Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Skrzydła Biznesu dodały mi skrzydeł

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Dariusz Trusz: Założyliśmy, że w 2017-2018 r. uplasujemy akcje DLM na Giełdzie Papierów Wartościowych na parkiecie głównym. Decyzję o emisji akcji podejmiemy, gdy nasze obroty wzrosną do 70 mln zł rocznie

W ubiegłym roku firma DLM została laureatem konkursu Skrzydła Biznesu organizowanych przez DGP w kategorii małych firm. Jakie znaczenie miało dla państwa do wyróżnienie?

Oceniłbym, że była to najważniejsza nagroda przyznana DLM. Przede wszystkim dlatego, że to nie my wysłaliśmy do konkursu swoje zgłoszenie, a zostaliśmy wybrani przez redakcję w oparciu o analizę rozwoju naszego biznesu - wzrostu przychodów ze sprzedaży, tylko także wysokiej moralności płatniczej. Dlatego dla nas jest to konkurs oparty na uczciwych zasadach. Nie ukrywam, że bardzo się tą nagrodą chwaliliśmy. Informację o jej przyznaniu rozesłaliśmy do wszystkich naszych partnerów handlowych i klientów wraz z  podaniem przyczyn, które zdecydowały o naszej wygranej.

I co pomogło? Przełożyło się to na efekty biznesowe? Jaki był ubiegły rok dla państwa firmy? Wielu przedsiębiorców narzekało na spadek zamówień.

Dzięki Skrzydłom Biznesu pozyskaliśmy kilka bardzo korzystnych kontraktów. Rok był dla nas bardzo dobry. Kolejny raz osiągnęliśmy fantastyczny wzrost obrotów - o prawie 100 proc. w stosunku do 2012 r. - z 15,6 mln zł do 28 mln zł.

Jak to się udało?

Powodów było kilka. Przede wszystkim poszerzyliśmy bazę klientów. Wzbogaciliśmy ofertę kosmetyków i przyrządów kosmetycznych, w końcu rozwinęliśmy kanały dystrybucji. Nasze kosmetyki i urządzenia są już dostępne przez internet, w sklepach dla profesjonalistów oraz hurtowniach na terenie całego kraju. Dzięki temu łatwiej możemy dotrzeć do salonów fryzjerskich i kosmetycznych oraz gabinetów SPA. Sprzedajemy produkty do 400 hurtowni i 2,5 tys. salonów na terenie całej Polski.

Na ile szacujecie swój udział w rynku kosmetyków?

Zaznaczmy, że jesteśmy młodą firmą. Działamy dopiero od 2010 r., gdy większość naszej konkurencji ma o wiele dłuższą historię. Pomimo tego udało nam się osiągnąć 5-6-proc. udział w rynku sprzedaży kosmetyków profesjonalnych.

Osiągnęliśmy to dzięki prowadzonej na bieżąco, szczegółowej analizie rynku i śledzeniu trendów. Stawiamy także na dużą elastyczność cenową, wprowadzamy innowacje.

Jakie innowacje można wprowadzać w handlu?

Przede wszystkim sprzedajemy profesjonalne kosmetyki do włosów, czy ciała globalnych potentatów takich jak Henkel, LOreal czy Wella. Jednak równocześnie szukamy innowacyjnych marek - mniejszych firm, produkujących doskonałej klasy kosmetyki, o bardzo wysokiej, porównywalnej ze znanymi markami jakości produktów, ale z niskiej półki cenowej. Tak pozyskaliśmy węgierską markę Kallos i jesteśmy wyłącznym jej dystrybutorem na Polskę. Obecnie jest ona liderem niskiej półki cenowej w naszym kraju. W ciągu czterech lat dystrybucji tych produktów osiągnęliśmy 500-proc. wzrost popytu. Kosmetyki tej firmy są już dostępne w hurtowniach, salonach fryzjerskich i kosmetycznych.

W ubiegłym roku pozyskaliśmy jedną z najlepszych na świecie marek - firmę Tangle Teezer produkującą szczotki do modelowania włosów. Tangle Teezer znajduje się w prestiżowej grupie najlepszych na świecie brandów Cool Brands. Została także wyróżniona nagrodami królowej brytyjskiej Elżbiety II za innowację roku oraz za handel międzynarodowy. Uważamy, że takie produkty pozwalają nam się wyróżnić na rynku.

Łatwo przekonać salony fryzjerskie, kosmetyczne czy SPA, by zastąpiły znane, rozpoznawalne na całym świecie marki tymi dystrybuowanymi przez was?

Tego nie robi się ot tak. By przekonać fryzjerów czy kosmetyczki do nowych produktów, robimy dla nich specjalne szkolenia. Muszą się osobiście przekonać o jakości, stwierdzić, że działanie tych produktów jest nie gorsze od dużo droższych kosmetyków. Dajemy oczywiście próbki, organizujemy promocje. Należy też zaznaczyć, że w korzystaniu z usług upiększających Polska nie jest jednorodna. W małych miejscowościach salony często nie chcą pracować na produktach znanych marek, bo one są zwyczajnie zbyt drogie. Klientki i klienci nie są gotowi płacić za nie tyle, co osoby korzystające z zabiegów w dużych miastach. Dlatego takie salony chętnie korzystają ze znacznie tańszych i, podkreślam, bardzo dobrej jakości tańszych marek. Dlatego będziemy rozwijali ten segment produktów.

Patrząc długofalowo, jaki udział w rynku chciałby pan osiągnąć?

Założyliśmy, że do 2020 r. osiągniemy 15-proc. udział w rynku sprzedaży kosmetyków profesjonalnych.

Prognozuje pan, że tak szybko będzie rósł popyt na usługi kosmetyczne?

Popyt na usługi kosmetyczne w naszym kraju oczywiście rośnie. Polki chcą być coraz piękniejsze i edukacja w zakresie dbania o wygląd robi swoje. Dodatkowo poprzez ciągłe poszerzanie i wzbogacanie naszej oferty, a także poprzez informatyzację firmy i skracanie łańcuchów logistycznych chcemy zwiększać liczbę obsługiwanych przez nas hurtowni oraz salonów fryzjerskich i kosmetycznych.

Z czego sfinansujecie te inwestycje?

Dokładnie w ten sam sposób, jak do tej pory - zamierzamy się rozwijać, reinwestując zyski DLM oraz korzystając z kredytów bankowych. Odpukać, ale z uzyskaniem kredytów do tej pory nie mieliśmy problemów.

Nie myślicie o jakimś mocniejszym dopływie kapitału, np. przez wpuszczenie nowego inwestora lub inwestorów?

Myślimy. Założyliśmy, że w 2017-2018 r. uplasujemy akcje DLM na Giełdzie Papierów Wartościowych na parkiecie głównym. Oczywiście do tego czasu musimy jeszcze trochę urosnąć. Decyzję o emisji akcji podejmiemy, gdy nasze udziały w rynku podwoją się - do 10 proc. a obroty wzrosną do 70 mln zł rocznie.

@RY1@i02/2014/139/i02.2014.139.00000130b.802.jpg@RY2@

materiały prasowe

Dariusz Trusz, prezes zarządu hurtowni kosmetyków profesjonalnych DLM

Rozmawiała: Beata Tomaszkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.