Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Lokalne produkty na globalnym stole

27 czerwca 2018

Państwowe instytucje i sieci handlowe mogą pomóc regionalnym producentom w podbiciu nowych rynków

Na współczesnym rynku lokalne produkty cieszą się coraz większą popularnością. Niestety często są to towary, które można kupić tylko na terenie regionu, z którego się wywodzą, a ich dostępność poza nim jest mocno ograniczona. W jaki sposób sprawić, żeby zachowując regionalną specyfikę, stały się produktami krajowymi, a nawet globalnymi - zastanawiali się uczestnicy panelu "Rola produktów lokalnych na rynku krajowym", który odbył się w ramach Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Jedną z podstawowych barier dla rozpowszechnienia produktów o charakterze regionalnym jest niedostateczna promocja. Prezes Krajowej Izby Gospodarczej Andrzej Arendarski wskazywał, że środki, jakie Polska przeznacza na promocję swoich przedsiębiorstw i ich towarów, z roku na rok są coraz większe, ale wciąż niewystarczające. - Kiedy byłem w rządzie, dysponowałem budżetem promocyjnym w wysokości 8 mln dol. To przecież było mniej, niż na taki cel wydaje niejedna firma prywatna - wspominał były minister współpracy gospodarczej z zagranicą.

W przypadku produktów rolno-spożywczych typowym rozwiązaniem jest organizacja misji gospodarczych, takich jak wyjazd 14 polskich firm żywnościowych do Arabii Saudyjskiej, co ma nastąpić niebawem. Przygotowanie i realizacja takiej misji to jednak konkretny wydatek, na który najczęściej nie stać małych i średnich firm. - Koszty są ogromne, a jeszcze nie ma gwarancji, że ktoś coś kupi. Dlatego potrzebne jest państwowe wsparcie, zwłaszcza na rynkach europejskich, gdzie koszt zaistnienia na rynku jest ogromny - powiedział prezes Konspol Holding Konrad Pazgan. Dodał, że zaporowe koszty wejścia na rynek są jedną z przyczyn, dla których w niemieckich sieciach handlowych nie ma polskich produktów regionalnych - w odróżnieniu od np. francuskich serów czy włoskich wędlin.

Wyprowadzenie produktu z obrębu regionu na cały kraj lub dalej to także kwestie związane z technologią produkcji. Inaczej wygląda bowiem przygotowanie wyrobu, który dostępny jest na ograniczonym obszarze i od czasu produkcji do spożycia mija niewiele czasu, a inaczej takiego, który musi być najpierw przewieziony setki czy tysiące kilometrów. Inna jest też wtedy skala produkcji i inne są wymagania jakościowe.

W przeniesieniu produkcji na wyższy poziom lokalnym producentom mogą pomagać sieci handlowe. - Dzielimy się z naszymi dostawcami know-how odnośnie do technologii produkcji i opakowań. Mamy także osobny dział, który razem z nimi pracuje nad rozwojem poszczególnych produktów, tak aby mogły spełnić nasze wymagania jakościowe - tłumaczyła Alicja Koleśnik, dyrektor działu zakupów w Jeronimo Martins Polska SA. Sieć handlowa może także przejąć na siebie część logistyki oraz pomóc w promocji, wstawiając produkt na półki w swoich zagranicznych oddziałach. - W tej chwili do naszej siostrzanej portugalskiej spółki sprowadzamy polskie wędliny, słodycze i nabiał. Cieszą się tam dużą popularnością, dlatego myślimy także o wprowadzeniu ich do naszej sieci w Kolumbii - powiedziała dyrektor Koleśnik.

Znaczące zwiększenie produkcji wiąże się także z koniecznością inwestycji w park maszynowy. Co ciekawe, to również może się odbyć z korzyścią dla rodzimych producentów takiego sprzętu. Jak zapewniał prezes Pazgan, obecnie maszyny dla sektora spożywczego wyprodukowane w Polsce niczym nie ustępują zagranicznej konkurencji. - W ub.r. na próbę w naszym zakładzie wstawiliśmy obok niemieckich maszyn polskie. Po prawie rocznych testach cały niemiecki sprzęt zastąpiliśmy rodzimym - wyjaśnił prezes Pazgan.

Jakub Kapiszewski

Tomasz Żółciak

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.