Europa poderwana na wędkę
Zaczynali od sprzedaży haczyków, teraz ich firma jest znana na całym kontynencie. A członek zarządu Robinson Europe SA zapowiada, że ich najbliższym celem jest główny parkiet GPW
Cztery lata temu debiutowali na rynku NewConnect. Dziś świętują sukcesy i snują dalekosiężne plany. Bo są w całkiem innym miejscu niż na początku. - Wzrosła nasza rozpoznawalność i transparentność. Dzięki statusowi spółki publicznej połączyliśmy się z firmą Proll, a następnie płacąc akcjami wykupiliśmy 100 proc. firmy Outdorzy.pl - wylicza Paweł Busz, członek zarządu Robinson Europe SA.
Wszystko to miało miejsce w czasie kryzysu i nieprzyjaznej biznesowi atmosfery w branży wędkarskiej. - Zeszły rok też był trudny, nie nadrobiliśmy straconej wiosny. Śnieg zalegający do kwietnia, koszty poniesione na działania integracyjne i echo kryzysu złożyły się na nieuniknioną stratę - przyznaje Busz, przy czym zapewnia, że wszystko było pod kontrolą. - W tej branży przywykliśmy do huśtawki. Aby się przed nią chronić, sukcesywnie dywersyfikujemy naszą ofertę. Bieżący sezon jest już dobry, sprawy idą zgodnie z planem - deklaruje.
Międzynarodowy sukces Robinsona to efekt ponad 20 lat współpracy biznesowej tercetu: Paweł Busz, Sławomir Pszczoła, Janusz Starko. Wszystko zaczęło się w 1991 r., gdy Busz i Starko zdecydowali się założyć firmę BIS. Mieli przede wszystkim zajmować się dystrybucją haczyków Mustad z Norwegii oraz artykułów polskich producentów. Rok później do firmy dołączył Sławomir Pszczoła. Kolejnym ważnym momentem był rok 2001, gdy BIS, przekształcił się w spółkę jawną. Pięć lat później doszło do kolejnej przemiany - powstała firma Robinson Europe sp. z o.o. Status spółki akcyjnej i debiut na NewConnect świętowali w roku 2010.
Żaden z przedsiębiorców nie spodziewał się tak ogromnego sukcesu malutkiej kiedyś firmy BIS. A już chyba najmniej pochodzący i zamieszkały w Bielsku-Białej Paweł Busz, który deklaruje, że wędkarstwem interesuje się wyłącznie od strony biznesowej. Ale zanim się nim zajął, od połowy lat 80. eksperymentował na raczkującym wolnym rynku - prowadził budkę z hot-dogami, handlował warzywami, produkował kostkę brukową i artykuły z gumy. A w międzyczasie kończył technikum o profilu telekomunikacyjnym. Takie doświadczenie się przydało. W Robinsonie odpowiada przede wszystkim za sprzedaż, zarządzanie kadrami, administrację, relacje z głównymi klientami oraz wdrażanie nowych projektów. Busz przyznaje, że w biznesie wędkarskim kluczową rolę odgrywa doświadczenie i cierpliwość. Bo początki nie są łatwe.
- Pierwsza dostawa pod marką Robinson była ogromną wpadką, ale to trzeba było po prostu przerobić. Kiedy odebrałem od chińskiego producenta pierwszy w historii firmy kontener wędek, absolutnie nic się nie zgadzało. Ani długość, ani nazwa, ani kolor. Ale do wędki było to trochę podobne - wspomina menedżer i twierdzi, że dziś takie problemy już się nie zdarzają, choć nadal sprzęt kupują na azjatyckim rynku.
Władze spółki stawiają teraz nowe konkretne cele. Oprócz umacniania pozycji na rynku wędkarskim Robinson zamierza mocno rozwinąć dział turystyczny.
- Mamy zamiar przedstawić klientom zarówno własne produkty, jak i ofertę portugalskiej marki BERG, której jesteśmy wyłącznym dystrybutorem - deklaruje Busz. To sprzęt i odzież sportowo-turystyczna. W Robinsonie panuje przekonanie, że kluczem do dalszego rozwoju będzie właśnie połączenie tej oferty z wędkarską. Dlatego też strategia firmy zakłada zintensyfikowany rozwój sklepu Outdorzy.pl i sprzedaż artykułów turystycznych sygnowanych marką Neverland, które weszły do oferty Robinsona po przejęciu firmy Proll. - Taki dwutorowy handel daje nam możliwość zarabiania nawet w martwym sezonie - twierdzi nasz rozmówca. - Moim marzeniem jest osiągnięcie poziomu wyników, który pozwoli regularnie wypłacać dywidendę akcjonariuszom Robinsona - dodaje.
Polski rynek to tylko część biznesowej działalności Robinsona. Spółka sprzedaje swój sprzęt do 20 krajów europejskich, w tym m.in. do Niemiec, Szwecji, na Węgry, do Rosji czy na Ukrainę. Sprzedaż na rynkach zagranicznych odbywa się przez spółki handlowe, w większości działające na zasadach wyłącznych krajowych dystrybutorów sprzętu Robinson. Wyjątkiem jest rynek niemiecki, gdzie firma działa przez agenta, który koordynuje sprzedaż, a towar jest dostarczany do klientów bezpośrednio z magazynu głównego przez firmy kurierskie. W samych tylko Niemczech sprzęt Robinsona trafia do 70 sklepów wędkarskich.
- Obecnie koncentrujemy się na rynkach wschodnich, gdzie znajduje się nasz największy odbiorca eksportowy, Rosja - twierdzi Busz. Nie ukrywa jednak, że napięta sytuacja między naszymi dwoma sąsiadami daje podstawy do niepokoju. - Faktycznie, wkrótce mogą się pojawić problemy, choćby na granicy. To przy takich konfliktach naturalne. Do tej pory nie odnotowaliśmy jednak żadnych wydarzeń, które wpłynęłyby na finanse firmy - zapewnia.
Wędkarstwo to trudna branża, zależna od kaprysów pogody
@RY1@i02/2014/149/i02.2014.149.000001600.804.jpg@RY2@
materiały prasowe
Paweł Busz wędkarstwem interesuje się tylko biznesowo
Damian Furmańczyk
Sylwetki innych znanych przedsiębiorców
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu