Był czas, gdy 10 tysięcy sklepów handlowało robotami kuchennymi
Opinia
Gdy już można było prowadzić własną działalność gospodarczą, zaczęły w trybie szybkim powstawać prywatne sklepy sprzedające sprzęt AGD i RTV. Na początku rynek nie był prawdziwym rynkiem, ponieważ podaż sprzętu odbywała się w sposób "nienormalny". Późniejsze tuzy biznesu jeździły małymi fiatami z przyczepkami lub żukami do fabryk i odczekawszy w kolejce kilka godzin nocnych, po otwarciu bramy wykupywały na pniu całą dzienną produkcję. Po kilku takich kursach stać ich było nie tylko na wynajęcie dodatkowego miejsca na sprzedażowym chodniku, ale także zakup dodatkowego środka transportu. Po kilku tygodniach działalności mogli już wynająć dodatkowy plac, a po kilku miesiącach nawet sklep. Po kilkunastu miesiącach byli już w stanie ten sklep kupić, a po dwóch latach być właścicielem lokalnej sieci detalicznej.
Kto jeszcze pamięta potentatów warszawskich, takich jak Lava, Szron, Marcin czy Ratex, pomiędzy którymi trwała nieustanna wojna handlowa i marketingowa? Tylko nieliczni pamiętają jeszcze ogólnopolskie sieci detaliczne, takie jak Mars, Partner czy Eldom, które w okresie swojego apogeum (początek obecnego wieku) miały po kilkaset sklepów i całkiem pokaźny dział sprzedaży hurtowej. Prapoczątkiem były jednak prywatyzowane sieci państwowe (Domar, Eldom), które nie umiały się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Obok nich istniał również Pewex - mający większe doświadczenie, szczególnie w sprzedaży marek zachodnich.
Na przełomie lat 80. i 90. pojawiły się gigantyczne - jak na owe czasy - firmy zajmujące się importem i handlem hurtowym RTV/AGD, czyli Brabork, Art-B, Curtis, Profus Management. W szczytowym okresie działało w Polsce około 10 tys. sklepów zajmujących się handlem wyłącznie dużym sprzętem elektronicznym. Później postępować zaczęła koncentracja rynku. Istotnym momentem było powstanie grup zakupowych, z których wymienić należy głównych odbiorców Polara - Domator z Konina, Ratex z Warszawy, Market Plus z Zabrza, Sukces z Olsztyna i M&M z Wrocławia (obecnie to Neo Net). Firmy te utworzyły pierwszą prawdziwie ogólnopolską sieć - Avans, której logo jest rozpoznawalne do dzisiaj. W odpowiedzi na te działania inne hurtownie i regionalne sieci detaliczne zaczęły tworzyć własne przedsięwzięcia, rozwijając z powodzeniem nowe marki franczyzowe, takie jak Media Expert, Mix Electronics czy Partner. Trzeba podkreślić, że polskie sieci dystrybucyjne skutecznie stawiły opór zagranicznym najeźdźcom i takie potęgi jak Electroworld musiały się z naszego rynku wycofać, a inne nawet nie próbowały ekspansji. Jedyną wyspecjalizowaną firmą zagraniczną, która podjęła walkę - i to z powodzeniem - jest niemiecki Media Saturn Holding.
Po okresie euforycznego wzrostu, namnożenia się sklepów sieciowych oraz budowy osobistych fortun przyszedł czas na weryfikację i rynkowo-pokerowe "sprawdzam". Zbiegło się to z tak zwanym kryzysem rosyjskim i spadkiem popytu. Nie przeżyła tego znakomita większość przedsiębiorstw, co boleśnie finansowo odczuli ich dostawcy. Ze wspomnianych dziesięciu tysięcy firm na początku, w ciągu dziesięciu lat konsolidacji i przejęć zrobiło się tysiąc, a potem sto. Z tej grupy do tej pory przetrwało tylko kilkanaście przedsiębiorstw, a cztery z nich (Euro, Media-Saturn, Neo Net i Media Expert) reprezentują większą część rynku. Wszyscy oni muszą jednak stawić czoła nowemu graczowi, jakim jest internet.
@RY1@i02/2014/174/i02.2014.174.00000130e.802.jpg@RY2@
Wojciech Konecki dyrektor generalny CECED Polska, zrzeszenia producentów AGD
Wojciech Konecki
dyrektor generalny CECED Polska, zrzeszenia producentów AGD
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu