Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Bankruci wśród firm transportowych

28 czerwca 2018

Kondycja polskiej branży transportowej stale się pogarsza. Świadczy o tym nie tylko coraz mniejszy odsetek należności otrzymywany w terminie, ale rosnąca liczba upadłości

Od stycznia do marca tego roku upadłość ogłosiło 13 firm z branży transportowej i logistycznej. To aż o 86 proc. więcej w porównaniu z rokiem poprzednim. To też niemal tyle, ile w całym 2008 r. - wynika z danych Coface.

Od 2014 r. widać jednak przyspieszenie w liczbie bankructw w tym sektorze. W 2014 r. upadłość ogłosiło bowiem 37 firm, czyli o 32 proc. więcej niż w 2013 r., kiedy to zbankrutowało ich 28, czyli niemal tyle samo, ile w 2012 r.

- Trudności z utrzymaniem płynności finansowej ma większość branż na polskim rynku. W przypadku sektora transportowego dodatkową przeszkodą są długie terminy płatności, a w rezultacie brak środków obrotowych - już po 12 miesiącach - komentuje Marcin Siwa, dyrektor oceny ryzyka w Coface. I dodaje, że standardem w branży transportowej są 60-, a nawet 90-dniowe terminy płatności faktur. Niejednokrotnie oznacza to, że przewoźnik, aby pozyskać lub utrzymać zlecenie, musi zgodzić się na podpisanie niezbyt korzystnej umowy - wychodząc z założenia, że długi termin płatności jest lepszy niż zastój w zleceniach. Z drugiej strony niezależnie od wpływów przedsiębiorca nie ma możliwości zrobienia sobie przerwy od wypłacania wynagrodzeń pracownikom, zakupu paliwa czy eksploatacji floty pojazdów.

- Nie oznacza to jednak, że każda z firm, która dysponuje pewnymi, zazwyczaj pokaźnymi sumami zamrożonych funduszy, ma przed sobą jedno z dwóch i to dość bolesnych wyjść: zaciągnięcie kredytu w banku lub zamknięcie działalności. Alternatywnym rozwiązaniem jest skorzystanie z usług zewnętrznej firmy, która pomoże nam w zarządzaniu płynnością finansową oraz egzekwowaniu płatności - dodaje Marcin Siwa.

Sytuacja w branży transportowej od kilku lat nie jest stabilna, sektor zmaga się z wieloma problemami. Jest to efektem małej dynamiki wzrostu eksportu. Ograniczone możliwości handlu z Rosją i Ukrainą, a także stagnacja na rynkach Europy Zachodniej spowodowały, że przewożonych jest mniej towarów, a więc popyt na usługi transportowe jest mniejszy.

Im dłużej utrzymywać się będzie konflikt na Ukrainie, tym bardziej będą rosły trudności z płynnością w transporcie, a w efekcie nadal może rosnąć liczba upadłości.

- Sytuacja zapewne szybko się nie zmieni, a dodatkowo komplikują ją nowe regulacje wprowadzane przez rząd niemiecki, dotyczące stawek płaconych kierowcom ciężarówek poruszających się po drogach naszego zachodniego sąsiada - uważa Marcin Siwa.

Na kłopoty transportu zwracają uwagę również analitycy Euler Hermes. Z ich danych wynika, że wydłużył się średni czas obiegu należności w branży. Obecnie trwa on 61 dni, przed rokiem było to 53 dni. Spadła też wartość należności otrzymywanych w terminie (do 81 proc. z 86 proc. przed rokiem) i zwiększyła się wartość trudnych długów (do 2,6 proc. wartości portfela z 1,5 proc.).

Agnieszka Sztyber, dyrektor działu windykacji międzynarodowej w Euler Hermes, uważa, iż wśród branż, które najczęściej zalegają z płatnościami na rzecz przewoźników, dominują meble, artykuły spożywcze, chemia i kosmetyki. - Koniunktura w kwestii przewozów podąża w ślad za powodzeniem w sprzedaży tych dóbr - dlatego wspomniane przewozy mebli nie są już tak problematyczne jak jeszcze kilka kwartałów temu, gdy trudniej było sprzedać i odzyskać płatności producentom mebli, co pociągnęło za sobą falę niezapłaconych należności w ich transporcie, która już minęła. Na pewno nie są bardziej problematyczne niż przeciętnie przewozy pewnych kategorii artykułów spożywczych, jak np. mięso i warzywa, których sprzedaż mogła ucierpieć wskutek sankcji na Wschodzie. Ich producenci znaleźli nowe rynki zbytu, uniknęliśmy nadprodukcji na dużą skalę i postępujących w ślad za tym problemów z płatnościami, także z tytułu transportu tych towarów - mówi Sztyber.

Dyrektor z Euler Hermes potwierdza też obserwacje konkurencji: moralność płatnicza odbiorców usług firm transportowych jest zróżnicowana. Są rynki takie jak niemiecki, gdzie jest ona umiarkowana, francuski - gdzie poprawa jest wyraźna, ale także takie jak rynek włoski - na którym sytuacja jest bez zmian, oraz rynek czeski i słowacki - nadal fatalne pod względem wywiązywania się z płatności przez nabywców usług transportowych od polskich przewoźników.

- Nierównomiernej moralności płatniczej towarzyszą także różnego rodzaju oszustwa i wyłudzenia na szkodę firm transportowych - stosunkowo częste na rynkach naszych południowych sąsiadów, rzadsze już na rynku brytyjskim, co jest efektem większej czujności naszych przewoźników i ich zleceniodawców, pojawiające się za to od pewnego czasu na rynku niemieckim, dotychczas wolnym od tego typu problemów - dodaje Agnieszka Sztyber. Podkreśla, że oddzielnej uwagi wymagają rynki wschodnie, na których z wielu przyczyn (politycznych, w ślad za sankcjami - gospodarczych, ale także walutowych) pogorszyła się moralność płatnicza tamtejszych zleceniodawców.

Agnieszka Sztyber mówi też, że dochodzenie należności od odbiorców z tamtych rynków ma swoją specyfikę: większość z nich prowadzona jest polubownie, EH nie rekomenduje klientom postępowań sądowych jako bezowocnych na skutek sytuacji w regionie, a także rozluźnionej kontroli i w efekcie jeszcze bardziej ewidentnej korupcji lokalnego aparatu sprawiedliwości. - Zauważamy przy tym jako pokłosie tej sytuacji nasiloną ekspansję litewskich czy białoruskich firm transportowych na rynkach europejskich, na razie nie kosztem polskich przewoźników, ale niemieckich - dodaje.

Dyrektor działu windykacji międzynarodowej w EH zwraca przy tym uwagę, że widać pewne światełko w tunelu: w porównaniu z początkiem roku zmniejszyła się nie tylko wartość zleceń na odzyskanie należności od firm transportowych, ale także o 10 proc. w ciągu tych pięciu miesięcy spadła ich liczba.

- Mniejsza wartość zleceń nie jest zaskoczeniem - już od jakiegoś czasu można było obserwować praktykę rozbijania zamówień na usługi transportowe na większą liczbę wykonawców, bez sumarycznego zwiększania ich wartości. Służyło to łatwiejszemu żonglowaniu płatnościami przez zleceniodawców, co dawało im szersze pole manewru. Cieszy jednak, iż po przejściowym pogorszeniu praktyk płatniczych obecnie jest trochę lepiej, o czym świadczy wspomniana mniejsza o 10 proc. liczba zleceń windykacyjnych ze strony firm transportowych - mówi Agnieszka Sztyber.

Analitycy Euler Hermes zwracają również uwagę, że mimo rosnącego popytu w gospodarce nie maleje presja na wielkość marż i trwa wojna cenowa. Wiele firm przerzuca te oczekiwania dotyczące lepszych warunków na swoich dostawców, a więc i firmy transportowe. Do tej pory napięcia te łagodziły niskie ceny ropy, które ograniczały koszty działalności firm transportowych. Te czasy się jednak kończą. Ludovic Subran - główny ekonomista Euler Hermes - prognozuje, że średnioroczna cena ropy w przyszłym roku wyniesie 75 dol. wobec 63 w tym roku.

Inny czynnik decydujący o kondycji finansowej w branży to postępująca koncentracja. Według Euler Hermes coraz większą przewagę zyskują firmy mające 20-30 i więcej pojazdów, które mogą efektywniej zarządzać kosztami. Jednocześnie ich pozycja negocjacyjna jest mocniejsza niż w przypadku małych firm, są one w stanie pozyskać stałe kontrakty transportowe - bardziej rentowne niż pojedyncze zlecenia i zapewniające stabilizację przychodów.

W przypadku branży transportowej najbardziej istotnym elementem dla podjęcia decyzji o współpracy z kontrahentem jest więc obecnie poza wiarygodnością informacji również czas, w jakim można taką informację uzyskać. Dotyczy to nie tylko informacji o firmach polskich, ale w znaczącym stopniu informacji o kontrahentach zagranicznych.

W 2014 r. do Coface najwięcej zleceń, bo 33 proc., trafiało z branży budowlanej (głównie produkty służące budownictwu). Na drugim miejscu był sektor motoryzacyjny - 18 proc. zleceń, na kolejnych rolno-spożywczy - 10 proc., chemiczny i tworzyw sztucznych - 6 proc. Pytania były oczywiście skierowane w przeważającej części przeciwko dłużnikom mającym siedzibę w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Z wyjątkiem branży transportowej i spedycyjnej. Ta bowiem ma problemy z odzyskaniem należności głównie z południa Europy.

@RY1@i02/2015/120/i02.2015.120.14000160n.802.jpg@RY2@

Upadłości w transporcie i logistyce

Patrycja Otto

Marek Chądzyński

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.