Przed dłużnikami można się już skutecznie zabezpieczyć
Poprawia się powoli kondycja finansowa przedsiębiorstw, zatory płatnicze się zmniejszają. W poszczególnych branżach sytuacja stabilizuje się jednak w różnym tempie
- Zdecydowanej poprawie uległa sytuacja przedsiębiorców, z których niespełna jedna piąta (19 proc.) oczekuje na zaległe płatności, których suma przekracza 100 tys. zł, jeszcze trzy miesiące temu grupa ta była większa aż o 27 pkt proc. - podkreśla Mariusz Hildebrand, prezes Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor.
Mapa branżowa
Sytuacja w poszczególnych branżach nadal jest jednak bardzo zróżnicowana, nie wszyscy tę poprawę w związku z tym czują jednakowo. Jak wynika z analizy BIG InfoMonitor, na koniec 2013 r., w IV kwartale w porównaniu z III zmalała o 6 pkt proc. liczba firm, które uważają, że nieterminowe regulowanie faktur stanowi poważną przeszkodę w prowadzeniu działalności gospodarczej. Najmniej odczuwają ten problem przedstawiciele branży e-commerce, wśród których 62 proc. respondentów uważa, że jest to poważna bariera. W ciągu ostatnich trzech miesięcy wzrosły negatywne odczucia wśród dostawców usług masowych - ten problem odczuwa 75 proc. badanych, co stanowi wzrost o 4 pkt proc.
Cały czas największy odsetek respondentów, dla których zatory to poważny problem w prowadzeniu działalności, jest w branży budowlanej. To w niej problem ten występuje najczęściej, bo najsłabsza jest zdolność do regulowania zobowiązań przez partnerów biznesowych, jednak jest to specyfika tego segmentu rynku, tutaj łańcuszek powiązań jest największy - odbiorcami produktów i usług jednych firm budowlanych są inne firmy budowlane.
Spadła liczba firm, które otrzymują więcej niż 75 proc. płatności w terminie. Grupa ta zmniejszyła się o 1 pkt proc. i wynosi 43 proc. Po raz pierwszy od roku grupa firm, która ocenia, że otrzymuje 90 proc. należności w terminie zmalała o 4 pkt proc.
Wciąż najlepiej swoją sytuację finansową oceniają dostawcy usług finansowych, wśród których 78 proc. respondentów otrzymuje między 76 proc. a 100 proc. płatności na czas. W ciągu ostatnich trzech miesięcy grupa ta zwiększyła się o 4 pkt proc. Może się to jednak wiązać z tym, że instytucje finansowe - jak żadna inna branża - mają opanowany sposób windykacji należności. Problem widzą już następnego dnia po upływie terminu płatności i zaczynają działać.
Na drugim miejscu pod względem otrzymywania należności są badani z branży usług masowych, wśród których połowa firm otrzymuje 76 proc., a 100 proc. płatności w terminie.
Najwolniej płatności spływają do firm z branży budowlanej oraz przedsiębiorców, wśród których tylko jedna czwarta otrzymuje 76 proc. do 100 proc. płatności w terminie. Tu znów działa specyfika sektorowa - jest rozdrobniony. Przeważają małe firmy. Podobnie jest w sektorze spożywczym i handlowym.
- Z przeprowadzonej przez nas analizy wynika, że w ubiegłym roku sieci handlowe przeterminowały 35,4 proc. swoich faktur. Tym samym zaledwie 64,6 proc. było opłacanych na bieżąco. To bardzo mało. Do tego 22,5 proc. faktur miało opóźnienia w terminie do 30 dni, a 6,4 proc. faktur było przeterminowanych do dwóch miesięcy - informuje Tomasz Starzyk, ekspert Bisnode D&B Polska.
Niestety w tych branżach normą powoli staje się przeciąganie terminów płatności lub niepłacenie w ogóle. Dlatego niewiele już w nich zależy od tego, jak kształtuje się sytuacja w polskiej gospodarce. A skuteczna windykacja to dla wielu firm, zwłaszcza tych mniejszych, duży koszt, w dodatku wymagający zaangażowania czasu, gdy instytucje finansowe mają do tego wydzielone komórki.
Łańcuszek płatności
- Największe problemy z regulowaniem należności mają sektory: budowlany, ogólnospożywczy, kosmetyczny i grzewczy. Skupiają one blisko 40 proc. wszystkich zaległości - przyznaje Danuta Czapeczko, dyrektor handlowy i marketingu w Pragma Inkaso.
Uważa, że każda branża ma swoje własne uwarunkowania, które powodują taki stan rzeczy.
- Najczęściej jest to system naczyń połączonych. Na przykład w branży spożywczej dystrybutor, który zalega z płatnościami wobec hurtownika, naraża na straty również producenta, któremu hurtownik nie może zapłacić. W budowlance z kolei przedłużający się kryzys spowodował drastyczny spadek liczby inwestycji, firmy, by przetrwać, decydowały się obniżać marże co w konsekwencji doprowadziło wiele z nich do bankructw - opowiada.
Dowody wiarygodności
Inna sprawa, że często same firmy nie dbają o to, by być wiarygodne i podpisywać umowy z wiarygodnymi partnerami. Tylko 41 proc. badanych firm doświadczyło sytuacji, w której ich obecni partnerzy biznesowi wymagali przedstawienia dokumentów potwierdzających wiarygodność finansową. Najwyższy odsetek odnotowano w branży budowlanej (60 proc.), prawdopodobnie jest to efekt trudnej sytuacji tego sektora w ostatnich kilkunastu miesiącach.
Jednak oznacza to, że dalej 40 proc. kontrahentów nie sprawdza swoich partnerów.
Szacuje się, że z usług wyspecjalizowanych instytucji mogących zweryfikować wiarygodność partnerów korzysta zaledwie kilkadziesiąt tysięcy przedsiębiorców. To zaledwie kilka procent z 1,7 mln wszystkich działających w kraju firm.
A zamówienie pojedynczego raportu o firmie nie jest drogie. To wydatek rzędu 200-250 zł. Chyba że raport trzeba ściągnąć z zagranicy, wówczas cena ta wzrasta do 300-400 zł. Zaletą takiego raportu jest to, że zawiera nie tylko potwierdzenie danych rejestrowych partnera biznesowego, ale też dostarcza wiedzę o jego danych finansowych oraz zdarzeniach prawnych, które miały miejsce w spółce.
- Znajdują się w nim też informacje o moralności płatniczej podmiotu oraz powiązania kapitałowe z firmami zagranicznymi - dodaje Tomasz Starzyk.
Dlatego eksperci zalecają aktywniejsze korzystanie z firm windykacyjnych. Pozwala to szybko odzyskać pieniądze, ale w mniejszej kwocie. Firma za swoje usługi pobiera bowiem opłatę do nawet 30 proc. odzyskanych należności. A wybierając firmę windykacyjną, najlepiej jest wybrać taką, która potrafi łączyć usługi zarządzania należnościami. W takiej instytucji klient otrzyma finansowanie faktur, jak w klasycznym faktoringu, a do tego monitoring należności i windykację.
- Wykup wierzytelności i faktoring to komplementarne narzędzia, które zabezpieczają płynność finansową firmy. Analiza sytuacji pozwala na dobór optymalnego z ekonomicznego punktu widzenia rozwiązania dla konkretnych warunków - zapewnia Danuta Czapeczko.
Mówi, że najczęściej powodami, dla którego firmy decydują się sprzedać dług, jest pogorszenie wskaźnika płynności i potrzeba gotówki oraz chęć wyksięgowania należności z bilansu. Sprzedaż długu to szybka operacja, która pozwala natychmiastowo uwolnić potrzebne środki. - Należy jednak pamiętać, że o cenie, którą możemy uzyskać za sprzedaż długu, decyduje m.in. czas - trzeba od razu założyć, że im dłużej od terminu wymagalności tym niższa cena. W praktyce wierzyciele często przegapiają dobry moment na sprzedaż wierzytelności za dobrą cenę, bo starają się odzyskać pieniądze we własnym zakresie, a o sprzedaży myślą, kiedy nieuchronnie zbliża się przedawnienie długu albo dłużnik zaprzestał jakichkolwiek negocjacji - ostrzega Danuta Czapeczko.
W walce o pozyskanie intratnych kontraktów firmy zmuszone są do wydłużania klientom terminów płatności. W oczekiwaniu na uregulowanie przez odbiorców należności nierzadko same popadają w tarapaty i tracą środki na finansowanie działalności operacyjnej. Dzięki faktoringowi dostawca otrzymuje pieniądze praktycznie natychmiast po wystawieniu faktury, a kontrahent ma możliwość uregulowania zobowiązania w dogodnym dla siebie i określonym w umowie terminie. - Faktoring to jednak coś więcej niż tylko finansowanie. Firmy faktoringowe udzielają wsparcia w zarządzaniu ryzykiem w przedsiębiorstwie, np. weryfikując odbiorców klienta i wskazując, w jakich obszarach sprzedaż z odroczonym terminem płatności jest najlepszym rozwiązaniem - mówi Danuta Czapeczko. W przypadku opóźnień z płatnością to faktor dzwoni w imieniu klienta do jego kontrahentów i upomina się o uregulowanie płatności. Zapewnia przedsiębiorcy bezpieczeństwo i pozwala mu rozwijać biznes. Koszt usługi faktoringowej to 1,5-3 proc. wartości faktury brutto. W zależności od umowy przedsiębiorca może zyskać od 80 do 90 proc. wartości faktur. Pozostała kwota jest dopłacana przedsiębiorcy po uregulowaniu rachunku przez dłużnika. Należność za dostarczony towar lub usługę faktor może wypłacić nawet w ciągu dwóch dni po wystawieniu faktury, a potem dochodzi pieniędzy od odbiorcy.
@RY1@i02/2014/038/i02.2014.038.042000100.802.jpg@RY2@
Największy problem z wierzytelnościami ma branża budowlana, najmniejszy - e-commerce
Beata Tomaszkiewicz
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu