Speca od afer przyjmę
BRANŻA Lepiej zapobiegać, niż leczyć. Z takiego założenia wychodzą banki oraz telekomy i zatrudniają ekspertów do wykrywania nadużyć białych kołnierzyków
Wraz z rozwojem wyrafinowanych form korupcji i nadużyciami finansowymi w sektorze prywatnym pojawiło się zapotrzebowanie na nowy typ specjalisty. Firmy powołują do życia swoiste wydziały wewnętrzne, które mają zapobiegać łamaniu prawa przez pracowników. Po aferach takich jak ta z manipulowaniem przez banki stopami LIBOR czy łapówkarskich z udziałem transnarodowych korporacji (w przypadku Polski m.in. koncern HP) bardziej opłaca się zatrudnić własnego funkcjonariusza prewencji, niż płacić wielomilionowe kary.
Specjalista ds. monitorowania bezpieczeństwa transakcji, anti-money laundering discovery specialist, risk specialist, analityk w biurze bezpieczeństwa, specjalista ds. compliance - to w korporacyjnej nowomowie obecnie najbardziej poszukiwane osoby. W samym tylko serwisie Pracuj.pl od kwietnia do czerwca br. opublikowano 1355 ofert pracy z tego obszaru. W 2013 r. łącznie poszukiwano 4 tys. takich pracowników. Zainteresowanie nimi rok do roku rośnie o blisko jedną dziesiątą.
Z danych KPMG wynika, że w ciągu najbliższych kilku lat firmy w USA i Europie zamierzają wydać ponad 10 mld dol. na działania związane z AML (Anti-Money Laundering), czyli z przeciwdziałaniem praniu brudnych pieniędzy. - Dziś w Polsce w bankach, instytucjach finansowych, podmiotach regulowanych oraz centrach usług zatrudniających specjalistów od AML i compliance pracuje już około 10 tys. osób - mówi Paweł Kuskowski, przewodniczący Stowarzyszenia Compliance Polska. - Kiedy trzy lata temu powstawało nasze stowarzyszenie, takich ekspertów było na rynku może kilkuset. To pokazuje dynamikę jego rozwoju - dodaje.
Zatrudniają ich w zasadzie wszystkie banki (m.in. Citi, Pekao, RBS), firmy finansowe (np. X-Trade Brokers), telekomunikacyjne (Orange Polska, T-Mobile), ale także przemysłowe (Siemens, Mercedes-Benz). Z kolei UBS przenosi do nas swoje centra usług wyspecjalizowane właśnie w usługach antykorupcyjnych.
Dla korporacji prewencja przestępczości białych kołnierzyków po prostu się kalkuluje. Przykładem jest choćby sprawa HP, koncernu, który pojawia się w kontekście polskiej infoafery. W ramach ugody z amerykańskim regulatorem (SEC) firma zapłaci 108 mln dol. Kosztów wizerunkowych nie da się oszacować.
Sylwia Czubkowska
A2
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu