Dziennik Gazeta Prawana logo

Franczyza coraz bardziej lokalna

30 czerwca 2018

Sieci handlowe i usługowe coraz bardziej są zainteresowane małymi ośrodkami miejskimi. By tam pozyskać partnerów do współpracy wychodzą do nich z bardzo interesującą ofertą

W Polsce działalność prowadzi już ponad 900 sieci, do których należy prawie 55 tys. punktów handlowych i usługowych. Zdecydowana większość z nich ekspansję na naszym rynku zaczęła od dużych aglomeracji, które powoli zaczynają nasycać się znanymi markami. Stąd coraz większe zainteresowanie właścicieli sieci wchodzeniem do mniejszych miast. Eksperci wyliczają, że już ponad jedna czwarta franczyzodawców obrała ten kierunek rozwoju. Dotychczas mniejsze miasta, w których pojawiały się brandy, liczyły najczęściej 70-100 tys. mieszkańców. Obecnie sieci są zainteresowane wchodzeniem ze swoją marką również do miejscowości liczących 20-50 tys. mieszkańców.

W tym kierunku podążają firmy z branży handlowej, jak Intermarche, Bricomarche, DDD, Smooke.pl, Butik, Recman, ale również sieci z innych sektorów, m.in. BZWBK, Microcash, Telepizza, Naturhouse czy Beautiful Skin.

Najnowszą propozycją skierowaną do inwestorów z mniejszych miast jest iPowiat.pl. - Nasza strategia jest odwrotna niż w przypadku globalnych wyszukiwarek, które najpierw obejmowały zasięgiem terytorium kraju, a potem zaczęły uwzględniać lokalne rynki. Zakładamy, że użytkownik będzie szukał produktu lub usługi możliwie najbliżej miejsca zamieszkania - wyjaśnia Beata Sokołowska, twórczyni konceptu.

Żeby zostać partnerem Powiat.pl wystarczy zainwestować 10 tys. zł. W kwocie tej zawiera się opłata wstępna - 8 tys. zł. Wysokość opłat bieżących franczyzodawca określa w zależności od obrotów. Nie ma opłaty marketingowej.

Jak podkreślają eksperci, niskie koszty to jeden z warunków, który musi zostać spełniony, by siecią zainteresowali się przedsiębiorcy z małych miast. Dlatego znane marki, które zmieniają kierunek rozwoju, dostosowują jednocześnie warunki, na jakich udzielają licencji, do możliwości lokalnego rynku.

- To konieczne choćby ze względu na inne ceny wynajmu i utrzymania nieruchomości czy niższe koszty pracy - podkreśla Marcin Kaleta z firmy doradczej Profit System. Dlatego Telepizza, która również niedawno postanowiła szukać parterów biznesowych w mniejszych miastach i otwiera restauracje np. w Stalowej Woli, Mielcu czy Oławie ograniczyła koszty związane z otwarciem i utrzymaniem placówki o ok. 20-30 proc. oraz uelastyczniła opłaty franczyzowe. W efekcie na własny lokal pod tym brandem wystarczy 70 tys. zł. Do tego trzeba jeszcze zapłacić opłatę franczyzową w wysokości 10 tys. zł. - Opłata bieżąca jest ustalana indywidualnie. Jest jednak płatna dopiero, gdy miesięczny obrót przekroczy 50-60 tys. zł - tłumaczy Krzysztof Petrykowski, dyrektor operacyjny Telepizzy.

Ofertę dla przedsiębiorców spoza wielkich aglomeracji ma też firma Yilba Tekstil, będąca właścicielem Cipo & Baxx. - W małych miastach dopuszczamy, by nasza oferta była jedną z wielu w sklepie. W dużych oczekujemy otwierania salonu pod naszym logo - informuje Agnieszka Celik z Yilba Tekstil. Franczyzobiorcy z mniejszych miast nie musza też zamawiać do salonu pełnej kolekcji, a mogą skupić się tylko na wybranych artykułach. To wiąże się z mniejszym nakładem na towar, który inwestor musi kupić. Sieć wylicza, że koszty z tym związane to 1 tys. zł za 1 mkw. To oznacza, że własny sklep pod tą marką można mieć już za niecałe 100 tys. zł. - Przedsiębiorca ma jednak możliwość narzucenia 100 proc. marży. Nie płaci opłaty za wejście i działanie w sieci - tłumaczy Agnieszka Celik.

Dla porównania na sklep pod marką Recman potrzeba 350 tys. zł, a Butik - ok. 500 tys. zł, przy czym są to wydatki wyłącznie na wyposażenie lokalu. Za towar nie trzeba bowiem płacić, bo jest dawany w depozyt, trzeba go jednak ubezpieczyć. Przy tym rozwiązaniu zarobek też jest mniejszy. Prowizja od sprzedaży oscyluje wokół 35 proc.

Zróżnicowaną ofertę dla partnerów z małych i dużych miast ma też DDD - Dobre dla Domu. W małych miejscowościach otwiera placówki o powierzchni 100-300 mkw. których koszt zamyka się w 81 tys. zł, a w większych ośrodkach sklepy o powierzchni 400-500 mkw., na które trzeba mieć już ponad 108 tys. zł. Formaty różnią się też wielkością i sposobem ekspozycji, przy czym klienci obu mają do dyspozycji tę samą ofertę - dostępną w katalogu. W jednym i drugim przypadku od ręki można kupić tylko najpopularniejsze modele podłóg i drzwi, dzięki temu franczyzobiorcy nie muszą dużo inwestować w towar.

Przedsiębiorcy, którzy są gotowi przeznaczyć na biznes do 50 tys. zł, powinni zrezygnować z szukania partnera do współpracy wśród sieci modowych, a raczej skupić się na usługach. Taka kwota wystarczy na przykład na placówkę Naturhouse, zajmującą się sporządzaniem planów dietetycznych. Stawka obejmuje dostosowanie lokalu do wymagań sieci i pierwsze zatowarowanie. Oprócz tego, jak wynika z danych portalu Franchising.pl, inwestor musi liczyć się z opłatą licencyjna na poziomie 2,4 tys. zł plus VAT rocznie. Innym rozwiązaniem może być gabinet Beautiful Skin, na który wystarczą 44 tys. zł. Franczyzobiorca musi jednak ponieść jeszcze opłaty: franczyzową - 500 zł i marketingową - 500 zł, miesięcznie. Jeszcze mniej potrzeba na salon kosmetyczny pod logo Epillo - 40 tys. zł plus 100 zł miesięcznie.

Eksperci podpowiadają jednak, by przed podjęciem decyzji dokładnie zbadać lokalny rynek, by przekonać się, jakiej oferty na nim brakuje. - Jeśli chodzi o sklep odzieżowy to najlepiej uruchomić multibrandowy, czyli nawiązać współpracę z kilkoma znanymi markami, których asortyment będzie sprzedawany we własnej placówce. Przy doborze kolekcji najlepiej skupić się na tańszych ubraniach. Mieszkańcy małych miast szukają bowiem markowych, ale tanich rzeczy. Dlatego końcówki kolekcji czy ubrania z wyprzedaży będą cieszyły się największym wzięciem - podpowiada Agnieszka Celik.

Wybierając sieć, warto zwrócić uwagę, czy dopasowała ona nie tylko swoje warunki, ale i ofertę do potrzeb i sytuacji panującej na lokalnych rynkach. Tak jak zrobiła to np. Telepizza, która obniżyła ceny swoich dań nawet o ponad 40 proc. W związku z tym średnia pizza, która w dużym mieście kosztuje 37 zł, w małym ośrodku jest dostępna już za kilkanaście złotych.

- Ze względu na różnice między regionami będziemy wdrażać zmodyfikowany koncept biznesowy indywidualnie dla każdego miasta. Chodzi nam o to, by produkt dobrze się sprzedawał, na czym skorzystają nasi franczyzobiorcy oraz cała firma - mówi Iwona Olbryś, dyrektor generalna Telepizza Poland.

@RY1@i02/2014/058/i02.2014.058.130000100.802.jpg@RY2@

Liczba placówek franczyzowych

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.