Subpartycypacja może rozruszać obrót kredytami hipotecznymi
Firmy windykacyjne i banki analizują zmienione przepisy dotyczące przenoszenia praw z wierzytelności
Subpartycypację definiuje ustawa o funduszach inwestycyjnych (Dz.U. z 2004 r. nr 146, poz. 1546 ze zm.). Jest to umowa, w której wierzyciel odsprzedaje prawo do przychodów ze swojej wierzytelności - ale nie samą wierzytelność. Kupującym może być firma windykacyjna - a konkretnie jej fundusz sekurytyzacyjny.
Przykład: bank sprzedaje funduszowi prawo do rat z udzielonego przez siebie kredytu w zamian za ustaloną kwotę. Fundusz sekurytyzacyjny zarabia na różnicy między opłatą, jaką przekazuje bankowi, a kwotami wpłacanymi przez dłużnika (trafiają do funduszu za pośrednictwem banku).
Wierzytelność pozostaje własnością banku - nadal figuruje ona wśród jego aktywów i to on jest stroną w relacjach z dłużnikiem. Może więc np. w razie potrzeby korzystać z ustanowionych zabezpieczeń.
Kluczowe zmiany
Do tej pory mechanizm subpartycypacji był wykorzystywany bardzo rzadko. Na rynku mówi się tylko o jednej takiej transakcji: w 2012 r. Kredyt Inkaso kupiło prawo do przepływów z portfela wierzytelności Getin Noble Banku. Subpartycypacja nie przyjęła się nie tylko dlatego, że jej konstrukcja jest dość skomplikowana. Rolę odgrywały także względy podatkowe. Do końca 2013 r. banki w całości ujmowały przychód wynikający z zawartej umowy subpartycypacji, jednocześnie koszty podatkowe były rozłożone w czasie. I to właśnie sprawiało, że bankom stosowanie tego mechanizmu się nie opłacało.
Z początkiem tego roku w życie weszła nowelizacja ustawy o CIT (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 74, poz. 397 ze zm.). Przychody podatkowe w banku powstają teraz w momencie wymagalności rat kapitałowych wynikających z umowy o subpartycypację lub w chwili ich zapłaty (o ile nastąpiła ona przed upływem terminu wymagalności). Kosztem uzyskania przychodów w banku są zaś - zgodnie z nowymi przepisami - przekazane pożytki z wierzytelności, która jest przedmiotem umowy.
Anna Gawęska, prezes Ultimo, mówi, że wprowadzenie tych zmian pozwala bankom zgrać przychody i koszty z tytułu obsługi wierzytelności objętej subpartycypacją. Ale, zastrzega Gawęska, ten mechanizm będzie prawidłowo działał tylko w przypadku wierzytelności obsługiwanych regularnie.
Prezes Ultimo wątpi, czy zmiany podatkowe wystarczą, by subpartycypacja zaczęła być szeroko stosowana. Według niej firmy windykacyjne - nawet te największe - mogą nie udźwignąć finansowo takich transakcji, zwłaszcza w przypadku wierzytelności regularnych. Bo przecież opłaty za pożytki będą w takim wypadku dużo wyższe niż ceny przy zakupie należności niespłacanych na czas (wahają się one od kilku do kilkunastu procent wartości nominalnej wierzytelności). Anna Gawęska widzi jednak szansę na zastosowanie tego mechanizmu przy obsłudze kredytów hipotecznych, również tych, które regulowane są z opóźnieniem. Główny powód: jest to pod względem formalnym dużo prostsze rozwiązanie niż sprzedaż wierzytelności.
Mniej problemów
Uwagę na to zwracają też inni przedstawiciele firm windykacyjnych. Piotr Podłowski, dyrektor ds. rachunkowości w Kredyt Inkaso, podkreśla, że zwykła sprzedaż kredytu hipotecznego oznacza konieczność wprowadzenia nowych wpisów w księdze wieczystej, co trwa długo i jest kosztowne, zwłaszcza dla kogoś, kto kupuje cały portfel wierzytelności (dla każdej z nich trzeba składać osobny wniosek o zmianę).
- I to nie jest tylko formalność, bo zgodnie z przepisami przelew wierzytelności hipotecznej jest skuteczny dopiero w momencie przerejestrowania hipoteki, a nie z chwilą przeniesienia samej wierzytelności - mówi Podłowski.
W subpartycypację wierzy też Krzysztof Borusowski, prezes firmy Best. - To może ożywić obrót wierzytelnościami hipotecznymi, ponieważ transakcja będzie prostsza do przeprowadzenia i mniej kosztowna - mówi. Jego firma przygotowuje się do wykorzystania nowego mechanizmu.
Większym sceptykiem jest Krzysztof Matela, prezes EGB Investments. Jego zdaniem główna wada nowego sposobu zarządzania wierzytelnościami - czyli jego skomplikowanie - nie została wyeliminowana.
- Poza tym ze względu na konieczność angażowania zbywcy w proces odzyskiwania należności i prowadzenia skrupulatnej ewidencji operacji może się okazać, że tego typu umowy nie znajdą wielu zwolenników - ocenia Matela.
Banki się przyglądają
Na razie banki nie palą się, by zawierać tego rodzaju transakcje. Niektórzy bankowcy przyznają, że dopiero analizują przepisy ułatwiające subpartycypację. I trochę to jeszcze potrwa.
- Stosowanie tego mechanizmu wymaga dokładnych analiz biznesowych. Prowadzimy je, jednak w tej chwili nie planujemy transakcji z zastosowaniem subpartycypacji - mówi DGP Katarzyna Katana, dyrektor departamentu dochodzenia należności w Banku Millennium.
Podobnie jest w PKO BP. Gabriela Żmijewska, zastępca dyrektora centrum restrukturyzacji i windykacji banku, podkreśla, że korzystne podatkowo zmiany weszły w życie stosunkowo niedawno. I rzeczywiście pod ich wpływem banki mogą zacząć na większą skalę korzystać z subparytycypacji, ale dopiero za jakiś czas. - Dotychczas w PKO BP obrót wierzytelnościami odbywał się na podstawie tradycyjnych umów cesji. Nie wykluczamy jednak, że kiedyś będziemy korzystać z subpartycypacji - mówi.
Marek Chądzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu