Przepisy wymagają jeszcze wielu zmian
Kilka dni temu mBank Hipoteczny zakończył kolejną z serii emisję listów zastawnych. Ile wyniosła i jakie są państwa plany w tym zakresie w najbliższym czasie?
Emisja miała wartość 500 mln zł i była największa od momentu uruchomienia w Polsce przed 15 laty banków hipotecznych. Popyt ze strony inwestorów był kilkukrotnie większy niż nasza oferta. W tym roku wyemitowaliśmy listy za ok. 700 mln zł, a tegoroczny plan opiewający na miliard złotych jest niezagrożony. W przyszłym roku planujemy emisje na ok. 1,5 mld zł. Czy uda się ten zamiar zrealizować, zależy w dużej mierze od koniecznych zmian w prawie oraz od tempa sprzedaży nowych kredytów. Obecnie jesteśmy jedynym bankiem hipotecznym, który sprzedaje kredyty klientom indywidualnym we współpracy z bankiem matką.
Jakie konieczne zmiany ma pan na myśli?
Wiele propozycji zostało zawartych w opracowanym przez rząd pakiecie nowych przepisów regulujących działalność banków hipotecznych. Zmiany dotyczą trzech kwestii. Po pierwsze zwiększenia możliwości refinansowania listami zastawnymi kredytów hipotecznych do 80 proc. wartości bankowo-hipotecznej zabezpieczenia, a nie jak dotychczas do 60 proc. Poprawi to możliwości emisyjne banków.
Kolejne związane są z postępowaniem upadłościowym wobec banku hipotecznego. Mowa w szczególności o wyłączeniu z masy upadłościowej nieruchomości stanowiących zabezpieczenie listów zastawnych. Od tego w największym stopniu zależy poprawa ratingu tego instrumentu w Polsce. Następny obszar to podatki, w tym uregulowanie tych kwestii wobec inwestorów zagranicznych nabywających polskie listy zastawne, a także traktowanie jako koszty uzyskania przychodu rezerw na kredyty nabyte w celu emisji listów zastawnych.
Czy banki hipoteczne mogą skutecznie konkurować z bankami uniwersalnymi?
Istotnym czynnikiem wpływającym na konkurencyjność banku hipotecznego jest konieczność wpisywania do księgi wieczystej dewelopera roszczenia o ustanowienie hipoteki na lokalu osoby ubiegającej się o kredyt. Będziemy kontynuować rozmowy z regulatorami na temat możliwości zmiany przepisów tak, by procedura wyglądała podobnie jak w banku uniwersalnym. Tam wpisu dokonuje się po wydzieleniu księgi dla danego lokalu.
A dlaczego mBankowi zależy na rozwijaniu banku hipotecznego i co to może oznaczać dla klienta?
Regulacje krajowe oraz przepisy unijne wymagają od nas dopasowania długości terminów refinansowania do zapadalności kredytów. Dziś długoterminowe kredyty finansowane są zwykle krótkoterminowymi lokatami lub długiem niezabezpieczonym, np. obligacjami. Listy zastawne o wymagalności wynoszącej kilka czy kilkanaście lat pomagają dopasować długość pasywów do aktywów, a jednocześnie są tańsze niż finansowanie niezabezpieczone. Emisja listów zastawnych dla banku oznacza więc możliwość dostosowania się do wymogów prawnych oraz niższe koszty. Z kolei klientom daje perspektywę poprawy warunków kredytowania.
Czy to oznacza, że w przyszłości podaż kredytów ze strony banków uniwersalnych będzie ograniczona?
Wydaje mi się, że większość dużych banków, które mają portfele kredytów mieszkaniowych o wartości co najmniej kilkunastu miliardów złotych, zdecyduje się na utworzenie banków hipotecznych. Mniejsze instytucje mogłyby korzystać z finansowania oferowanego przez duże banki hipoteczne, sprzedając im swoje hipoteczne aktywa, co byłoby możliwe pod warunkiem kolejnych zmian w przepisach prawnych i podatkowych. Jednak nie jest też wykluczone, że podmioty te będą musiały ograniczyć sprzedaż kredytów mieszkaniowych.
@RY1@i02/2014/155/i02.2014.155.00000110b.802.jpg@RY2@
Piotr Cyburt prezes mBanku Hipotecznego
Rozmawiał Jacek Uryniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu