Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Wraca boom na wyroby stalowe

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Branża hutnicza spodziewa się powrotu koniunktury - wynika z wczorajszych paneli dotyczących hutnictwa na katowickim kongresie

- Wszyscy czujemy, że po 10 latach boom wreszcie nastąpi - powiedziała Iwona Dybał, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów Stali. Zaznaczyła, że w ślad za rosnącym zapotrzebowaniem na wyroby stalowe, co widać już w statystykach po I kwartale 2014 r., nie idzie jednak wzrost cen.

Według Alaina Le Grix de la Salle, prezesa ArcelorMittal Distribution Solutions, ważna w takich warunkach jest praca nad poprawieniem rentowności działalności. Według niego oszczędności trzeba szukać na każdym etapie działalności. Przedstawiciel światowego giganta hutniczego podkreślił, że w ciągu ostatniej dekady globalne zdolności produkcyjne hut wzrosły z 1,24 mld do 2,17 mld ton, a produkcja stali z 1,06 mld do 1,61 mld ton. W tym czasie na Starym Kontynencie moce skurczyły się z 240 mln do 203 mln ton, a produkcja z 233 mln do 166 mln zł.

- Już teraz trudno nam konkurować z zakładami spoza Unii. Polityka UE wciąż nie jest spójna, z jednej strony mówi się o konieczności reindustrializacji, a z drugiej zaostrza wymagania dotyczące emisji CO2 - stwierdził z kolei Surojit Ghosh, członek zarządu ArcelorMittal Poland.

Konkurencyjność polskich zakładów jest obniżona dodatkowo przez wysokie koszty energii. Ma na to wpływ akcyza, która jest znacznie wyższa niż np. w Niemczech czy Francji.

- Przez nieuczciwe firmy, które oszukiwały na VAT, zmarnowaliśmy pierwsze rozdanie środków unijnych. Musimy zrobić wszystko, żeby nie przegapić drugiej szansy - powiedziała przedstawicielka Polskiej Unii Dystrybutorów Stali. Chodzi jej o tzw. karuzelę podatkową, która wykorzystując luki prawne i różnice w stawkach VAT przy eksporcie i imporcie towarów wewnątrz UE, namnożyła firm dystrybucyjnych tylko w celu wyłudzania VAT. Nieuczciwe firmy deklarujące eksport wyrobów hutniczych do innych krajów UE, by skorzystać z zerowej stawki VAT, sprowadzają towar z powrotem do kraju, w cenie obniżonej o stawkę podatku.

Proceder ten pogorszył i tak trudną sytuację dystrybutorów stali. Wielkość sprzedaży uczciwie działających firm mogłaby być nawet o ponad 40 proc. wyższa.

Dybał zwróciła uwagę, że hamulcem obecnie może być branża budowlana, która wciąż nie może podnieść się po fali upadłości spowodowanej polityką niskich cen ze strony rządu. - Namawiamy firmy ubezpieczeniowe, by łagodziły wymogi wobec tych firm - powiedziała.

Tymczasem według szacunków OECD, połowa światowej stali została zużyta przez budownictwo. Budowa środków transportu, a więc samochodów, samolotów, statków etc. pochłonęła kolejne 17 proc. Przemysł elektromaszynowy odpowiadał za dalsze 14 proc. zużycia, taką sama ilość wykorzystali także producenci wyrobów metalowych. Tylko 3 proc. światowego zużycia zostało przeznaczone na urządzenia domowego użytku i kolejne 3 proc. na urządzenia elektryczne. 46 proc. światowej produkcji dostarczane jest do klientów w formie płaskiej, a więc blach lub płyt. Dla porównania szyny stanowiły zaledwie 1 proc. światowej produkcji.

- Każdy rynek w Europie ma swoją specyfikę. W Polsce jest to kwestia możliwości, a wygrają ci, którzy będą w stanie zróżnicować oferty - powiedział Le Grix de la Salle. Według niego między Europą a innymi regionami jest jednak zasadnicza różnica. - W Stanach Zjednoczonych jest wysoka opłacalność działalności dystrybutorów, bo są oni odcięci od producentów. W Europie nie ma wyraźnego podziału i dlatego sytuacja jest bardziej zagmatwana - wyjaśnił i zaapelował do polskich firm, by nie szły tą drogą.

Cezary Pytlos

cezary.pytlos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.