Nieskuteczne cięcie interchange
MARCIN NOWACKI: Administracyjna obniżka stawek przyniesie więcej negatywnych niż pozytywnych efektów. Sektor finansowy ma możliwości zrekompensowania sobie tego ruchu
Polska była wśród trzech europejskich krajów mających najwyższe prowizje od płatności kartami i udało się je obniżyć. Przeciwnicy administracyjnego ustalania poziomu interchange argumentują jednak, że ich skutkiem będą podwyżki opłat za korzystanie z konta czy karty.
Nie powinno się mówić o samej tylko opłacie interchange, abstrahując od całego systemu usług płatniczych czy szerzej systemu bankowego. Tymczasem wcale nie jest tak, że zmiana jednego rodzaju opłat pozostaje bez wpływu na inne elementy tego systemu. Przeciwnie. Z naszych badań wynika, że istnieje bardzo silna korelacja między obniżką poziomu interchange a przeprowadzonymi przez banki podwyżkami innych opat, które nazywa się okołokartowymi, m.in. za wydanie karty, za jej utrzymanie itd.
Co to za badania?
W połowie zeszłego roku zbadaliśmy 13 największych działających w Polsce banków, by sprawdzić, jak zareagowały na zmiany interchange. Okazało się, że dokładnie w okresie, kiedy ta opłata została obniżona o 0,5 pkt proc., siedem z nich podniosło inne opłaty.
W tym miesiącu zamierzamy przeprowadzić kolejne badanie, aby sprawdzić, czy ten trend wciąż się utrzymuje. Ale pełen obraz poznamy pod koniec 2014 r., ponieważ dopiero wtedy będziemy mogli stwierdzić, jakie będą skutki zaplanowanych na lipiec kolejnych administracyjnych obniżek opłaty interchange. A pamiętajmy, że banki i cały sektor finansowy ma masę możliwości zrekompensowania sobie obniżki interchange, zarówno przez podwyżki już istniejących opłat, jak i przez wprowadzenie nowych.
Czy faktycznie przyczyną wspomnianych podwyżek opłat bankowych było obniżenie interchange? Na taki krok zdecydowała się przecież tylko połowa przebadanych banków, a niższa stawka interchange dotyczyła wszystkich.
Administracyjna obniżka stawek interchange nastąpiła 1 stycznia zeszłego roku. Część banków wiedząc, że to nastąpi, już pod koniec 2012 r. dokonała odpowiednich zmian w swoich cennikach. Baki, które nie podniosły opłat w pierwszych dwóch kwartałach, to te, które miały najwyższe na rynku opłaty. Zobaczymy, jak będą wyglądały wyniki badania z drugiej połowy 2013 roku.
Czyli uważa pan, że odgórne ścinanie interchange nie przyniesie żadnych pozytywnych efektów?
Uważam, że nie przyniesie. Obawiam się nawet, że dla małych i mikroprzedsiębiorców skutki będą negatywne.
Dlaczego?
Już od ponad roku obowiązują niższe stawki interchange, ale mniejsze firmy wciąż płacą agentom rozliczeniowym takie same prowizje, jak wcześniej. Zmiany automatycznie dotyczyły tylko umów zawartych przez agentów z największymi klientami, takimi jak sieci handlowe. Najmniejsi gracze na rynku sami muszą zabiegać o zmiany w opłatach i negocjować sumę opłat pobieranych od każdej transakcji. Ponadto mamy dane o wzroście opłat i prowizji bankowych w ofercie dla małych przedsiębiorstw i osób fizycznych.
A jaki będzie ostateczny wpływ zmian interchange na funkcjonowanie obrotu bezgotówkowego w Polsce?
Zmiany dotyczące samych tylko opłat interchange nie spowodują rozwoju obrotu bezgotówkowego. Wskazują na to nasze najnowsze badania. Badaliśmy przyczyny braku akceptacji kart przez mikro i małe przedsiębiorstwa. Ani poziom interchange, ani nawet suma wszystkich opłat pobieranych przy każdej transakcji nie są tu wcale kluczową barierą. Najważniejsze jest to, że ludzie nie mają potrzeby płacenia kartą. Nie ma presji ze strony klientów. Dlatego przedsiębiorcom nie opłaca się ponoszenie comiesięcznych opłat za wynajem terminali. Kluczową barierą są zatem kwestie społeczne i kulturowe, a nie wysokość opłat interchange. Aby zmienić ten stan rzeczy, potrzeba lat pracy, edukacji, promocji systemu bezgotówkowego, a nie odgórnych decyzji administracyjnych.
Jednak wysokie opłaty interchange powodują, że promowany jest obrót gotówkowy. W zeszłym roku na stacjach benzynowych Bliska można było uzyskać rabat, jeśli za paliwo płaciło się nie kartą, ale właśnie gotówką.
Z drugiej strony obecnie niemal wszystkie duże sieci handlowe i usługowe w Polsce akceptują dokonywanie płatności za pomocą kart. Co więcej, liczba punktów, gdzie można płacić w ten sposób, stale się zwiększa. Rośnie także, i to w wysokim tempie, liczba i wartość transakcji bezgotówkowych.
Tymczasem obniżka stawek interchange i będąca jej skutkiem - jak wynika z naszych badań - podwyżka innego rodzaju opłat pobieranych przez banki, może spowodować, że klienci mniej chętnie niż dotychczas będą korzystać z kart. Efekt tego typu odgórnych posunięć, jak manipulowanie wysokością interchange, może więc być odwrotny do zamierzonego.
Może jakimiś innymi administracyjnymi metodami można powiększyć skalę obrotu bezgotówkowego?
Ja nie znam takich metod i nie wierzę, że metody administracyjne są rozwiązaniem. Oceniamy, że zachętą może być bezpieczeństwo transakcji. Duża kampania, która pozywałaby właśnie tego typu zalety, mogłaby przynieść pewne pozytywne skutki. Jednak kluczowe jest to, by obrót bezgotówkowy był po prostu bardziej opłacalny niż gotówkowy i to dla wszystkich jego stron. Tymczasem przez ostatnie dwa, trzy lata mówi się w tym kontekście prawie wyłącznie o poziomie opłat interchange. Prawie nikt nie chciał rozmawiać o tym, jakie opłaty na rzecz agenta rozliczeniowego ponosi przedsiębiorca, jak długo musi czekać na pieniądze itd.
Co pan sądzi o inicjatywie PKO PB i kilku innych banków, które chcą powołania konkurencyjnego wobec Visy i MasterCarda standardu płatności mobilnych?
Jesteśmy za wszystkimi innowacyjnymi przedsięwzięciami dotyczącymi systemów płatności. Jednak obawiam się, że administracyjna obniżka interchange może zastopować większość z nich. Jestem bowiem przekonany, że taka nagła zmiana spowoduje, że załamią się zakładane wcześniej plany biznesowe. Przecież wszystkie innowacje na rynku usług płatniczych, tj. systemy alternatywne wobec systemów kartowych, miały konkurować kosztem obsługi tych transakcji. Obecnie, zarówno w Polsce, jak i w Europie szykuje się zmiana otoczenia biznesowego na tym rynku. Pytanie, czy inwestorom będzie się dalej opłacało inwestować w technologie, sieć dystrybucji, promocję etc., czy też powrócą do systemów kartowych?
Droga do niższej stawki interchange
O obniżkę najwyższych w Unii Europejskiej stawek interchange handlowcy walczą od dobrych kilkunastu lat. W 2011 r. problem dostrzegł Narodowy Bank Polski. Pod jego auspicjami powołano zespół roboczy ds. interchange, którego zadaniem było opracowanie kompromisowego rozwiązania w sprawie obniżki kosztów obsługi kart. W skład zespołu weszli przedstawiciele banków, akceptantów, operatorów terminali itp. Wypracowane przez większość uczestników rozwiązanie, polegające na stopniowej redukcji interchange z ok. 1,6 proc. aż do 0,7 proc., nie weszło jednak w życie z powodu braku zgody MasterCarda.
NBP natomiast poparł dążenia akceptantów do uregulowania kosztów transakcji kartami administracyjnie. W latach 2012-2013 powstało kilka projektów ustaw, z których posłowie licytowali się wysokością interchange.
W styczniu 2013 roku organizacje płatnicze same zdecydowały się obniżyć prowizje do ok. 1,2-1,3 proc. Mimo to obowiązujące w Polsce stawki interchange wciąż należą do najwyższych w UE. W ubiegłym roku, gdy przegłosowanie ustawy narzucającej maksymalny limit na interchange było już niemal przesądzone, MasterCard i Visa ponownie ogłosiły zamiar obniżki prowizji od stycznia 2014 do ok. 1 proc.
Ostatecznie latem ubiegłego roku przegłosowano ustawę, w której limit na prowizję ustalono na poziomie 0,5 proc. Ustawa weszła w życie 1 stycznia bieżącego roku i dała organizacjom płatniczym pół roku na dostosowanie się do nowej regulacji.
JSU
@RY1@i02/2014/008/i02.2014.008.13000020b.101.jpg@RY2@
Marcin Nowacki, dyrektor ds. relacji publicznych w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców
Rozmawiał Bartłomiej Mayer
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu