Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Trudne początki producenta płytek ceramicznych

29 czerwca 2018

Gdy aktorka Joanna Szczepkowska 4 czerwca 1989 roku oficjalnie ogłasza koniec komunizmu, Polacy zaczynają cieszyć się wolnością i duża część bierze sprawy w swoje ręce - zakłada własne firmy

Obowiązująca od roku ustawa Wilczka wyzwala olbrzymią energię społeczną. Na ulicach pojawiają się kioski - szczęki, w których można kupić wszelkie różności, a maluchy, wartburgi i trabanty kursują przez zachodnią granicę i zwożą nad Wisłę wszelkie produkty, które się zmieszczą na dachy aut i do niewielkich bagażników.

1989 to również rok, kiedy zostaje zarejestrowane przedsiębiorstwo handlowe NordBud, które później przekształciło się w Ceramikę Paradyż, dzisiejszego potentata na rynku wnętrzarskim. Założyciele, Stanisław Tępiński i Leszek Wysocki, przed założeniem własnej działalności byli zawodowo związani z branżą ceramiczną - pracowali w największej i w zasadzie jedynej polskiej firmie produkującej płytki ceramiczne, w Zespole Zakładów Płytek Ceramicznych "Opoczno" w Opocznie. Właśnie tam nawiązała się ich przyjaźń, która stała się najlepszym fundamentem dla trwającej już ćwierć wieku współpracy.

Jakie były początki? Jak zawsze, trudne. Przełom lat 80. i 90. ubiegłego wieku to czas, gdy jedną z podstawowych bolączek rodzącego się w Polsce kapitalizmu był brak pieniędzy. Dziś, gdy na co drugim rogu ulicy swoją siedzibę ma bank, który zachęca nas do wzięcia kredytu, łatwo o tym zapomnieć. Jednak właśnie z powodu skromnych możliwości finansowych nie od razu świeżo upieczeni przedsiębiorcy mogli zrealizować wszystkie marzenia. Działalność rozpoczęto od produkcji drewnianych palet i pustaków. Ale już po pierwszych sukcesach rynkowych marzenia o polskiej ceramice, które zrodziły się jeszcze w poprzednim miejscu pracy, zwyciężyły.

W 1991 roku w dużych, ale surowych popegeerowskich halach w Opocznie zaczęły działać pierwsze piece ceramiczne. Wówczas płytki powstawały na bazie biskwitu importowanego z Włoch. Ówczesny popyt był ogromny, Polacy byli tak spragnieni nowego życia, że chcieli wszystko zmieniać, także wnętrza swoich domów. Problem w tym, że dzienna produkcja zakładu wynosiła wówczas około 100 metrów kwadratowych, co starczało do wykończenia zaledwie kilkunastu łazienek.

Rozwiązanie było jedno - rozwijać się i konsekwentnie dążyć do celu, który był jasno określony: stworzyć polską firmę, która będzie w stanie skutecznie konkurować z najlepszymi na świecie. W założeniach właścicieli o wspaniałą polską ceramikę mieli się bić najbardziej wymagający klienci. Paradyż to właśnie przykład tego, jak przemyślana strategia rozwoju oraz nieustanne inwestowanie wypracowanych zysków pozwalają zrealizować marzenia i pomyślnie rozwijać firmę przez ćwierć wieku.

Kolejny etap tego rozwoju nastąpił już w 1993 roku. To bowiem wtedy, w odpowiedzi na stale rosnący i niezaspokojony popyt, w miejscowości Wielka Wola koło Paradyża rozpoczęła się budowa drugiego zakładu produkcyjnego specjalizującego się w wytwarzaniu ceramicznych płytek ściennych. Choć budowanie tego dużego obiektu zakończyło się w 1995 roku, to jego częściowe uruchomienie miało miejsce jeszcze w roku rozpoczęcia budowy.

@RY1@i02/2014/107/i02.2014.107.00000130b.802.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.