Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Usługi transportowe. Na własną rękę czy w outsourcingu

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Im mniejsza firma i mniejszy zasięg jej działalności, tym większa skłonność do organizacji usługi przewozowej własnymi siłami. Ale wiele argumentów przemawia też za tym, żeby zlecić ją na zewnątrz

Jak producenci radzą sobie z organizacją transportu własnych towarów i co od strony logistycznej sprawia im największą trudność pod względem logistycznym - o to zapytał polskie firmy produkcyjne operator systemu Trans.eu. Celem badania było określenie specyfiki pracy producentów oraz ich potrzeb i skłonności do współpracy z firmami spedycyjnymi i transportowymi.

Badanie przeprowadzone zostało w formie ankiety telefonicznej na grupie ponad 1,1 tys. przedstawicieli polskich firm produkcyjnych. Jak się okazało, skłonność do zlecania usług transportowych zależy od wielkości firmy i jej zasięgu działania. Spośród nich prawie 60 proc. eksportuje towary za granicę, a reszta działa wyłącznie na rynku krajowym (w tym jedna dziesiąta sprzedając produkty tylko na rynku lokalnym).

Czy własny transport się opłaca

- Wyniki badań wskazują na to, że mali lokalni producenci stawiają najczęściej na własny transport, a jednocześnie mają też największe trudności z jego organizacją - mówi Paweł Tronina, ekspert ds. logistyki międzynarodowej w Trans.eu. - Większe firmy, o zasięgu krajowym i te wysyłające towary na eksport, zlecają transport wyspecjalizowanym przewoźnikom i spedytorom. Ale także one sygnalizują konieczność usprawnienia transportu i zwiększenia jego efektywności - dodaje.

Zacznijmy od najmniejszych firm. Wśród nich prawie trzy czwarte wykorzystuje do przewozu towarów własne pojazdy, ale tylko co piąta wyraża zadowolenie z organizacji transportów i generowanych przychodów. Niewiele więcej niż jedna czwarta zleca usługi transportowe na zewnątrz.

Dlaczego tak się dzieje? Małe firmy rozwijające dystrybucję własnymi siłami z reguły nabywają swoje samochody, bo wydaje im się, że zrobią wszystko taniej: w grę wchodzą koszty paliwa i serwisu, koszt pracy kierowców i obsługa rat leasingowych. Problem rodzi się jednak wtedy, kiedy grupa klientów rozrasta się na tyle, że producent nie jest już w stanie realizować wszystkich potrzebnych dostaw. Staje on wtedy przed dylematem: albo powiększać flotę samochodów, albo planować dostawy na zasadzie podziału klientów na tych, którzy towar dostaną od razu, i tych, do których dotrze on z opóźnieniem.

W grupie firm produkcyjnych działających na terenie całego kraju lub wożących towary za granicę udział posiadających własne pojazdy się zmniejsza i jest to prawie połowa. Jednocześnie tylko jedna trzecia z nich uważa, że własne ciężarówki w pełni spełniają ich potrzeby transportowe i są rozwiązaniem optymalnym. Z badań wynika, że w przypadku 40 proc. z przebadanych firm mających własne ciężarówki puste przebiegi zdarzają się często lub bardzo często.

Wśród firm prowadzących tylko działalność międzynarodową odsetek firm stale współpracujących z zewnętrznymi przewoźnikami i spedytorami jest najwyższy: wynosi 62 proc. Spośród ankietowanych co piąty twierdzi, że oprócz stałych zleceń transportowych dodatkowo poszukuje towarów przez ogłoszenia, np. na giełdach transportowych.

- Coraz popularniejszym rozwiązaniem jest dziś outsourcing usług transportowych, co wydaje się wyjściem racjonalnym. W przeciwnym wypadku firma produkcyjna zamiast inwestować w swój główny biznes, w technologię, ludzi, zakup surowców itd. zajmuje się nagle wszystkim naraz, w tym logistyką - twierdzi Grzegorz Lichocik, prezes Dachsera.

Tymczasem decydując się na zlecenie usług na zewnątrz, firma korzysta tylko z tych zasobów, które są jej akurat potrzebne (nie przejmując się kosztami obsługi floty, która akurat nie jeździ). Na dodatek firmy mające własne ciężarówki muszą kalkulować ryzyko, że samochód nie zawsze ma ładunek z powrotem, a z tego wynikają kosztowne puste przebiegi. Nie zawsze udaje się też dostarczyć ładunek na czas, a duże firmy, którym zlecamy usługę, biorą na siebie to ryzyko: obowiązek dostawy w określonym terminie pod rygorem kar umownych.

Co ciekawe, zdarza się bardzo często, że największe, wyspecjalizowane firmy przewozowe, które oferują swoje usługi tym mniejszym, też korzystają z outsorcingu. Chodzi o to, żeby nie trzymać w gotowości potężnej floty pojazdów na wypadek spiętrzenia zleceń.

Jak wynika z badań, konieczność optymalizacji i usprawnień jest najbardziej widoczna w okresach zwiększonego popytu na produkty. Spośród wszystkich przebadanych producentów co trzeci przyznał, że miewa problemy z organizacją transportu. W szczególności dotyczy to okresu tzw. górki transportowej, czyli od września do Bożego Narodzenia. Jednocześnie tylko 5 proc. twierdzi, że organizacja transportu to permanentny problem.

Logistycy ufają obiegowej opinii

Przedsiębiorcy zlecający przewozy dość beztrosko podchodzą do kwestii bezpieczeństwa transportu. W branży logistycznej zbyt rzadko ma miejsce rzeczywista weryfikacja danych potencjalnych spedytorów i przewoźników, za to dobrze trzyma się marketing szeptany. Siedmiu na dziesięciu badanych bazuje w tej sprawie na opinii znajomych z branży, obiegowej opinii o firmie i wzajemnym zaufaniu

Tylko 27 proc. ankietowanych wykazało, że próbuje weryfikować za pomocą dostępnych narzędzi technologicznych wiarygodność firm transportowych (np. uprawnienia na przewóz nietypowych towarów, zakres ochrony ubezpieczenia, stan floty ciężarówek itd.).

- Niewiele firm produkcyjnych używa dodatkowych narzędzi, żeby ograniczyć ryzyko zawierania transakcji z nieuczciwymi przewoźnikami. Przedsiębiorcy powinni pamiętać np. o weryfikacji stanu floty, uprawnień, posiadanego ubezpieczenia - mówi Paweł Tronina.

Jak znaleźć solidnego partnera? Z rozmów w branży wynika, że należy kierować się zdrowym rozsądkiem, czyli szukać takich, którzy zapewnią serwis, jakiego potrzebujemy. Jeśli wysyłamy towary do Europy Zachodniej, to warto sprawdzić, czy dany operator ma tam dużą sieć dystrybucji.

Należy zwracać uwagę, kto jakie ma czasy dostaw do danych krajów. Do sprawdzenia jest, czy system śledzenia ładunku działa dobrze tylko w Polsce, czy też w przewozach międzynarodowych (możemy np. poprosić o wskaźniki jakościowe).

- Możemy też np. skorzystać z usług dwóch firm równolegle, których usługi porównamy. Teraz jest szczyt sezonu przewozowego, więc jeśli ktoś poradzi sobie teraz, to da radę również w innym okresie, kiedy zleceń jest mniej - tłumaczy Grzegorz Lichocik.

Trendy w logistyce

Według najnowszego raportu Deloitte sektor transportu drogowego wypracowuje 6,6 proc. PKB Polski i jest kluczowym elementem gospodarki. Jeśli chodzi o liczbę firm zajmujących się drogowym transportem międzynarodowym, to szacuje się ją na ok. 30 tys., a łącznie z transportem krajowym - ponad 70 tys. A oto główne trendy rynkowe, które będą wpływać na tę branżę w najbliższych miesiącach.

Jeszcze niedawno prognozy makroekonomiczne pozwalały na planowanie co najmniej w rocznym horyzoncie. Jak zauważa prof. Halina Brdulak ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, dziś prognozowanie możliwe jest na kolejne dwa, trzy miesiące, co wiąże się ze zmiennością koniunktury. To powoduje zaś niepewność popytu i utrudnia planowanie.

Logistyka to dziś zarządzanie ryzykiem i niepewnością. Jest też jedną z branż, która boryka się z problemem spadku marż. To z kolei wymusza poszukiwanie nowych rozwiązań, które pozwolą podnieść efektywność transportu. Według analityków Bank of America logistyka staje się dziedziną coraz mniej perspektywiczną i dlatego cieszy się coraz mniejszym zainteresowaniem inwestorów giełdowych.

Według Deloitte właściciele firm transportowych będą starali się podnosić efektywność w swoich przedsiębiorstwach, co może skutkować konsolidacjami w branży i wzrostem wydajności. Eksperci ostrzegają, że niektórzy przedsiębiorcy mogą poszukiwać oszczędności na drodze niezgodnych z prawem praktyk, np. poprzez wydłużanie czasu pracy kierowców.

Do wprowadzenia przepisów o płacy minimalnej dla kierowców szykują się już - wzorem Niemiec i Norwegii - także Włochy, Belgia, Holandia, Luksemburg. Z raportu Deloitte o wpływie MiLoG, czyli niemieckiej ustawy o płacy minimalnej, na polską branżę transportową wynika, że w wariancie pesymistycznym spowoduje to ujemną marżę netto u 42 proc. firm. W tym samym wariancie u każdego z przewoźników drogowych nastąpiłby średnio wzrost kosztów o 600 tys. zł rocznie.

Praktycznie całej Europie zapotrzebowanie na kierowców jest znacznie większe niż ich dostępność na rynku. Według Macieja Wrońskiego ze Stowarzyszenia Transport i Logistyka Polska tylko w Niemczech brakuje 100 tys. kierowców, w związku z czym firmy muszą podzlecać usługi. Akurat z tego punktu widzenia forsowanie MiLoG wydaje się działaniem nie do końca przemyślanym.

Wyzwaniem dla tradycyjnej branży TSL może być dynamiczny wzrost e-handlu, którego wartość tylko w Europie wyniosła w 2014 r. ponad 400 mld euro. W krajach zachodnich testowane są niestandardowe, innowacyjne rozwiązania dostaw towarów w ramach tzw. ostatniej mili. Na przykład w Stanach Zjednoczonych i w Niemczech testowane jest nowe rozwiązanie: kupione przez internet produkty dostarczane są przez Ubera tymi samymi samochodami, którymi kierowcy wożą pasażerów. Cel jest taki, żeby docierać z przesyłką szybciej od tradycyjnych firm kurierskich czy gigantów wysyłkowych.

@RY1@i02/2015/210/i02.2015.210.165000100.802.jpg@RY2@

Logistyka w polskich firmach produkcyjnych

Konrad Majszyk

 konrad.majszyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.