Surfer na rynku infrastruktury
Zarabia na optymalizowaniu projektów drogowych. To on stał za przyspieszeniem na mostach Grota-Roweckiego w Warszawie i Tadeusza Mazowieckiego w Rzeszowie
W pierwszej połowie września warszawiacy zaczęli korzystać z odbudowanego przez GDDKiA kosztem prawie 800 mln zł mostu Grota na trasie S8. Stało się to dwa miesiące przed terminem, m.in. dlatego, że spółka Mosty Gdańsk, którą zatrudnił czeski Metrostav, zaproponowała rozwiązanie inne od pierwotnego projektu. Samorządowy most w Rzeszowie został otwarty na początku października, czyli ponad miesiąc przed czasem. Tu projektanci z grupy kapitałowej Andrzeja Bergera wymyślili na zlecenie Bilfingera (dziś PORR), jak jednocześnie budować pylon i nasuwać z brzegu płytę przeprawy.
Hobby Andrzeja Bergera to windsurfing. Miesiąc temu brał udział w zawodach w Brazylii. W biznesie też chce płynąć na fali hossy napędzanej unijnymi pieniędzmi z nowej perspektywy 2014-2020.
W gąszczu spółek, których jest udziałowcem, Andrzej Berger zajmuje fotel prezesa firmy B7. Od 2007 r. specjalizuje się w projektowaniu mostów i wiaduktów. Ponadto jest wspólnikiem w firmach B2, B4 i B7 (to wszystko B Grupa). B2 powstała w 2010 r. i specjalizuje się w montażu łożysk mostowych i dylatacji. B4 działa od roku jako specjalistyczny wykonawca mostowy. Dodatkowo ten inżynier przed czterdziestką jest dyrektorem oddziału w Warszawie spółki Mosty Gdańsk, które projektują dla generalnych wykonawców.
Mosty Gdańsk i spółki B Grupy generują łącznie ok. 150 mln zł obrotu rocznie. Do zwiększenia działalności potrzebują kapitału - stąd pomysł wejścia na giełdę. Ze sprzedaży akcji Andrzej Berger chce uzyskać od 50 do 80 mln zł. Skonsolidowana wartość spółek, w których jest zaangażowany, przekracza 200 mln zł. Debiut na warszawskim parkiecie miałby nastąpić na początku 2016 r.
Pod koniec lat 90. Andrzej Berger jako student Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej podjął pracę na pół etatu w firmie Freyssinet Polska - w zespole projektowym dla powstającej wówczas w Warszawie Trasy Siekierkowskiej. Rynek potrzebował wtedy młodych inżynierów. Berger w krótkim czasie został kierownikiem robót. Kiedy w 2002 r. mostem Siekierkowskim ruszyły pierwsze auta, inżynier wyjechał do Francji, gdzie kierował pracami przy montażu podwieszenia na wiadukcie Milau. Potem Freyssinet, należący do giganta budowlanego Vinci, skierował go m.in. do zleceń w Grecji i Tajlandii.
Przełom nastąpił, kiedy wspólnie z trzema inżynierami z dużych firm budowlano-projektowych wpadli na pomysł pójścia na swoje. Tak narodziła się - początkowo za zgodą pracodawców - firma Mosty Gdańsk, która szybko rozrosła się na tyle, że w 2007 r. Andrzej Berger dostał wybór: albo praca dla korporacji, albo własna działalność. - Wybrałem to drugie, mimo że to był skok na głęboką wodę. Okres przejściowy był bardzo trudny - wspomina.
Dzisiaj Mosty Gdańsk mają już markę na rynku. Ta firma wykonywała zlecenia projektowe m.in. dla mostu przez Wartę w Koninie, Południowej Obwodnicy Gdańska oraz mostu podwieszonego przez jezioro Farrisvannet w Norwegii i łukowej przeprawy Karoun w Iranie.
W 2011 r. Berger obronił pracę doktorską na temat relacji między wyborem technologii a kosztem budowy mostów. To cenna wiedza. Bo w przeciwieństwie do minionej perspektywy GDDKiA dopuszcza dziś optymalizację gotowych projektów. To szansa dla tych, którzy są w stanie zaproponować rozwiązania zmniejszające koszty i skracające czas - jak na moście Grota.
W 2016 r. B Grupa chce zadebiutować na warszawskiej giełdzie
@RY1@i02/2015/233/i02.2015.233.000001600.804.jpg@RY2@
mat. prasowe
Andrzej Berger, prezes firmy B7
Konrad Majszyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu