skórce jabłka można na przykład znaleźć od 20 do 30 sztucznych środków, często toksycznych nawet po opłukaniu wodą. Zwierzętom podaje się antybiotyki i hormon wzrostu, które mają wpływ na jakość produktu.

W 2013 r. najszybciej rosnącą kategorią produktów były soki organiczne, w 100 proc. wyciskane z ekologicznych owoców, których wartość sprzedaży wzrosła kilkukrotnie. - Dobrze sprzedają się warzywa i owoce, wędliny, mięso, pieczywo, nabiał, a nawet alkohol - twierdzi szef BioPlanet.

Problemem są jednak artykuły, które tylko z nazwy są ekologiczne, zaliczane do kategorii tzw. zdrowej żywności. Unia Europejska już w 2004 r. zarekomendowała państwom członkowskim opracowanie planów działań dla żywności ekologicznej i rolnictwa. Polska dopiero w 2011 r. wdrożyła system mający na celu rozwój rynku oraz zwiększenie wiedzy na temat rolnictwa i ekożywności. Na rynku wciąż jednak jest bardzo dużo artykułów, których oznakowanie tylko przypomina artykuł ekologiczny. - Warto pamiętać, że od 2010 r., wszystkie ekoprodukty na terenie UE powinny posiadać specjalne logo - podkreśla Urszula Sołtysiak z SGGW. - Inne są nimi najczęściej tylko z nazwy.

@RY1@i02/2014/184/i02.2014.184.13000080s.802.jpg@RY2@

Ekologiczny boom

Aleksandra Puch

mf_dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.