Gospodarczy hejt
Bluzgi i nienawiść. Opluwanie, pomawianie, ośmieszanie. Problem hejtingu rośnie wraz z nowymi stronami, forami, blogosferami i portalami społecznościowymi. Nie dotyczy tylko osób publicznych, do ruiny może także doprowadzić firmy
Hejting, nazwijmy go dla uproszczenia gospodarczym, stał się na tyle śmiercionośną bronią, że przedsiębiorcy musieli przyznać, iż sobie nie radzą z tym problemem. Zwłaszcza że wypróbowane sposoby, z jakich nauczyli się korzystać w odniesieniu do mediów tradycyjnych, nie wystarczają. Kiedyś sprawa była prosta: ktoś poczuł się pomówiony, pisał pozew. Sprawca był zwykle znany z imienia i nazwiska, a jeśli nawet nie, łatwo było je ustalić. Potem wystarczyło poczekać na wyrok. Dziś sprawca nie ma tożsamości. Jest, w najlepszym przypadku, numerem IP komputera. I rzadko bywa jeden. W dodatku w śledztwie, aby odszukać winowajcę, tylko w wyjątkowych przypadkach można się wspomagać fundamentalnym pytaniem: "Komu to przyniosło korzyści?". Bo hejterzy bywają bezinteresowni. I zarażają swoją nienawiścią innych, jak to się mówi w sądowym narzeczu "obcych stronie". A kiedy wybuchnie już gorączka, to szerzy się w sieci jak epidemia eboli, a wtedy już można się tylko modlić o to, aby przeżyć.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.